Ja tu jeszcze wrócę

Nie każdy diabeł ubiera się u Prady. Jeśli żyje się w Polsce, ma się na utrzymaniu dwójkę, co prawda dorosłych, ale jednak dzieci i nie jest się finansowo docenianym przez przełożonych, tak jak się na to zasługuje, trzeba się ograniczyć do ogólnie dostępnych garsonek, od czasu do czasu decydując się na klasyczną "małą czarną".

Seksapil na szczęście to nie tylko markowe wdzianka w rozmiarze poniżej 40- stki. Kobiecość można podkreślić kokieteryjnymi gestami, mocno tlenioną i jeszcze mocniej utrwaloną fryzurą oraz odpowiednio słodką modulacją głosu. Nie zawsze jednak można to zrobić, zwłaszcza gdy zajmuje się eksponowane stanowisko.

Reklama

Berenika Michalska-Kubisiak jest prezesem agencji reklamowej "Lider" i jest przekonana, że jak nikt nadaje się na to stanowisko. Innego zdania są jej współpracownicy, których codziennie beszta i obraża. Ta dziwna forma mobilizacji do jeszcze cięższej pracy za coraz niższe wynagrodzenia, nie przynosi dobrych rezultatów. "Lider" ma kłopoty. Może sposobem na ich rozwiązanie będzie przyjęcie na stanowisko dyrektora ds. marketingu kogoś z zewnątrz, nieskażonego atmosferą agencyjnego piekiełka?

Taką osobą będzie Karino Mroźny, przybysz z prowincjonalnego miasteczka, który przez dłuższy czas był bezrobotny, co zmniejszyło jego wymagania w stosunku do oferowanych zarobków, jak i warunków pracy. Ktoś taki powinien być szczęśliwy z samego faktu pozyskania pracy, a w przypadku "Lidera" dodatkowymi atrakcjami są: służbowe mieszkanko w sąsiedztwie samego prezesa firmy oraz możliwość częstego z nim przebywania i uczenia się od niego.

Gdyby nie symboliczny zapach siarki roznoszący się wokół niego, Mroźny żyłby wdzięcznością za te wszystkie dobra. A tak, by nie wracać do oziębłej i wiecznie narzekającej żony, usiłuje się przystosować do warszawskich realiów. Razem z pozostałą częścią załogi przez długi czas nie zdaje sobie sprawy, że to co dzieje się wokół klasyfikuje się jako mobbing. Gdy jednak agencja wpada w poważne tarapaty, postanawia działać.

Ewa Zaleska - Do dziś pamiętam fragmenty "utworów", jakie pisałam będąc dzieckiem. Powstawały głównie pod wpływem przeczytanych książek i prawie nigdy nie starczyło mi cierpliwości, by je dokończyć. Pewnie jest to doświadczenie, które zdobyło wiele ludzi. Kiedy "podrosłam" tak wiele rzeczy wypełniało mi życie, że zarzuciłam te młodzieńcze eksperymenty. Na studiach (filologia polska na Uniwersytecie Wrocławskim) był to przede wszystkim film, który pochłaniałam każdą cząstką organizmu w dużych ilościach. Fascynacja ta zaowocowała pracą magisterską z filmoznawstwa,

a potem przez moment wykorzystywałam ją w życiu zawodowym. Najpierw jednak zaczęłam uczyć w szkole podstawowej. Będąc młodą nauczycielką? powitałam z dużą radością na świecie moją ukochaną córkę, która jest już prawie dorosłą, bo siedemnastoletnią, cudowną osobą. Kiedy miała kilka miesięcy podjęłam drugą pracę w pierwszej komercyjnej rozgłośni radiowej na Opolszczyźnie. Gdyby nie pomoc moich rodziców w wychowaniu ukochanej wnuczki, byłoby to pewnie wyzwanie przerastające moje możliwości. A jednak się udało! Radia uczyłam się i smakowałam od podstaw. Były felietony, serwisy, autorski program Cinema Radia O'le, realizowałam się jako prezenter, nagrywałam materiały, byłam kolejno szefem muzycznym, dyrektorem programowym, redaktorem naczelnym i dyrektorem generalnym stacji.

Do dziś wspominam ten czas z nostalgią, głównie ze względu na osoby, jakie dane było mi poznać. Podobno jednak nic nie trwa wiecznie, tak więc i moja przygoda z radiem O'le skończyła się, bym mogła zacząć zupełnie nową - z poligrafią. Przez niespełna trzy lata pracowałam jako dyrektor ds. marketingu w opolskiej drukarni Opolgraf. Odeszłam z niej, by zrealizować marzeniao założeniu nowej, innej drukarni, jaka powstała w obrębie Wojewódzkiego Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Opolu i nosi nazwę Lega.

Dzięki tej pracy poznałam kolejną branżę i wielu nowych wspaniałych ludzi. Wszystko wskazuje na to, że do ludzi mam w życiu wielkie szczęście- może dlatego tak ich cenię i lubię! Kiedy postanowiłam zmierzyć się ponownie ze słowem pisanym, poznałam Panią Elżbietę Majcherczyk, która prowadziła Wydawnictwo Bliskie. Pani Ela obdarzyła mnie wielkim zaufaniem decydując się na wydanie mojej debiutanckiej książki "Cień bliźniaka", a w ślad za nią kolejnej, czyli "Siostrzyczki miłosierdzia". Czyż jest coś ważniejszegow życiu niż możliwość realizacji własnych marzeń? Moje się właśnie spełniają?
Ewa Zaleska
Ja tu jeszcze wrócę
Wydawnictwo SOL

Dowiedz się więcej na temat: szczęście

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje