Reklama

Reklama

Zbieractwo: Jak się leczyć

Zbieranie pamiątek i kolekcjonowanie, na przykład starych monet, to nic złego. Ale jeżeli takie hobby zaczyna utrudniać nam życie, trzeba szukać pomocy!

Na czym polega zbieractwo?

Można powiedzieć, że zbieractwo ma dwie cechy. Jedną jest ściąganie do domu rozmaitych przedmiotów, niezależnie czy je kupujemy, dostajemy, czy na przykład wygrzebujemy na śmietnikach. Druga to niemożność wyrzucenia albo pozbycia się czegokolwiek. Nawet jeśli jest to żywność, której dawno upłynął termin przydatności do spożycia. Mieszkania zbieraczy są zwykle zagracone od podłogi po sufit. Taka osoba często nie może spać we własnym łóżku, bo utonęło pod stosem rzeczy, ani wziąć kąpieli w łazience, bo tam urządził składzik różnych „przydasiów”. Odrębną formą zbieractwa jest przygarnianie zwierząt w ilościach, które nie pozwalają odpowiednio zająć się nimi i narażają je na cierpienie.

Kto znajduje się w grupie ryzyka?

Reklama

Ryzyko rośnie z wiekiem, u tych, którzy nie pozostają w stałych związkach, od zawsze mają problem z podejmowaniem decyzji, tych, u których podobne problemy występowały w rodzinie, a także pod wpływem stresujących wydarzeń. Zbieractwo częściej występuje u ludzi z problemami psychicznymi (depresjami, nerwicami natręctw, zaburzeniami lękowymi i ADHD). Nierzadko łączy się z zaburzeniami popędowymi, jak kompulsywny zakupoholizm oraz kleptomania. Choroba wiąże się też z wyizolowaniem społecznym takiego człowieka. Nie wiadomo jednak, czy jest ono efektem problemu, czy też ludzie kierują się ku zbieractwu dlatego, że czują się samotni i wyobcowani.

Na co trzeba zwracać uwagę?

Niemożność sprzątania i odkurzania pomieszczeń sprawia, że zbieracze często cierpią z powodu alergii na kurz i pleśnie. Często nie zauważają problemu, dopóki nie osiągnie on naprawdę monstrualnych rozmiarów (np. nie dojdzie do pożaru nagromadzonych szmat i makulatury albo zarwania się stropu pod ciężarem „kolekcji”). Dlatego tak trudno namówić ich na terapię. Warto jednak wiedzieć, że jeśli ograniczymy się tylko do usunięcia zalegających rzeczy i posprzątania mieszkania, problem zapewne powróci – bardzo szybko i ze zdwojoną siłą.

Czy zbieractwo można leczyć?

To trudne, ale możliwe. Trzeba jak najszybciej skontaktować się z lekarzem lub psychologiem i starać się nie dopuścić do tego, by problem narastał. Czasami konieczne może być również wezwanie straży miejskiej lub pożarnej (jeśli „zbiory” stanowią zagrożenie pożarowe lub epidemiologiczne) albo instytucji zajmującej się ochroną zwierząt (jeśli w grę wchodzi ten rodzaj zbieractwa, a zwierząt jest dużo i są przetrzymywane w złych warunkach). Podstawową metodą leczenia jest psychoterapia, ale pomocne są też leki, zwłaszcza z grupy inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (pochodne prozaku) oraz noradrenaliny (wenlafaksyna).

Gromadzenie niepotrzebnych rzeczy i trudności w pozbywaniu się czegokolwiek zwykle ujawniają się już u młodzieży (między 11 i 15 rokiem życia). W miarę starzenia się problemy mogą nasilać się i stają się coraz trudniejsze do leczenia. Zbieractwo to problem, który przybiera na sile. W USA szacuje się, że może nań cierpieć od dwóch do pięciu procent populacji. Często bywa tak, że to bliscy zbieracza bardziej niż on sam cierpią z powodu jego choroby.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje