Reklama

Reklama

Radowe dziewczyny

Historia pracownic United States Radium Corporation, zwanych później radowymi dziewczynami, to nie tylko przestroga przed wprowadzaniem w życie nowych technologii, bez uprzedniego zbadania ich negatywnych skutków, ale też smutna opowieść o ludzkim wyrachowaniu i okrucieństwie podyktowanym pogonią za pieniędzmi. Równocześnie też przypomina nam, że walka jaką podejmują współcześni Dawidowie przeciw Goliatom kapitalizmu, czasami może zmienić bardzo wiele.

Maria Skłodowska-Curie i jej mąż Pierre Curie w 1898 roku dokonali odkrycia nowego pierwiastka, który nazwali radem. Nazwa pochodzi od łacińskiego słowa radius oznaczającego promień i dobrze opisuje jego aktywną naturę.

Początek XX wieku obfitował w kolejne odkrycia związane z radioaktywnością, wiele osób dało się porwać entuzjazmowi i z fantazją poszukiwało kolejnych możliwości wykorzystania właściwości nowo odkrywanych pierwiastków promieniotwórczych. W przypadku soli radu zastosowanie znaleziono w naświetleniach nowotworów, a także w produkcji farb luminescencyjnych.

Reklama

United States Radium Corporation swoje fabryki w miastach Newark, Jersey City i Orange otworzyła w 1914 roku, a wraz z przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do działań na frontach Wielkiej Wojny, firma otrzymała intratne kontrakty na produkcję zegarków ze świecącymi cyferblatami. Efekt ten uzyskiwano, pokrywając wskazówki i cyfry radową farbą luminescencyjną.   

Cyferblaty malowano ręcznie. Ta praca, choć fizycznie lekka, wymagała jednak cierpliwości, pewnej ręki, a także precyzji. USRC w swoich fabrykach powierzała ją przede wszystkim młodym kobietom, płacąc 1,5 centa za wykonanie jednej tarczy. Każda z pracownic malowała średnio od 250 do 300 takich cyferblatów. W latach 1917-1926 na takich stanowiskach pracowało ponad 4 tysiące kobiet.

Po pewnym czasie wiele pracownic USCR zaczęło chorować i odczuwać poważne nieprzyjemne dolegliwości. Większość lekarzy nie potrafiła postawić diagnozy - choroba popromienna nie była jednostką powszechnie znaną. Kobiety uskarżały się na bolesne rany, ból zębów, martwicę szczęki.

W 1925 roku pracownica fabryki zegarków w Waterbury w Connecticut Frances Splettstocher udała się do dentysty w celu usunięcia bolących zębów. Dentysta z przerażeniem stwierdził, że zęby kobiety wychodzą wraz z kawałkami kości żuchwy.

Stan zdrowia Splettstocher szybko uległ pogorszeniu. Zmarła po upływie miesiąca, tym samym stając się pierwszą śmiertelną ofiarą kontaktu z radem w fabrykach US Radium Corporation. Bardzo szybko zgonów wśród radowych dziewczyn zaczęło przybywać.

Narzędzie zbrodni: pędzelek

Jak rad trafiał do ich organizmów? Dlaczego pierwszym symptomem zmian chorobowych był ból zębów i szczęki?

Wynikało to ze specyfiki pracy przy malowaniu świecących cyferblatów. By kłaść radową farbę w sposób precyzyjny, wszystkie pracownice oblizywały pędzelek, by nadać jego włosiu odpowiedni, “ostry" kształt. W ten sposób miesiącami przyjmowały niewielkie dawki radu, który odkładał się w ich kościach.

Choć szefowie firmy i pracujący w niej chemicy zdawali sobie sprawę z zabójczego działania radu, nie zrobili nic, aby ukrócić zwyczaj oblizywania pędzelków.

Mało tego - by zmaksymalizować własne zyski, zaprzeczali zagrożeniu, twierdzili uparcie, że nie ma żadnego niebezpieczeństwa, a rad jest zupełnie bezpieczny.

Roześmiane młode dziewczyny, przed którymi życie stało otworem, spożywały więc rad nawet przez kilkanaście godzin dziennie, pozostałą farbą malując sobie paznokcie i usta, gdy szły tańczyć ze swoimi chłopakami.   

United States Radium Corporation chce ukryć prawdę

Wraz ze rosnącą liczbą przypadków chorób wśród pracownic bezduszne kierownictwo fabryk sięgnęło po jeszcze bardziej niemoralne metody ochrony własnych interesów. Przekupywano lekarzy, by w swoich diagnozach objawy kobiet opisywali nie jako wynik pracy w niebezpiecznych warunkach, ale jako skutki chorób wenerycznych.

Zatrudniono również dr. Cecila Drinkera z Uniwersytetu w Harwardzie, którego zadaniem było stworzenie zmanipulowanego raportu o warunkach pracy w fabrykach USCR. Drinker okazał się jednak człowiekiem nieprzekupnym i w swoim raporcie opisał łamanie podstawowych praw pracowniczych i zagrażające życiu warunki pracy. Fabrykanci chcieli więc sfałszować raport Drinkera, jednak próba oszustwa została ujawniona i prawdziwy dokument ujrzał w końcu światło dzienne. 

Usłyszcie głos radowych dziewczyn

Grace Fryer, Edna Hussman, Katherine Schaub, Quinta McDonald i Albina Larice odważyły się rozpocząć sądową wojnę ze swoimi pracodawcami. Domagały się 250 tys. dolarów odszkodowania, które mogłoby im pozwolić na opłacenie kosztów swojego leczenia. Prawnicy US Radium Corporation zasypywali sąd sfabrykowanymi lub niemającymi wiele ze sprawą dowodami, a także starali się możliwie najdłużej przeciągać proces, licząc po prostu na to, że coraz bardziej chore kobiety... po prostu umrą!

W 1928 roku w wyniku zatrucia radem zmarł jeden z właścicieli firmy dr Sabin Sochocky. Ten fakt oraz zeznania kobiet doprowadziło do długo oczekiwanego przełomu w sprawie. US Radium Corporation zgodziło się w końcu na ugodę, w ramach której, za wycofanie oskarżeń, każda z piątki radowych dziewczyn miała otrzymać 10 tysięcy dolarów, zwrot kosztów leczenia oraz dożywotnią rentę.

Dzięki uporowi i niezłomnej postawie radowych dziewczyn, a także dzięki rozgłosowi, jaki zyskała sprawa, udało się przeforsować w Stanach Zjednoczonych zmiany w prawie. Kongres uchwalił ustawę dotyczącą odszkodowań dla pracowników, wprowadzono również standardy bezpieczeństwa w miejscu pracy. Fatalna sytuacja pracownic i pracowników amerykańskich fabryk zaczęła się powoli poprawiać - wszystko dzięki odwadze piątki kobiet.

Rad jako pierwiastek stosowany przemysłowo zaczął powoli odchodzić w zapomnienie. Ostatnie farby luminescencyjne na bazie soli radu zostały wyprodukowane w latach 60. XX wieku. Niestety żadna z radowych dziewczyn nie doczekała tego momentu. Zmarły niedługo po procesie, Grace Fryer - ostatnia z nich - odeszła w 1933 roku.

Grace Fryer, Edna Hussman, Katherine Schaub, Quinta McDonald i Albina Larice to radowe dziewczyny znane z twarzy, imienia i nazwiska. Jak wiele anonimowych “radium girls" zmarło w wyniku zatrucia radem, nie doczekawszy sprawiedliwości, nie wiadomo do dziś. W 2020 roku powstał film opowiadający tę smutną, ale i ważną historię.

***

Zobacz również:

110 lat temu odebrała drugiego Nobla. Zapiski Polki nadal są radioaktywne

Zaginiony pluton odpowiada za powódź w Indiach?

Radioaktywne cząstki w grzybach. 35 lat po wybuchu elektrowni w Czarnobylu

Lenin nie był człowiekiem, ale grzybem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje