Reklama

Reklama

Jonathan Carroll: Wszyscy szukamy spełnienia w miłości

Jonathan Carroll to amerykański pisarz, który cieszy się w Polsce ogromną popularnością. W październiku tego roku ukazała się jego najnowsza powieść – „Mr. Breakfast”. Przy okazji wizyty autora w Krakowie, zapytaliśmy go nie tylko o ważne wątki w książce, ale także o życiowe doświadczenia, relacje z kobietami oraz o to, jak postrzega współczesną sztukę.


Reklama

Sara Przepióra: W twojej nowej powieści pt. "Mr.Breakfast" główny bohater może zobaczyć, jak wyglądałoby jego życie, gdyby dokonał w nim innych wyborów. Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, jak wyglądałoby twoje alternatywne życie?

Jonathan Carroll: - Jedyną rzeczą, którą chciałem robić prócz pisania, było tworzenie scenariuszy filmowych. W połowie lat 90. wyjechałem do Hollywood na dwa lata, aby pracować przy produkcji filmów. To było całkiem w porządku, ale wolę żyć w Europie i pisać książki, więc wróciłem. Miałem więc to szczęście, żeby przez chwilę żyć tym swoim alternatywnym życiem, a później wrócić z niego i stwierdzić, że wolę moje poprzednie.

Główny bohater powieści pokonuje czasoprzestrzeń, aby obserwować własne życie w różnych jego wersjach. Czy podczas tworzenia wcieleń Grahama Pattersona, inspirowałeś się teorią światów równoległych?

- Niespecjalnie. Najistotniejsze było dla mnie to, że każda osoba, nieważne w jakim jest wieku, w pewnym momencie swojego życia zastanawia się nad tym, co by się stało gdyby zrobiła to, zamiast tamtego. Zaczyna kwestionować rzeczywistość, w której się znajduje.

- Wszyscy zadajemy sobie pytania, np. "co by się stało gdybym wyszła za mąż za kogoś innego?", "przyjął tamtą pracę? Albo pojechał do Hongkongu?". Czasem to nas przeraża, gdy zastanawiamy się nad tym i dochodzimy do wniosku, że nie lubimy naszego życia. Zaczynamy myśleć, czy w innym życiu bylibyśmy szczęśliwsi. Myślę, że to dotyczy każdego z nas. Chciałem napisać książkę o wyborach i nie skupiać się tak bardzo na wielu światach.

Czyli wpadłeś na ten pomysł, gdy zastanawiałeś się nad tym, jakby twoje życie wyglądało, gdybyś dokonał innych wyborów?

- Tak. Jestem szczęściarzem, że żyję właśnie takim życiem. Lubię je, ale wiem, że wiele osób czuje inaczej. Wiem też, że niektórzy z nich żałują swoich decyzji i myślą o tym, co by się stało, gdyby mogli wybrać dla siebie inną ścieżkę. W niektórych przypadkach jest to naprawdę tragiczna sprawa.

Jestem pod wrażeniem tego, w jaki sposób zbudowałeś każdą z rzeczywistości głównego bohatera. Jak tworzysz tak skomplikowaną fabułę?

- Uważam, że istnieją dwa typy pisarzy. Są tacy, którzy od początku do końca wiedzą, jak będzie wyglądać ich praca. Są również tacy, którzy nie mają o tym pojęcia. W głowach mają tylko jedno zdanie lub jeden paragraf. Ja właśnie należę do takiego typu pisarzy. Gdy zaczynałem pracę nad książką "Mr. Breakfast", wymyśliłem tylko zdanie: "Chcemy porozmawiać teraz o Pattersonie", które równocześnie jest pierwszym zdaniem w niej zawartym. Wtedy pomyślałem: "Kto mógł to powiedzieć?" i "Z kim on mógł rozmawiać?", "Czemu pytają o to kim jest ten facet - Patterson?".

Skąd więc taki tytuł?

- Zesłano mi go z niebios!

Graham Patterson przenosi się między rzeczywistościami za pomocą tatuażu. Co myślisz na ich temat?

- Bardzo lubię tatuaże, ale uważam, że większość z nich jest głupia i nieprzemyślana. Raz na jakiś czas można zobaczyć przepiękne i artystyczne prace, że aż chce się je oprawić w ramkę i postawić w muzeum. Nie rozumiem dlaczego ludzie robią sobie takie same tatuaże. Wielu ludzi ma np. węża, miecz czy syrenkę. Dlaczego miałabyś robić sobie taki sam tatuaż jak ja? Jeśli chciałabyś wytatuować sobie wzór na ciele, to chyba taki, który jest dla ciebie wyjątkowy. Te tatuaże, które zapisały się w mojej pamięci były niesamowite i niepowtarzalne, nigdy czegoś takiego nie widziałem. Ich styl był tak bardzo oryginalny, że aż chce się stanąć w miejscu i je podziwiać.

Opisujesz w książce wiele różnych związków i odmiennych relacji. Czy zdarza ci się czerpać ze swoich doświadczeń?

- Myślę, że pisarze, którzy twierdzą, że żadna z ich książek nie jest autobiograficzna, kłamią. Nawet jeśli umieścisz powieść w XIV wieku, musisz zawrzeć w takiej historii swoje doświadczenia, uczucia, czy własną filozofię życia. Jedną z rzeczy, których nie chciałem poruszać w mojej książce, jest seks. Postać Pattersona zaprzyjaźnia się z Greczynką i nie jest to absolutnie relacja nacechowana pożądaniem. Oni są tylko świetnymi przyjaciółmi, których łączy platoniczna więź. Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie napisałem. We wszystkich moich książkach można znaleźć romantyczne historie małżeństw czy kochanków. Pomyślałem sobie: "Nigdy nie stworzyłem takiej platonicznej relacji, czemu by nie spróbować?". Wiele lat temu miałem podobną i równie silną platoniczną więź z kobietą. Więc w takim sensie jak najbardziej, moje doświadczenia i uczucia przeniosłem na papier. Jeśli chodzi o inne relacje to nie zaznałem ich, to była tylko moja wyobraźnia.

Czyli wierzysz w przyjaźń damsko-męską?

- Jasne! Chociaż smutne jest to, że większość osób postrzega relacje damsko-męskie tylko w kategoriach miłości i romansu. Dla mnie relacje z kobietami wzbogacają życie, ponieważ one widzą świat inaczej niż my, mężczyźni. Kobiety widzą wszystko wielopoziomowo, mężczyźni natomiast liniowo: wykonaj tę pracę, skończ grę. Jeśli powiem koledze, że mam problem, to on na pewno powie mi, żebym wykonał konkretne działania, które go rozwiążą. Jeśli zwrócę się z nim do kobiety, to zaproponuje mi rozmowę, ponieważ wolą przedyskutować dany temat. Może nie wymyślimy konkretnej taktyki, ale taka konwersacja pozwoli mi zobaczyć pewne sprawy w prostszy sposób.

Dowiedz się więcej na temat: "Mr.Breakfast" | Jonathan Carroll

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje