Reklama

Reklama

Kobiety w Afganistanie drżą o swoje życie. Wśród nich Polki.

Po 20 latach talibowie odzyskali władzę w Afganistanie. Po wejściu ich jednostek do Kabulu wybuchła panika, a cywile próbowali dostać się na lotnisko, by uciec z kraju. Świat patrzy na dramatyczne sceny i widzi także sytuację afgańskich kobiet, które obawiają się, że po przejęciu władzy przez talibów zostaną bez żadnych praw. W niebezpieczeństwie znajdują się nie tylko Afganki, ale także zagraniczne dziennikarki, które relacjonują tamtejszą sytuację. Jasno mówią o strachu o własne życie.

Sceny z lotniska w Kabulu obiegły świat. Po błyskawicznej akcji zdobywania ważnych strategicznie miast w Afganistanie przez talibów, którzy odzyskali władzę w tym państwie, wśród cywili wybuchła panika. Ci, którzy pamiętali restrykcyjne rządy tego fundamentalistycznego ugrupowania islamistycznego, drżą teraz o swoją przyszłość i życie. 

Można usłyszeć jasny przekaz, że pod władzą talibów można spodziewać się wielu zmian w życiu kobiet i powrotu do surowych zasad życia. Kabul przez wszystkie te lata, kiedy talibowie nie byli u władzy, bardzo się rozwinął i otworzył na nowe możliwości, zwłaszcza w temacie afgańskich kobiet - ich praw, pracy oraz edukacji. 

Reklama

Jak żyją teraz ludzie w Afganistanie?

Dziś Afganki nie opuszczają domów w obawie o swoje życie. Chociaż talibowie zapewniali, że mieszkańcy Kabulu nie mają się czego bać, to ludność, a zwłaszcza kobiety, domyślają się, co może je czekać. 

Zarifa Ghafari jest jest burmistrzynią miasta Majdanszahr i ma 27 lat. To ona od lat walczy o prawa kobiet w Afganistanie. 

Zarifa w dalszej części wypowiedzi dodała, że nie ma na kogo liczyć, ale już nie boi się śmierci. Takich dramatycznych słów Afganek jest sporo. Wiele z nich jednak stara się chronić życie swoje i swoich dzieci. Za wszelką cenę, nawet za cenę wolności.

Świat zza burki. Czym jest nikab i hidżab?

W obawie przed nieprzewidywalnymi zachowaniami talibów, w ekspresowym tempie ze sklepowych półek w Afganistanie znikają burki, czyli nieprzeźroczyste nakrycia głowy, gdzie nie widać nawet oczu osoby, która ją nosi. Widoczność zapewnia siatkowany materiał, ale cała reszta ciała jest szczelnie zakryta. 

To najbardziej radykalny sposób zasłaniania ciała przez muzułmanki przestrzegające purdah, czyli praktykę uniemożliwiającą obserwację kobiety w przestrzeni publicznej poprzez odpowiedni ubiór. 

Lżejszą formą zakrywania ciała i włosów jest noszenie hidżabu lub nikabu, jednak one nie satysfakcjonują talibów. To oni nakazali noszenie burek po pierwszym przejęciu władzy, a teraz, gdy powrócili do Kabulu po 20 latach, kobiety w strachu ponownie założyły je na siebie.

Za brak tak restrykcyjnego ubioru kobietę w Afganistanie może spotkać ukamienowanie, chłosta lub oblanie kwasem, co już wcześniej się zdarzało. Jak informuje "The Guardian", w Afganistanie drogą online już została przekazana informacja o ponownym obowiązku noszenia burki. Nic więc dziwnego, że lokalni sprzedawcy podnoszą ceny burek, które Afganki wykupują w popłochu. 

Nie tylko Afganki drżą o swoje życie. "Talibowie znajdą cię i zabiją"

O swoje życie i bezpieczeństwo obawiają się nie tylko muzułmanki, ale także zagraniczne dziennikarki, przebywające obecnie w Afganistanie. Wśród nich jest Jagoda Grondecka, Iranistka, publicystka i komentatorka spraw bliskowschodnich, która relacjonuje sytuację i angażuje się w organizację pomocy dla tamtejszej ludności. 

Oczywiście dziennikarka nie ukrywa, że obawia się talibów, również jeżeli chodzi o jej działalność, ale otrzymuje także pogróżki od osób niezwiązanych z tą organizacją. 

To tylko niektóre z pogróżek, jakie otrzymują dziennikarki zajmujące się tematyką obecnej sytuacji Afgańczyków. Aby nie narażać się na niebezpieczeństwo, nawet zagraniczne prezenterki przywdziały ubiór zakrywający ciało. Świat obiegło zdjęcie dziennikarki CNN, Clarissy Ward, która prowadziła relację dla swojej stacji ubrana w czarne szaty. 

Jak widać, taki ubiór obowiązuje nie tylko muzułmanki. W wielu nagraniach można zobaczyć jeszcze niezasłonięte w całości twarze kobiet w Afganistanie, na których maluje się strach, rozpacz i wściekłość, a ich oczy wypełnione są łzami. 

Zamknięte w domach, czekają na rozwój wydarzeń i mają świadomość tego, że ich dotychczasowe życie dobiegło końca. Teraz świat mogą oglądać tylko zza drobnych oczek burki. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje