Bieg po śniegu w samych wełnianych skarpetach - dla sportu i mody

Jedna z fińskich metod zimowego treningu, czyli bieg po śniegu bez butów, tylko w wełnianych skarpetach, staje się hitem tej zimy. W takim biegu wyraźnie aktywują się mięśnie stóp, a wełna utrzymuje ich ciepło. Niektórzy pokonują w ten sposób dystans nawet półmaratonu.

Entuzjaści zimowego joggingu w samych wełnianych skarpetach biegają po przysypanych śniegiem leśnych ścieżkach, polach czy zamarzniętych zatokach. Gdy mróz jest większy, zakładają podwójne wełniane skarpety, a żeby nie zsunęły się z łydki przytrzymują je np. taśmą lub gumką do spinania włosów.

Reklama

W fińskich mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej filmików przedstawiających taki sposób biegu, a internetowe grupy zrzeszające zwolenników "naturalnego biegu" (czyli boso, bez butów, a zimą w wełnianych skarpetach), liczą coraz więcej członków.

"Bliskość natury", "Magiczne uczucie, kiedy biega się w ciszy", "Podczas biegu w samych wełnianych skarpetach śnieg nie skrzypi, tak jak w butach" - zachęcają do zimowego biegu miłośnicy tej formy treningu. Podkreślają też, że biegając po czystym śniegu skarpety się nie niszczą - jedna para może starczyć na sto kilometrów lub więcej.

"Każdy ma wełniane skarpety i każdy może spróbować" - zachęcają, ale zawsze najlepiej założyć dwie pary.

Według niektórych najlepsze warunki to te, gdy temperatura powietrza waha się w granicach od -5 do -10 st. Wtedy śnieg jest suchy i jeszcze miękki, a palce u stóp jeszcze zbytnio nie marzną. Inni twierdzą, że najlepiej biegać, gdy jest jeszcze zimniej i opisują swoje doświadczenia z zimowego treningu przy -20 st. i nawet większym mrozie, kiedy podłoże jest bardziej twarde.

Fiński dziennik "Helsingin Sanomat" określił w tym sezonie trend na bieganie w wełnianych skarpetach jako "hit tej zimy", choć "kontrowersyjny". Ortopedzi zwracają uwagę, że decydując się na taki sposób biegania, warto na początku zachować umiar i spokojne przyzwyczaić stopy do takiego treningu, tak aby nie doprowadzić do przeciążeń i urazów. Przypominają, że biegając bez butów inaczej rozkłada się obciążenie i inaczej stawia się też kroki. Dlatego warto zacząć od krótkich przebieżek i obserwować jak reaguje organizm - każdy powinien poznać własną wrażliwość na innego rodzaju przeciążenia i reakcję na niską temperaturę.

W Finlandii bieganie w samych wełnianych skarpetach nie jest zupełnie nowym zjawiskiem. Słynny fiński biegacz narciarski Juha Mieto (medalista olimpijski w latach 1976-1984) trenował w ten sposób już w latach 60. ubiegłego wieku. Jak przyznał w jednym z reportaży, w zapasie ma ok. 200 par wełnianych skarpet (dziesiątki z nich otrzymał od kibiców i swoich fanek).

"Pętelki w piękną księżycową noc, to było wspaniałe" - wspominał Mieto dla lokalnego dziennika "Aamulehti" opowiadając o swoich kilkukilometrowych przebieżkach w wełnianych skarpetach.

Bieganie w wełnianych skarpetach stało się na tyle modne, że organizowane również zawody w tej konkurencji. W połowie marca w miejscowości Kaersaemaeki (ok. 125 km od miasta Oulu) odbędą się światowe mistrzostwa w sztafetowym biegu w wełnianych skarpetach. "Trasa biegu nie jest długa, więc zawody nie wymagają przygotowania jak do maratonu. Każdy może wziąć udział, koledzy z pracy, ze szkoły, znajomi czy inni (...). Nie ma granicy wieku" - zachęcają organizatorzy.

Wełniane skarpety to w Finlandii jedne z popularniejszych zimowych akcesoriów, a sama tradycja ręcznego dziergania jest bardzo popularna - zarówno wśród starszych jak i młodszych osób. Według lokalnego czasopisma "Novita", poświęconego robótkom ręcznym, w Finlandii powstaje prawdopodobnie najwięcej dzierganych ubrań na świecie w przeliczeniu na mieszkańca.

Z Helsinek Przemysław Molik (PAP Life)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje