Reklama

Reklama

O pokonaniu własnej słabości

Przez 10 lat zmagała się z bulimią, zrodzoną z niskiego poczucia własnej wartości i problemów w domu rodzinnym – alkoholizmu ojca, ojczyma tyrana, który pił i znęcał się nad nią i nad matką. Ojczym przestał ją bić dopiero gdy zagroziła, że pójdzie na obdukcję, po tym jak przeciągnął ją za ubrania po podłodze. Stanęła na nogi dzięki miłości.

Dziś Aleksandra Dejewska pomaga innym, a swoją historię opowie Mariuszowi Węgłowskiemu w programie "Wspaniali ludzie". Odcinek z udziałem jej i byłego żołnierza GROM Pawła "Navala" Mateńczuka zobaczymy już w najbliższą niedzielę o godz. 22 w Czwórce.

Reklama

Aleksandra Dejewska jest terapeutką zaburzeń odżywiania, autorką książki o bulimii, z której cały dochód przeznacza na pomoc osobom z zaburzeniami odżywiania. Założycielka i prezeska fundacji Aż Sobie Zazdroszczę, prowadzi warsztaty dla rodziców i dzieci dotyczące odżywiania, sportu, pomaga beneficjentom MOPSU, prowadzi warsztaty.

Ciężkie dzieciństwo za sprawą jej ojca, a potem ojczyma sprawiło, że uwierzyła w to, że odchudzając się, może zyskać akceptację innych. To prawie doprowadziło do katastrofy, przed którą teraz usiłuje ostrzegać młode dziewczyny. Jej problemy zaczęły się od relacji rodzinnych. 

Nie wini rodziców - jak mówi, oni sami działają według schematów z własnego dzieciństwa, ale zrozumienie tego i wybaczenie im wymagało czasu i wysiłku. Jako młoda dziewczyna miała o sobie złe zdanie, w domu ciągle słyszała o sobie tylko negatywne opinie.

Chciała schudnąć i zaakceptować swoje ciało, którego nienawidziła, chciała je ukarać, zadać mu cierpienie, uważała, że musi być chuda jak modelki. Kiedy postanowiła się odchudzać, zaczęło się od środków przeczyszczających, potem były głodówki. Przy jedzeniu płakała, czuła smutek, ból i nienawiść. Nauczyła się  ukrywać swoją chorobę perfekcyjnie, nawet kiedy doszło już do 4-5 napadów bulimii dziennie.

Bulimia to nie tylko prowokowanie wymiotów, ale też obsesyjne ćwiczenia, kontrolowanie wagi. Ona ćwiczyła nie tylko do bólu, ale aż do drętwienia kolan. Na przemian chudła i tyła, była w bardzo złym związku, jej rodzice nie wspierali jej, a tymczasem pojawiły się niepokojące skutki zdrowotne.

Wyleczyła ją bezwarunkowa miłość. Poznała chłopaka, swojego obecnego męża, który akceptował ją taką, jaka jest, nie stawiał warunków. To jemu pierwszemu przyznała się, że jest bulimiczką, to był też pierwszy raz kiedy przyznała to sama przed sobą. Uczucie dało jej siłę do walki z chorobą.

Postanowiła, że to nie bulimia będzie nią rządzić. Kupiła książki psychologiczne i psychiatryczne, pisała blog. Kiedy udało jej się pomóc samej sobie, postanowiła pomóc innym i zaczęła studiować psychologię, korzystać z terapii i szkoleń. Teraz prowadzi terapię dla osób z zaburzeniami, warsztaty, szkolenia, bloga z praktycznymi poradami, podejmuje akcje promujące różnorodność i pozytywny stosunek do ciała.

Z bohaterem pierwszej części tego odcinka, Pawłem "Navalem" Mateńczukiem, gospodarza programu "Wspaniali ludzie", Mariusza Węgłowskiego - który przez 18 lat służył w jednostce antyterrorystycznej - łączy niejedno. Obaj przeszli ostrą selekcję, która wymagała ogromnej wytrwałości i pokonania własnych ograniczeń, potem twardą szkołę na służbie, a dziś starają się wspierać innych ludzi.  

Paweł "Naval" Mateńczuk jest wielokrotnie odznaczonym za odwagę byłym operatorem  oddziału szturmowego jednostki specjalnej GROM. Brał udział w najcięższych misjach bojowych w Libanie, Iraku i Afganistanie. Dziś jest ekspertem do spraw bezpieczeństwa,  pisze książki, edukuje trudną młodzież a w wolnych chwilach startuje w 100-kilometrowych biegach ekstremalnych.

Jego droga do elitarnej jednostki nie była łatwa. Wojsko od zawsze go pociągało i marzył o służbie na misjach, ale wydawało się to niemal nierealne. Jako młody chłopak z małego miasteczka, żeby przejść na własne utrzymanie, poszedł do szkoły zawodowej. O studiach nie miał co marzyć. Potem przyszło powołanie do wojska.

Dopiero po odbyciu służby obowiązkowej ukończył liceum i wysłał dokumenty do JW GROM. Musiał przejść selekcję w Bieszczadach, wyczerpującą fizycznie i psychicznie próbę, którą spośród 500 kandydatów ukończyło tylko 14. A to był dopiero początek, po którym przyszło kilka lat ciężkiej pracy, kusy udoskonalające, by móc osiągnąć poziom najlepszych.

Dziś co roku objeżdża kilkadziesiąt domów poprawczych, by motywować  młodych ludzi, wciągnąć ich na dobrą drogę i przekonywać, że nigdy nie są skreśleni, że pokonanie trudnych doświadczeń jest wyzwaniem, któremu są w stanie podołać i że mogą wyjść na prostą. Mówi im, że pobyt w poprawczaku mogą potraktować jak życie w koszarach, które on też ma za sobą.  

Odcinek 9. "Wspaniałych ludzi" już w niedzielę o godz. 22 w Czwórce.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje