Reklama

Reklama

Marnowanie żywności – jest jeszcze gorzej niż myśleliśmy

Bo niedobre, bo nieświeże, bo się przejadło – nie od dziś wiemy, że kupujemy więcej żywności, niż jesteśmy w stanie zjeść. To, co nie trafia do żołądków ląduje w koszu. I to w ilości większej niż dotychczas przypuszczaliśmy.

1/3 produkowanej na świecie żywności jest wyrzucana - tak wynika z badań przeprowadzonych przez Organizację Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (The Food and Agriculture Organization of the United Nations - FAO). Na śmietniki trafiają głównie produkty o krótkim terminie przydatności do spożycia, czyli owoce, warzywa, mięso i pieczywo. Gdyby wszystkie te wiktuały zamiast do kosza trafiły do żołądków, dostarczyłyby naszym organizmom ok. 214 kalorii dziennie. To tyle, ile potrzeba by przez dwie godziny spacerować, albo przez trzydzieści minut skakać na skakance.

Reklama

Granica marnotrawstwa

Choć fraza "wyrzucamy 1/3 produkowanej żywności" robi wrażenie, wygląda na to że nasze codzienne marnotrawstwo jest jeszcze większe. Zjawisku przyjrzeli się ostatnio eksperci z holenderskiego Wageningen University & Research Centre.

Naukowcy najpierw przebadali związek między zamożnością, a sposobem w jaki obchodzimy się z produktami spożywczymi. Ich zdaniem, "granica marnortawstwa" to 6,7 dolarów (czyli ok. 28 złotych). Jeśli dzienny budżet jest wyższy, często  przestajemy zwracać uwagę na to, co dzieje się z resztkami. Wychodząc od tych danych naukowcy jeszcze raz oszacowali, ile żywności marnuje się na świecie. Wynik? Dwukrotnie wyższy niż ten, uzyskany przez FAO.

 - Badanie pokazuje, że konsumenci wyrzucają ponad dwa razy tyle jedzenia niż dotychczas zwykło się uważać - cytuje naukowców serwis Science Daily.   -  Udało nam się precyzyjnie wskazać zależność między zamożnością, a marnowaniem jedzenia. Mam nadzieję, że te wyniki pozwolą lepiej ukierunkowywać kampanie i działania mające na celu ograniczanie tego zjawiska.

Polacy na piątym miejscu

Choć badania nie podają szacunków dla poszczególnych krajów, Polacy w kwestii racjonalnego gospodarowania żywnością raczej nie mają się czym pochwalić. W ubiegłym roku w naszym kraju do kosza trafiło ok. 9 mln ton żywności, co zapewniło nam niezbyt chlubne, piąte miejsce wśród Europejczyków (wg. Polskiego Instytutu Ekonomicznego).

Co zrobić, żeby ten wynik poprawić? Przede wszystkim kupować mniej i bardziej racjonalnie: przed każdym większym wyjściem do sklepu przejrzeć domowe zapasy, robiąc listę potrzebnych produktów. W sklepie, przed włożeniem produktu do koszyka warto też sprawdzić jego datę ważności, a już po przyjściu do domu zadbać o jego właściwe przechowywanie. Po drugie: warto nauczyć się korzystać z tego co już mamy - w internecie nie brakuje przepisów na dania oparte na nieoczywistych składnikach i ich zaskakujących połączeniach. Po trzecie: dzielić się: jeśli nawet "poniósł" nas szał zakupów i gotowania na większy posiłek można zaprosić znajomych. A jeśli nie mamy znajomych łasuchów niewykorzystane jedzenie zawsze można przekazać do jadłodzielni.

 

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje