Reklama

Reklama

Na placu Biskupim w Krakowie stanęła nowa ławka. Miasto zapłaciło za nią 228 tys. zł!

Remont krakowskiego placu Biskupiego dobiegł końca. Rewitalizacja niewielkiej przestrzeni w centrum miasta kosztowała przeszło 6 mln złotych. Co ciekawe, sporą część z tej kwoty magistrat przeznaczył na drewniane ławki. Jedna z nich, tzw. ławka rzeźbiarska, kosztowała 228 tys. zł. "Mniej kosztował nawet samochód, którym jeździ pan prezydent" – mówi radny Michał Drewnicki.

Remont placu Biskupiego w centrum Krakowa rozpoczął się w czerwcu 2019 roku. Pierwszy wykonawca nie dotrzymał terminu prac, przez co umowa z nim została zerwana. Nowy wykonawca początkiem stycznia zakończył roboty, a z odnowionego placu można już korzystać. Inwestycja kosztowała około 6,1 mln zł.

Mieszkańcy nie kryją jednak swojego niezadowolenia, zarzucając miastu "betonozę". Na te komentarze odpowiada Urząd Miasta, tłumacząc, iż na placu pojawi się więcej zieleni, ale ... wiosną. "Efekt prac modernizacyjnych jakie zostały zrealizowane, w pełni ukaże dopiero wiosna, kiedy plac pokryje zieleń - wtedy miasto zaprezentuje go oficjalnie mieszkańcom" - tłumaczy magistrat w oficjalnym komunikacie na stronie UM.

Reklama

To jednak nie jedyne kontrowersje. Kolejnym tematem, który poruszył mieszkańców, są ceny ławek. O sprawie jako pierwszy poinformował portal krowoderska.pl.

Na krakowskim placu Biskupim stanęła nowa ławka. Cena zwala z nóg

Na świeżo wyremontowanym placu stanęło w sumie 25 drewnianych ławek. Łącznie miasto miało zapłacić za nie 372 tys. zł - podaje Onet. Szczególnie kosztowną okazała się tzw. ławka rzeźbiarska - metalowo-drewniana konstrukcja, na której jednocześnie może usiąść kilkanaście osób. Jej koszt to 228 tys. zł.

- Uważam, że za taki produkt, który obecnie stanął na placu Biskupim, to kwota 228 tys. zł jest zdecydowanie zbyt wygórowana - tłumaczy radny Michał Drewnicki. - Mniej kosztował nawet samochód, którym jeździ pan prezydent, jeśli mielibyśmy to z czymś porównać. Sądzę, że takie elementy nie są tyle warte. Nawet jeśli miasto chciało zrobić coś nietypowego, to moim zdaniem ta ławka nie nawiązuje do jakiegoś konkretnego stylu, żeby potrzeba było jakichś wyjątkowo precyzyjnych prac, czy ilości materiału, które są "wyjątkowe i rzadkie". Według mnie ta cena jest po prostu za duża, jak na ławkę - dodaje.

"Zarząd Dróg Miasta Krakowa realizował przebudowę placu Biskupiego, w ramach której wykonawca dostarczał i montował różne elementy wyposażenia placu. W ofercie podano ich ceny, jednak wyboru firmy dokonano na podstawie ceny całkowitej. W wyniku przeprowadzonej procedury przetargowej wybrano firmę, która zadeklarowała realizację całości zadania za najniższą kwotę" - tłumaczy w facebookowym wpisie Michał Pyclik, rzecznik prasowy ZDMK. "Wykonawca decyduje, w jaki sposób wycenia poszczególne elementy swojej oferty. Inwestor, czyli ZDMK, sprawdza natomiast, czy nie doszło do błędów obliczeniowych w ofercie. W kosztorysie inwestorskim elementy małej architektury były wycenione na zbliżonym poziomie, jak uzyskane w ofercie i na poziomie zbliżonym do cen rynkowych" - dodaje. Tłumaczy również, iż ławka jest ważnym akcentem koncepcji.

Ławka to kopia projektu innego producenta?

Co więcej, sprawa niebotycznie drogiej ławki może trafić do prokuratury. Jak się bowiem okazuje ławka oraz dwa inne elementy, które pojawiły się w wyposażeniu placu, mają być "podróbką" projektów innego producenta, który posiadał na nie prawa autorskie.

- W momencie przetargu i zamówienia Zarząd Dróg Miasta Krakowa, który w imieniu miasta prowadził to postępowanie, wpisał w specyfikację ławkę rzeźbiarską i wypisał, że to jest przykład tej ławki, podając konkretnego producenta oraz jej typ z katalogu prywatnej firmy z dopiskiem, że to może być ta ławka lub jakaś inna, nawiązująca do niej - tłumaczy radny Drewnicki. - Skontaktowałem się z firmą, która była wpisana w dokumentach urzędowych. Odpowiedzieli, że to nie oni montowali ławkę i uznają, że wykonawca skopiował ich projekt. Zaznaczyli, że będą dochodzić swoich praw - dodaje.

Awantura wokół ławki. "Czy ZDMK lub wykonawca posiadał prawa autorskie?"

Radny Drewnicki złożył w tej sprawie interpelację do prezydenta Jacka Majchrowskiego. W niej poprosił o przekazanie szeregu dokumentów m.in. kosztorysu oraz faktur i rachunków, wystawionych przez wykonawcę.

Poprosił też o odpowiedź na pytanie: dlaczego w specyfikacji zamówienia wyszczególniono konkretny model ławki konkretnego producenta, zawężając tym samym warunki zamówienia.

W interpelacji zostało też zawarte pytanie o prawa autorskie do projektu. "Czy ZDMK lub wykonawca posiadał prawa autorskie do projektu rzeźbiarskiej ławki dekoracyjnej firmy Puczyński (której produkt został wpisany w specyfikację dokumentacji przetargowej)?" - pyta radny.

"W związku z pojawiającymi się wątpliwościami dotyczącymi ławek zamontowanych na placu Biskupim oraz kwestii ewentualnego naruszenia praw autorskich - informujemy, iż dokonamy szczegółowej analizy w tym zakresie" - tłumaczy rzecznik ZDMK. Zaznacza jednocześnie, że to w roli wykonawcy jest ich zachowanie.

Plac dosięgła "betonoza"

Koszt zamontowania pozostałych 24 ławek, na których mogą się zmieścić 2-3 osoby, to kwota 144 tys. zł. Za 16 ławek zapłacono 5 tys. zł, a za osiem pozostałych cena wyniosła 8 tys. zł. Identyczne ławki można zamówić w Internecie za nieco ponad 1 tys. zł - wylicza Onet.

Ławki to jednak nie jedyne kontrowersje. Nie brakuje bowiem komentarzy, które wskazują, że wyremontowany plac to kolejny przykład opanowującej Kraków "betonozy".

Plac, znajdujący się pomiędzy ul. Asnyka i Krowoderską, dzięki trzem dedykowanym strefom, ma być - jak tłumaczą urzędnicy - miejscem odpoczynku dla dorosłych i dzieci. "Pierwsza z nich, największa, strefa parkowa, ciągnąca się od ul. Asnyka - to nowe nasadzenia, ławki, oświetlenie i kosze na śmieci. Środkowa strefa to plac zabaw - przestrzeń zarezerwowana dla dzieci - trampoliny, ścianka zabawowa oraz miejsce do rysowania kredą czy gry w klasy. Natomiast strefa znajdująca się przy ul. Krowoderskiej - to plac miejski z dekoracyjnym oświetleniem, ławkami oraz fontanną" - zachwala inwestycję Urząd Miasta. Wokół placu pojawiły się stojaki rowerowe, nowa nawierzchnia oraz chodniki.

Ale czy plac faktycznie będzie idealnym miejscem do odpoczynku, kiedy w lecie betonowe płaszczyzny zaczną się nagrzewać, generując tym samym bardzo wysoką temperaturę? "W dawnych czasach stały tutaj najstarsze i najsławniejsze krakowskie seksworkerki. A niedawno rosły sobie tulipany, drzewka i takie inne przyjemne bzdury, które ktoś teraz zalał betonem. Tak właśnie wygląda rewitalizacja w centrum Krakowa" - skomentował w mediach społecznościowych pisarz i krakowianin, Łukasz Orbitowski.

***

Zobacz również:
Betonoza czy green future: jaki los czeka polskie miasta?
Polskie miasta rakiem wycofają się z betonozy? Na razie to kosmetyka
"Betonowanie" miasta - fakty i mity

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: betonoza | Kraków | rewitalizacja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy