Reklama

Reklama

Sprawność ciała, spokój umysłu

Hinduski fitness, duchowa ścieżka, a może po prostu kolejna moda kulturowa? O tym, czym jest joga, kto może ją uprawiać i dlaczego warto to robić opowiadają Ewa Wardzała i Natasza Moszkowicz z Krakowskiego Warsztatu Jogi.

Izabela Grelowska: Dlaczego warto uprawiać jogę?

Ewa Wardzała: Aby być zdrowszym - fizycznie i psychicznie.  Z pomocą jogi łatwiej się relaksujemy, nabieramy dystansu do różnych,  trudnych sytuacji. Uczymy się uważnie obserwować to, co dzieje się w sferze naszego ciała, zdrowia, a także w sferze emocji i psychiki. W miarę jak stajemy się bardziej uważni na macie,  stajemy się bardziej uważni w życiu.

Natasza Moszkowicz: Te zmiany zachodzą subtelnie, wydawałoby się niepostrzeżenie, ale za to trwale. Po pewnym czasie otoczenie zaczyna zauważać, że coś się w nas zmieniło np. stałem się mniej nerwowy. Te zmiany mogą być różne w zależności od osobowości i od czasu jaki poświęca się praktyce.

Ewa Wardzała: Zdarza się, że już po kilku miesiącach ciało zaczyna  "samo" szukać sposobu by żyć zdrowiej i różnymi reakcjami wyraźnie "nas" o tym komunikuje.  "Nie  chcę kotleta schabowego" - słyszymy na przykład od wątroby, gdy dochodzi nas z kuchni aromat smażonej wieprzowiny, lub "muszę natychmiast zjeść cytrynę... czy kiszoną kapustę", gdy na przykład po wysiłku fizycznym wypociliśmy dużo witaminy C.  Nikt tego praktykującym nie mówi i nikt nie zaleca nikomu konkretnej diety - chodzi o to by usłyszeć swoje prawdziwe potrzeby.

Czy zaleca się osobom, które chcą uprawiać jogę, aby przeszły na dietę wegetariańską?

 Ewa Wardzała: Nie, nie zalecamy niczego takiego.  Wprawdzie w pierwotnej filozofii jogi pierwszą zasadą  jest ahimsa, czyli "niekrzywdzenie" i jogini,  wychodząc z tego założenia rezygnowali z jedzenia zwierząt, ale my żyjemy w innym klimacie i innej rzeczywistości. Ta filozofia wywodzi się z hinduizmu i my nie możemy po prostu przekopiować jej na nasz grunt. Przekształcamy ten system (mimowolnie przecież, funkcjonując w tak odmiennej kulturze) i traktujemy go przede wszystkim jako rozwojową metodę pracy z ciałem, umysłem, emocjami.  Co za tym idzie nie stosujemy jej pierwotnych kulturowo-religijnych założeń.

Reklama

Niektóre osoby faktycznie decydują się nie jeść mięsa, aby "nie zabijać, nie krzywdzić", ale też zdrowiu wielu joginów jedzenie mięsa po prostu sprzyja . Wegetarianizm w żadnym wypadku nie jest  wymogiem.

 Natasza Moszkowicz: Współczesna wiedza w zakresie żywienia mówi o tym, że każdy człowiek ma inne potrzeby, więc jego dieta musi być obliczona na niego samego. Zwiększanie stopnia uważności poprzez praktykę sprawia, że jesteśmy bardziej wyczuleni na to, co jest nam potrzebne.  Dzięki temu możemy lepiej dobrać swoją dietę.

 Mówicie, że nie idziecie w kierunku religii i filozofii. Wiele osób obawia się, że chodząc zajęcia jogi nie tylko ćwiczyłyby ciało, ale brałoby udział w praktykach religijnych. Czy te obawy są słuszne?

 Natasza Moszkowicz: Można śmiało powiedzieć, że hatha joga jest pod tym względem bardzo bezpieczna.  To praca z ciałem i poprzez ciało. Twórca metody, według której pracujemy - B.K.S. Iyengar, nie uczy nawet technik, które potocznie nazywamy "medytacyjnymi". Uczy  pozycji jogicznych i pranajam, co nazywa "medytacją w ruchu, kontemplacją w działaniu". W swoich książkach pisze o tym, czym jest filozofia jogi, z czego się wywodzi i jak głęboki, przeobrażający wymiar ma praktyka. Wspomagając rozwój człowieka na każdej płaszczyźnie, możemy się spodziewać, że dotkniemy również aspektu duchowego. Jest to jednak przedmiotem osobistego przeżywania i wrażliwości, a na pewno, i nigdy nie jest - chcemy to wyraźnie podkreślić - przedmiotem praktyki jogi.

 Czyli przychodząc na zajęcia prowadzone tą metodą można się spodziewać pracy z ciałem, a nie teorii?

Ewa Wardzała: Na zajęciach pracujemy z ciałem, oddechem, uważnością. Od czasu do czasu organizujemy wykłady  z tzw. "teorii" ponieważ dobrze jest wiedzieć skąd joga pochodzi czy jakimi pojęciami posługuje się jej filozofia. Przykład dla ciekawych: każda z indyjskich filozofii ma cel nadrzędny, którym jest wyzwolenie z kołowrotu wcieleń.  Chcąc przenieść dosłownie całe filozoficzne zaplecze jogi, należałoby przyjąć, że ten kołowrót wcieleń jest. Czy będąc wychowanym w naszej kulturze można takie założenie po prostu przyjąć?

 Natasza Moszkowicz: Joga mówi o człowieku, o jego rozwoju, jest więc bliższa temu, co postrzegamy pod pojęciem psychologii. Oczywiście stoi za tym jakaś ontologia, nie od tego jest jednak nauczyciel jogi by podczas zajęć epatować wiedzą teoretyczną. Każdy zainteresowany może zgłębiać ten zakres wiedzy. Jest dostępna obszerna literatura na ten temat, ale tak na prawdę rzecz nie jest w tym żeby czytać. Mówi się, że joga to 98 proc. praktyki i 2 proc. teorii. Naprawdę ważnym jest doświadczenie - wiedza wcielona, a nie teoretyczna. Nauczyciel określa pole dla naszej pracy, wskazuje narzędzia, motywuje w chwili słabości, a po teorię sięga tylko o ile wpłynie budująco na praktykującego.

 Czy można się nauczyć jogi z podręcznika?

 Ewa Wardzała: Dobrze jest zacząć praktykę z nauczycielem ponieważ możemy mieć problemy z prawidłowym interpretowaniem komentarzy, czy poleceń. Sami nie jesteśmy też w stanie skorygować swoich błędów, a powtarzając je możemy zrobić sobie krzywdę. Nawet po podjęciu regularnej praktyki własnej, dobrze jest mieć z nauczycielem stały kontakt. Na dalszych etapach często sięgamy po różne podręczniki, artykuły i słowo pisane - jednak już z innym rozumieniem. Kopiowanie form pozycji, bez zapoznania się z zasadą pracy w asanach może być ryzykowne.

 Natasza Moszkowicz: Praktyka, tak samo jak przynosi bardzo dużo korzyści, jeżeli chodzi o fizjologię, czy emocje, tak samo może oddziaływać negatywnie, jeżeli nie będzie prowadzona prawidłowo. Tym bardziej jeżeli to nieprawidłowe wykonywanie pozycji będzie się przedłużało, czyli ktoś będzie nieświadomie powtarzał ten sam błąd. Zawsze lepiej  jeżeli ktoś naszą praktykę  obserwuje i wskazuje właściwą, bezpieczną drogę.

 Po jak długim czasie można zacząć własną praktykę?

 NM: To sprawa indywidualna. Przychodzą do nas różni ludzie, mający różne oczekiwania i odmienne za sobą doświadczenia.

Ewa Wardzała: Dla początkujących organizujemy w Warsztacie trzymiesięczne kursy, podczas  których spotykamy się 2 razy w tygodniu. Po tym czasie widzimy, na ile  osoby biorące udział w zajęciach są gotowe do samodzielnej praktyki. W czasie kursu przybliżamy działanie różnych grup asan.  Zachęcamy do tego by chociaż jedną, dwie, trzy asany  wprowadzić do codziennego trybu życia.

 Natasza Moszkowicz: Są tacy, których praktyka przekonała od razu i tacy, którzy ustanowią praktykę własną dopiero po latach ćwiczenia z grupą.

 Czy każdy może ćwiczyć jogę?

Ewa Wardzała: Są ograniczenia, ale nie dotyczą praktyki w ogóle, a jedynie wykonywania pewnych asan w określonych sytuacjach. Np. podczas ciąży stosuje się odpowiednie warianty asan i zaprzestaje się praktyki między 12 - a 14 tygodniem.  Również dla praktyki podczas menstruacji stosuje się odpowiednie warianty.

Pracując z konkretnym schorzeniem, odpowiednio wzmacniamy,  rozluźniamy i rozciągamy dane części ciała, w zależności od tego z jakim problemem mamy do czynienia. Stopniowo uczeń będzie mógł przystąpić do pełniejszej praktyki. Osoby rozpoczynające naukę jogi w Warsztacie wypełniają formularz, informując nas o stanie zdrowia. Ponadto na bieżąco konsultują z nami swoje dolegliwości, pozwalając na dostosowanie praktyki.

 Natasza Moszkowicz: Ucząc jogi, mamy do czynienia z różnymi schorzeniami. Praktykują panie po mastektomii, osoby chore na raka, po wylewie, chorzy ze stwardnieniem rozsianym.  Joga jest dla każdego. Natomiast o prawidłowości takiej praktyki decyduje doświadczenie nauczyciela. Im bardziej jest on wykwalifikowany, im więcej miał kontaktu z przypadkami terapeutycznymi, tym większą pomocą będzie mógł służyć.

Tak naprawdę jest tylko jedna sytuacja, kiedy nie podejmujemy praktyki. Jest to stan zapalny, któremu towarzyszy gorączka. Asany mogą spowodować rozprzestrzenienie się stanu zapalnego, ponieważ poprawiają krążenie zarówno, krwi jak i limfy. Zalecamy wtedy odpoczynek..

 A co z epilepsją czy chorobami psychicznymi?

 Natasza Moszkowicz: W Polsce tego typu doświadczeń nie mamy. Znane są nam  miejsca i  nauczyciele np. ze Stanów Zjednoczonych, którzy podejmują  tak specjalistyczną pracę. Często nauczyciele jogi rekrutują się ze środowisk psychologiczno-psychiatrycznych, lub rehabilitacyjno -  medycznych. Oni najczęściej podejmują tego rodzaju wyzwania.

Ewa Wardzała: W przypadku zaburzeń takich jak depresja joga jest wręcz zalecana.  Zajęcia powinny być wtedy dynamiczne, zawierać dużo otwarć z ograniczeniem pozycji pasywnych i relaksacyjnych.

 A czy są jakieś ograniczenia ze względu na wiek?

Ewa Wardzała: Nie ma przeciwwskazań, chociaż praktykę dostosowujemy także do wieku. Nastolatków rozpiera energia, potrzebują więcej dynamiki. Dzieci szybko się nudzą i trzeba stosować szybkie zmiany pozycji.  Z kolei osoby starsze nie mają takiej równowagi więc stosuje się więcej pomocy. Sam Iyangar ma 90 lat i robi naprawdę bardzo zaawansowane pozycje.

Rozmawiała Izabela Grelowska

Ewa Wardzała i Natasza Moszkowicz z Krakowskiego Warsztatu Jogi są dyplomowanymi nauczycielkami jogi Iyengara w stopniu Junior I.

Jeżeli chcesz zadać Ewie lub Nataszy pytanie dotyczące jogi napisz do nas!

 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: ciało | filozofia | spokój | sprawność | praktyki | joga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje