Reklama

Reklama

Nie tylko cukier – główni winowajcy otyłości u najmłodszych

Otyłość zaczęto już określać epidemią XXI wieku, tym groźniejszą, że zbierającą żniwo także wśród najmłodszych. Winą za ten stan obarczany jest cukier spożywany w nadmiernych ilościach, ale w rzeczywistości przyczyn może być znacznie więcej.

Często i nie bez racji przyjmujemy, że otyli dorośli będą mieć otyłe dzieci, bowiem mamy ograniczony wpływ na to, co przekazaliśmy dziecku w genach, ale warto zaznaczyć, że naukowcom nie udało się wyizolować jednego genu odpowiedzialnego za otyłość. Uważa się, że jej przyczyną może być cały zestaw genów, które predestynują do gromadzenia nadprogramowych kilogramów. Jednak o tym, czy otyłość rzeczywiście wystąpi, w większej mierze niż skłonność genetyczna, decydują czynniki środowiskowe. Dlatego ważne jest, by mieć świadomość, że mamy realny wpływ na profilaktykę otyłości u naszych pociech, które powielają podpatrzone u nas zachowania i jedzą to, co im zaserwujemy.

Polisa na szczupłość?

Reklama

W obliczu istniejących dowodów naukowych można ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że wyłączne karmienie piersią przez pierwsze sześć miesięcy pozwala na regulację przemiany materii u dziecka, nie tylko w tym wczesnym okresie, ale także w życiu późniejszym. Postępując według wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia należy karmić niemowlę piersią przez pierwsze pół roku, a po tym czasie stopniowo rozszerzać jego dietę, nie rezygnując przy tym z karmienia naturalnego, które warto kontynuować przynajmniej przez pierwsze dwa lata życia dziecka. Postępując w ten sposób chronimy malca przed nadmiernym przybieraniem na wadze, wspieramy jego metabolizm, który zostaje prawidłowo "nakierowany" i działamy profilaktycznie wobec problemu nadwagi oraz otyłości.

Nie przesądza to jednak, że dziecko karmione sztuczną mieszanką z całą pewnością będzie musiało zmierzyć się w przyszłości z omawianą jednostką chorobową, a jego żywiony matczynym mlekiem rówieśnik z pewnością na nią nie zapadnie. Niemniej, nie ulega wątpliwości, że karmienie naturalne z zachowaniem standardów WHO umożliwia dziecku naprawdę dobry start.

Bilans energetyczny na plus

Nawet pulchne niemowlęta (w tym i te karmione mlekiem matki) zwykle tracą nadmiar tkanki tłuszczowej charakterystycznej dla tego wieku, gdy uczą się chodzić i stają się bardziej mobilne. Jednak zdarza się, że po osiągnięciu prawidłowej wagi dziecko zaczyna tyć. Nadwaga w wieku przedszkolnym zwykle jest, niestety, predyktorem nadwagi w wieku późniejszym. Otyłość zarówno

u dzieci jak i u dorosłych najczęściej jest rezultatem tzw. dodatniego bilansu energetycznego, który występuje wówczas, gdy organizm otrzymuje więcej kalorii niż wydatkuje. Nadliczbowe kalorie mogą pochodzić z dosładzanych deserów i innych łakoci, ale równie często ich źródłem są spożywane w nadmiernych ilościach produkty zawierające węglowodany proste oraz nadwyżka tłuszczów.

Jeśli zaobserwujemy, że dziecko przybiera na wadze ponad miarę i zareagujemy odpowiednio szybko możemy uchronić je od nadmiaru komórek tłuszczowych, co samo w sobie stanowi prognostyk otyłości. Jak to się dzieje? Nadwyżka dostarczanego tłuszczu powoduje rozrost wspomnianych komórek  w tkance tłuszczowej organizmu. Ich objętość jest ograniczona (komórki te rozrastają się do pewnej wielkości granicznej), ale nieograniczona jest ich ilość - gdy komórka osiągnie maksymalną objętość nie będzie już rosnąć, zamiast tego powstanie kolejna. Ten proces, o ile nie zostanie zatrzymany, może trwać właściwie w nieskończoność, w praktyce kres kładzie mu śmierć pacjenta. Co ważne, cykl ten jest nieodwracalny, nie można pozbyć się już istniejących komórek tłuszczowych, a jedynie zmniejszyć ich objętość. Dlatego nie dopuszczajmy do rozwoju otyłości u najmłodszych, bo przyjdzie im żyć z raz wytworzonym nadmiarem komórek tłuszczowych. Nawet jeśli otyły maluch pod odpowiednią opieką rodziców i lekarza bądź dietetyka schudnie osiągając wagę prawidłową dla danego wieku oraz wzrostu, w przyszłości znajdzie się w grupie ryzyka osób zagrożonych otyłością, właśnie przez posiadane niechciane komórkowe "zasoby".

Domowe nawyki

Choć w praktyce nie zawsze mamy na to czas, okazuje się, że celebrując wspólne posiłki (o ile na stół nie trafiają prawdziwe ociekające tłuszczem bomby kaloryczne, dosładzane lub dosalane ponad miarę) wpływamy na kształtowanie się dobrych nawyków żywieniowych u najmłodszych, które mają szanse towarzyszyć im także w dorosłości. Wiele wyników badań pozwala stwierdzić, że dzieci, które jadały posiłki w towarzystwie najbliższych rzadziej zmagają się z otyłością, nakładają na talerze więcej warzyw, chętniej sięgają po owoce, jedzą bardziej regularnie, a nawet są bardziej aktywne fizycznie niż rówieśnicy, u których nie praktykowano takich zwyczajów. Ważne, aby podczas wspólnego posiłku nie zmuszać dziecka do jedzenia, nie karać go koniecznością siedzenia przy stole aż do zjedzenia wszystkiego, nawet jeśli malcowi dana potrawa nie smakuje - wszak dzieci też mają prawo do własnych preferencji i gustów kulinarnych, ani nie straszyć perspektywą dokładki czy pozbawienia deseru.

W takich okolicznościach słodycze i jedzenie w ogóle nabierają zupełnie innej rangi, zamiast stanowić źródło pożywienia czy przyjemności dla podniebienia stają się narzędziami do karania i nagradzania. Na takim tle łatwo o rozwój różnorodnych zaburzeń odżywiania, nie tylko anoreksją czy bulimią, ale też tymi, które wiodą prosto ku otyłości.

Dzieci obserwują poczynania dorosłych, które przemawiają do nich z większą mocą niż słowa. I dlatego widząc, że rodzice np. rekompensują sobie niepowodzenia obfitymi ucztami lub w ten sposób świętują sukcesy, zaczynają wierzyć, że jedzenie może być źródłem pocieszenia lub łatwo dostępną nagrodą. Otyłości sprzyja tak często praktykowane podjadanie przed telewizorem, które wiąże się z długotrwałym bezruchem i dużą ilością kalorii przyjmowanych niemal "niepostrzeżenie". Jeśli takie zwyczaje panują w domu, dziecko chętnie będzie je powielać. Otyłość rodziców może determinować otyłość u ich pociech jeszcze w jeden, dość zaskakujący sposób - otóż odkryto, że dzieci łatwiej akceptują własne nadprogramowe kilogramy, jeśli takie nadwyżki występują też u innych członków rodziny. Słowem - ci młodzi ludzie od wczesnego dzieciństwa uczą się akceptować nadwagę jako coś normalnego, typowego dla nich, ponieważ wzrastają otoczone określonymi wzorcami. Na szczęście są też rodzice, którzy wyłamali się z tego schematu i zawczasu zadbali o prawidłową dietę oraz aktywność fizyczną dzieci, nawet jeśli sami walczą z otyłością.

Zakazany owoc

Choć wydaje się to oczywiste, warto wspomnieć, że nadwadze i otyłości u dzieci sprzyja też dostępność określonych produktów w domu. Jeśli słodycze, chipsy czy gazowane napoje znajdują się w naszych zapasach, prędzej czy później po nie sięgniemy, a jeszcze bardziej pewne, że zrobią to nasze dzieci. Nie jest mitem, że łatwiej powstrzymać się od kupna danego "zakazanego owocu" niż od zjedzenia go, gdy już znalazł się w naszej kuchni. Aby nie łamać zasad diety lepiej pozbyć się od razu wszystkich produktów, które mogą wodzić nas lub nasze pociechy na kulinarne pokuszenie.

Są rodzice, którzy powodowani jak najlepszymi intencjami wybierają metodą "mniejszego zła" - chcąc uchronić smyki przed zgubnym wpływem nadmiaru cukru zamiast słodyczy fundują im chipsy lub inne tego rodzaju solone przekąski, ufając, że tak będzie "zdrowiej". W rzeczywistości oddają im jednak niedźwiedzią przysługę. Zamiennikami niezdrowych słodyczy powinny być produkty, które zawierają wartości odżywcze (np. mleczne lody mogą być tłuste, ale za to będą bogate w wapń), a jeszcze lepiej - prawdziwie pożywne łakocie domowej roboty, np. owoce w ciemnej czekoladzie czy owsiane ciasteczka bez cukru.

Mniej znaczy gorzej

Nierzadko winę za nadliczbowe kilogramy u najmłodszych ponoszą inne zgubne zwyczaje wdrażane przez rodziców, jak zmniejszanie liczby posiłków czy serwowanie wczesnych kolacji. Chcąc odchudzić dziecko, zamiast optymalnych czterech-pięciu dań rodzice podają mu zaledwie dwa, za to obfite, a kolacja pojawia się na stole wtedy, gdy dziecko ma przed sobą jeszcze kilka godzin aktywności.

W obu przypadkach przemiana materii nie może odbywać się prawidłowo, spada jej tempo, bo organizm zaczyna coraz wolniej spalać dostarczone mu (w dużych ilościach kalorie), ponieważ każe mu się długo czekać na kolejny posiłek.

Nie ulega wątpliwości, że aby zgubić nadmiar kilogramów lub nie dopuścić do jego powstawania, trzeba zdrowo i regularnie jeść. Metabolizm zostanie wyregulowany, organizm nie będzie robił zapasów, o ile będzie odżywiany systematycznie, z uwzględnieniem wszystkich niezbędnych składników, a także potrzeb, w przypadku najmłodszych należy mieć na uwadze też energię potrzebną do wzrastania i rozwoju. Puste kalorie, czyli produkty pozbawione wartości odżywczych nie spełniają tych wymagań, przyczyniając się jedynie do rozrostu i w konsekwencji, tworzenia komórek tłuszczowych.

Zbawienny ruch

Światowa Organizacja Zdrowia uznaje aktywność fizyczną za jeden z najważniejszych czynników determinujących dobry stan zdrowia. Dzieci mają naturalną potrzebę ruchu, która może jednak zostać niemal "wyłączona", gdy zajmują je inne, w ich odczuciu atrakcyjniejsze, zajęcia. Gry komputerowe, niekończące się maratony z telewizyjnymi kreskówkami, przeglądanie zasobów internetu w telefonie czy tablecie to zajęcia, które bez reszty pochłaniają coraz młodszych użytkowników. Od postępu nie uciekniemy, ale możemy podsycać sportowe pasje u dzieci i umiejętnie podsuwać im wartościowe propozycje zainteresowań, przynajmniej wtedy, gdy jeszcze mamy na to wpływ.

Siedzący tryb życia jest groźny dla naszych pociech, a przecież wkraczając w wiek szkolny zaczną spędzać w ławce czy przy biurku coraz więcej czasu. Jeśli zamiast czynnego wypoczynku będą wypoczywać biernie, wpatrzone w mały lub większy wyświetlacz, na efekty nie trzeba będzie długo czekać. Długotrwałe przebywanie w pozycji siedzącej sprawia, ze metabolizm zwalnia, usztywniają się stawy, mięśnie i kręgosłup. Miejmy na uwadze, że każdy rodzaj podejmowanej aktywności fizycznej jest lepszy niż  brak jakiejkolwiek. Sport powinien sprawiać dziecku przyjemność, a nie być kolejnym przykrym obowiązkiem czy wręcz karą. Na szczęście dzieci i my wspólnie z nimi mamy w czym wybierać - taniec, pływanie czy rower na ogół podobają się kilkulatkom, tym lubiącym ducha rywalizacji można zaproponować gry zespołowe lub sporty kontaktowe. Dzieci, które zmagają się z nadwagą lub/i rozpoznano u nich wady postawy powinny zacząć od spokojnych ćwiczeń w ramach gimnastyki korekcyjnej - warto zasięgnąć porady specjalistycznego ośrodka leczenia wad postawy. Pamiętajmy, by wysiłek był dostosowany do możliwości i stanu zdrowia małego pacjenta.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje