Bohaterowie dobranocek na pomnikach

W Studiu Semafor w Łodzi w czasach PRL produkowano animowane filmy lalkowe i rysunkowe. Wśród nich - niezapomniane dobranocki. Dziś możemy je sobie przypomnieć, oglądając w różnych punktach miasta pomniki głównych postaci.

Łódź postanowiła wykorzystać niezwykłą popularność dobranocek ze Studia Semafor do promocji miasta i przypomnieć je na ulicach. Pomysł chwycił!

Reklama

Zaczęło się od Uszatka. Początkowo nie planowano jednak jego pomnika. Studio Se-ma-for (następca dawnego Semafora) zwróciło się do kapituły przydzielającej miejsca w Alei Gwiazd przy ulicy Piotrkowskiej o upamiętnienie oddzielną gwiazdą Misia Uszatka. Kapituła jednak odmówiła. Jan Machulski stwierdził nawet: "Szkoda pieniędzy na gwiazdę dla jakiegoś misia". Zapomniano, że była to jedna z najbardziej popularnych bajek na dobranoc, chociaż miś bywał czasami nieco przemądrzały, szczególnie wobec swoich przyjaciół z przedszkola: psa Kruczka, Zajączka, a szczególnie Prosiaczka.

W tej sytuacji dziennikarze Radia Łódź zaproponowali powstanie niewielkiego pomnika, co mieszkańcy przyjęli z entuzjazmem. W efekcie miś z klapniętym uszkiem stanął przy Piotrkowskiej 87. Przedstawiono go jako turystę z plecakiem i planem miasta. Nie był mu jednak pisany spokojny los. Po roku stracił łapkę, prawdopodobnie w wyniku potrącenia przez pług. Brakujący element szczęśliwie odnaleziono w pobliżu i naprawiono pomnik.

Potem urzędnicy wybrali Pik-Poka. - Dziwny pomysł z tym pingwinem przy aquaparku - skarżyła się jedna z mieszkanek Łodzi, pani Anna. - Moim zdaniem był mało sympatyczny, a na pomniku nieurodziwy! Metrową postać ptaka na Placu Unii Lubelskiej ulokowano na grzbiecie fali. Pingwin wygląda bezradnie, jakby chciał odlecieć, ale nie potrafił... Główka ptaka również pozostawia wiele do życzenia pod względem urody i podobieństwa. Jednak nie brakuje osób, którym pingwin się podoba, a należą do nich szczególnie dzieci. Być może podoba im się też odwaga małego pingwinka, który w filmie jako nielegalny pasażer samolotu uciekł z rodzinnej Wyspy Śnieżnych Burz i przeżywał przygody w Warszawie.

Koty: Filemon i Bonifacy na pomniku przy wejściu do Muzeum Kinematografii zachowują się inaczej niż w dobranocce. Przyzwyczailiśmy się, że to młody Filemon odważnie poznawał świat, natomiast starszy, czarny Bonifacy wylegiwał się na zapiecku i był zainteresowany wyłącznie snem i jedzeniem. Dlatego gdy w Dzień Dziecka 2011 roku odsłonięto pomnik obu postaci, zaskoczenie było ogromne. Na monumencie przed wejściem do Muzeum Kinematografii bohaterowie dobranocki wystąpili bowiem w innych rolach! Filemon stoi na murku i wygląda tak, jakby zaraz miał się położyć i odpocząć. Natomiast Bonifacy jest na dole i sprawia wrażenie zirytowanego, tym bardziej, że obok zapodział się kłębek wełny. Być może Filemon, bawiąc się, obudził starszego kolegę, po czym uciekł na górę? A teraz Bonifacy go szuka, by wymierzyć sprawiedliwość...

Kolejne rzeźby ustawiano tak, by powoli tworzyły trasę spacerową "Łódź Bajkowa". Całkiem udanie wypadł "Zaczarowany ołówek". Piotrek - główna postać dobranocki - otrzymywał od pewnego krasnoludka kolejne egzemplarze cudownego ołówka, dzięki któremu to, co narysował, stawało się realnym przedmiotem. Najwyraźniej były to ołówki jednorazowe, gdyż w każdym odcinku chłopiec dostawał nowy. Ale na pomnikach i tak dzięki temu mógł pomagać innym i ratować otoczenie przed zagrożeniami. W dziele naprawiania świata towarzyszył mu pies Pimpek, który też znalazł się na pomniku zlokalizowanym przed Domem Kultury przy ul. Traugutta 18.

Na kolejne cztery pomniki: Plastusia (Park Sienkiewicza), Maurycego i Hawranka (przy wejściu do ZOO), Trzech Misiów (Skansen Łódzkiej Architektury Drewnianej) i wróbla Ćwirka (przed Palmiarnią) władze miasta uzyskały dotacje z Unii Europejskiej. Szczególnie Plastuś wzbudził zachwyt, trzymając dzwonek, którym budził każdego ranka współlokatorów z piórnika.

Ostatni, jak na razie, jest Ferdynand Wspaniały. Ten pies na pomniku przed Galerią Łódzką mierzy blisko półtora metra wysokości. W planach miasto ma jeszcze słynnego misia Colargola i siedem innych rzeźb. Na razie brakuje na nie pieniędzy. Ale już dzisiaj taki dziewięciokilometrowy spacer śladami bohaterów dobranocek jest miłym przeżyciem dla dzieci i okazją do wspomnień dla dorosłych.

Sławomir Koper

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje