Reklama

Reklama

W zapasy z życiem

Ma na imię Nick i urodził się bez trzech kończyn. Nie jest znanym australijskim ewangelizatorem Nickiem Vujicicem, lecz zapaśnikiem, kulturystą i modelem. W zasadzie panowie mają ze sobą wiele wspólnego, gdyż obydwaj emanują pozytywną energią i inspirują ludzi, aby zmienili swoje życie na lepsze i żyli jego pełnią, bez względu na ograniczenia fizyczne, czy inne problemy osobiste.

Szczęście w nieszczęściu  

Reklama

Nick Santonastasso ma 24 lata i mieszka w Tampie na Florydzie. Urodził się z zespołem Hanharta, wadą genetyczną, która sprawia, że dziecko w łonie matki nie rozwija się prawidłowo. Najczęściej u płodu nie wykształcają się wszystkie kończyny, obserwuje się też problemy z funkcjonowaniem niektórych narządów wewnętrznych.

Do tej pory na świecie zdiagnozowano tę odmienność u 12 osób, z czego 8 zmarło. Większość dzieci po urodzeniu nie potrafiło jeść i nie oddychało samodzielnie, ale Nickowi, poza brakiem ręki i nóg, nie dolegało absolutnie nic. Rodzice już wcześniej wiedzieli, że dziecko urodzi się zdeformowane, ale nie mieli problemu z zaakceptowaniem tego faktu.

Kiedy przyszedł na świat, jego mama cieszyła się, że jest ładny i słodko się uśmiecha. Rodzice od najmłodszych lat mówili do syna: "Nick, świat się nie zatrzyma, bo ty się urodziłeś inny, to ty się musisz dostosować."

Uczyli go zatem wszystkich podstawowych czynności potrzebnych do życia, w najprostszy, a zarazem najskuteczniejszy sposób. Stawiali przed nim jedzenie i mówili, żeby sam wymyślił, jak może zjeść, bez pomocy innych. Kładli przed nim ubrania i nie zniechęcali się tym, że nauka, jak je założyć samodzielnie, zajęła mu kilka lat.  

Trudne pytania i ważne decyzje   

Mody mężczyzna wspomina, że na początku sądził, iż jest zwyczajnym dzieciakiem, ale życzliwi ludzie szybko wybili mu to z głowy. W szkole podstawowej zaczął sobie zadawać pytania: "Dlaczego to ja nie mam nóg? Dlaczego nie mam ręki? Dlaczego jestem pośmiewiskiem dla innych?".

Jego starszy brat był zapaśnikiem. Zapasy trenowało też wielu kolegów. Kiedyś ktoś zapytał Nicka: "Dlaczego ty nie trenujesz?" - co miał odpowiedzieć? Że, gdyby zdeformowanym ramieniem uderzył w przeciwnika, to kość przebiłaby mu skórę? Pewnego dnia wrócił ze szkoły do domu i oświadczył rodzicom, że chce zostać zapaśnikiem.     

Mama wydała okrzyk zgrozy, że to najbardziej kontaktowy sport i co będzie, kiedy podczas walki uszkodzi sobie kość? Nick odpowiedział, że w takim razie trzeba ją skrócić. Namówił rodziców na wydanie zgody na zabieg, w czasie którego chirurg amputował mu ponad 10 cm ramienia. Po operacji chłopak zapytał lekarza, czy teraz może bez obaw bić kogoś po głowie i otrzymał odpowiedź twierdzącą.

Dobrze pamięta, że po operacji miał 17 szwów i był najszczęśliwszym młodzieńcem z odciętym ramieniem na świecie. W drugiej klasie szkoły średniej zaczął trenować zapasy i odnosić sukcesy w tej dyscyplinie.  

Wkrótce spróbował innych sportów, pływania, jazdy na desce, czy winsurfingu, ale to kulturystyka stała się jego pasją. Nagranie, na którym przewraca dziewięć razy z rzędu oponę ważącą 70 kilo, stało się viralem w sieci. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje