Reklama

Reklama

Włosy wypadały jej garściami. Winny modny zabieg

Zapuszczanie włosów to długi proces wymagający sporo cierpliwości i wytrwałości. Niektórym zależy jednak na szybszym efekcie, a wtedy ratunkiem okazują się coraz popularniejsze doczepy. Profesjonalny fryzjer w kilka godzin jest w stanie spełnić to marzenie.

Niestety, także w tej branży nie brakuje jednak amatorów podających się za mistrzów w tym fachu. Efekty ich pracy bywają opłakane – tu i teraz, a także w dłuższej perspektywie, bo obciążone naturalne pukle wypadają później garściami.

Boleśnie przekonała się o tym klientka jednego z salonów, która musiała szukać ratunku u konkurencji.

Zatrważające nagranie opublikowała użytkowniczka TikToka znana jako "Hairbylima". Kobieta zawodowo zajmuje się pielęgnacją, stylizacją i przedłużaniem włosów. Nigdy jednak nie widziała czegoś takiego. Nieprawidłowo wykonane doczepy bardzo negatywnie wpłynęły na kondycję pozostałych. 

Reklama

Sztuczne pukle wywołały silne napięcie, w wyniku którego naturalne włosy stały się suche, łamliwe i zaczęły wypadać razem z cebulkami. Usunięcie doczepów okazało się jedynym ratunkiem, co pokazują efekty zabiegu.

Fryzura kobiety bardzo na tym ucierpiała.

"Przedłużanie odbyło się dwa miesiące temu. Niewiele można było zrobić, bo najgorsze już się dokonało. Musiałam usunąć wszystko, aby zapobiec kolejnym zniszczeniom. Wiele sztucznych włosów zostało wtopionych w naturalne" – relacjonuje fryzjerka.

Opłakane skutki widać gołym okiem. Oszpecona klientka pozbyła się nie tylko źle wykonanych doczepów, ale przy okazji także sporo własnych włosów. Profesjonalnie przeprowadzony zabieg nigdy nie prowadzi do tak dużych zniszczeń.

Na razie chyba nie ma ochoty tego powtórnie sprawdzać. Tym razem zabieg upiększający przyniósł więcej cierpienia niż radości.

***
Zobacz także:

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje