Reklama

Reklama

"Szoruj, babciu, do kolejki"

Babcie w czasach kolejek nie miały wcale łatwego życia, co poświadczają znane piosenki z tamtych lat. Ale radziły sobie, jak mogły, i starały się pomóc rodzinie.

Siedemdziesiąt lat ma babcia i nie sarka/ To wyczyści, to pokrząta się przy garnkach/ I pomodli za pomyślność się jak trzeba/ Daj nam Boże zdrowie i świeżego chleba/ Leć do sklepu babciu, przywieźli banany/ Zabierz tamtą setkę, jest pod ręcznikami/ Jeśli Ci zabraknie, to dołożysz z renty/ Wiesz, że wnuczek musi płacić alimenty - śpiewał Zwoźniak.

Piosenka od razu zyskała popularność, choć rzadko prezentowano ją w radiu, nigdy w telewizji. Podobnie jak całą twórczość Jacka Zwoźniaka, który był bardem studenckim i opozycyjnym, a swoje utwory propagował niemal wyłącznie na koncertach oraz niezależnych festiwalach. Jego jedyna płyta ukazała się w 2003 r., czternaście lat po śmierci artysty w wypadku samochodowym.

Reklama

Tekst "Szoruj babciu do kolejki" piosenkarz napisał na podstawie własnych, codziennych obserwacji, jakie poczynił, mieszkając w rodzinnym Wrocławiu. - To było o sklepie mięsnym. Koło nas, naprzeciwko... - wspominała jego żona, Alina. - Ruchliwa ulica, tramwaje jeżdżą, piąta rano... Wychodzimy z domu i przeciskamy się przez tłum babć, bo zimą musiały gdzieś sobie znaleźć miejsce. Siedziały na schodach i czekały, aż sklep zostanie otwarty.

Babcia w epoce PRL była ważną postacią. Wystawanie w ogonkach do sklepów uważano za... jej obowiązek wobec rodziny. Jednak niektóre emerytki dorabiały także w ten sposób do otrzymywanych świadczeń. Stałym obrazkiem tamtej epoki były bowiem kolejki do sklepów meblowych czy gospodarstwa domowego w oczekiwaniu na dostawę towarów.

Tworzono specjalne listy, powstawały nawet społeczne komitety kolejkowe. Wielu ich członków nie miało czasu stać całą dobę w ogonkach, zatem wynajmowali babcie, które za niewielką opłatą zwalniały ich z tego zajęcia. Starsza pani robiła więc za "stacza" w spódnicy. W cenie była również opieka nad dziećmi, traktowana przez emerytki za najprzyjemniejszą część życia.

Z czasów PRL pochodzi też określenie "babcia klozetowa", które opisywało starsze kobiety zatrudnione w publicznych szaletach lub toaletach w lokalach. Wprawdzie zjawisko to istnieje do dnia dzisiejszego, jednak wówczas, w większych miastach, miało specyficzny koloryt w związku z brakiem całodobowych sklepów nocnych. Wiele emerytek dorabiało do skromnych uposażeń, sprzedając w takich miejscach nielegalnie alkohol, o czym dobrze wiedzieli (i korzystali z tego) okoliczni mieszkańcy.

Jacek Zwoźniak napisał gorzką piosenkę... Inny charakter miały pozostałe znane utwory o babciach. Grupa Bractwo Kurkowe 1791 przedstawiła tytułową bohaterkę jako nowoczesną kobietę lubiącą tańczyć bluesa i rocka. Z kolei Danuta Rinn opowiadała o mistrzyni brydża - babci, która stała się prawdziwym postrachem partnerów podczas gry.

Problemy z cenzurą miał Wojciech Młynarski, autor i wykonawca piosenki "Po co babcię denerwować". Choć lubił podobne, familijne tematy (niezapomniana melodia "Nie ma jak u mamy"), to jednak tym razem - pod płaszczykiem żartobliwej historyjki rodzinnej - przemycił treści polityczne: "Lecz choć u nas trwa od rana z sodomką gomorka/ Babci o tym się nie mówi, by była w humorku".

W trosce o dobre samopoczucie seniorki rodu, najbliżsi nie mówią jej całej prawdy. To przejrzysta aluzja do działania cenzury w PRL, gdzie skrzętnie omijano wszelkie niewygodne dla społeczeństwa informacje, a dziennikarze osiągali mistrzostwo w przekazywaniu nic nie znaczących ogólników.

Współczesne babcie nie chcą już być wykorzystywane w charakterze bezpłatnych pomocy domowych. Zniknęły też ogonki przed sklepami spożywczymi czy meblowymi. Cenzurę zlikwidowano, choć i teraz telewizja potrafi przemilczać niewygodne fakty. Nie zmieniło się za to jedno: wielkie serce babci! Tak jak dawniej, dzieci i wnuczki otrzymują od niej bezwarunkową, bezinteresowną miłość i dobroć, o których śpiewał Jacek Zwoźniak. Na babcię nadal możemy liczyć. A jeśli zdarza się różnica zdań, np. przed wyborami, to wnuczki organizują akcję... "Zabierz babci dowód" :-)

Sławomir Koper

Tekst pochodzi z magazynu

Tina

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje