Reklama

Reklama

Wiadomości z kropką

Dostałeś kiedyś wiadomość składającą się z samej tylko kropki i skasowałeś ją, sądząc, że nadawca najpewniej się pomylił? A może ktoś z twoich znajomych uparcie przesyła ci SMS-y zakończone kropką? Zdaniem niektórych, takie komunikaty mają nam przekazać coś więcej, niż sądzimy, tylko my nie potrafimy ich zinterpretować.

Podobno młodzi ludzie mało czytają, a piszą jeszcze mniej. Za to nieustannie scrollują Facebooka w telefonach, a podczas tworzenia wiadomości tekstowych skracają wyrazy, dochodząc w tym do poziomu mistrzowskiego. Posługują się sobie tylko znaną nowomową i weź tu się domyśl człowieku, o co im chodzi. Starsi, o nieco bardziej pesymistycznym nastawieniu, upatrują w tym zwiastunów rychłego upadku cywilizacji.

Postępująca technicyzacja zrobiła swoje. Związki międzyludzkie rozluźniają się, a komunikacja na linii dziecko-rodzice leży. Można się o tym przekonać śledząc pewien zdumiewający trend. Mianowicie, coraz więcej rodziców otrzymuje od swych dorastających pociech wiadomości tekstowe o nad wyraz lapidarnej treści. Mówiąc ściślej, chodzi o kropkę. Znak interpunkcyjny. Samą kropkę, nic więcej. Taki oszczędny SMS ma oznaczać, m.in., że z latoroślą wszystko dobrze. Żyje i ma się dobrze. Stąd określenie "kropka życia". Tyle tylko, że prawdopodobnie synowi czy córce nie chciało się zadzwonić ani napisać kilku słów, wysyłają więc ".". I niech się mama cieszy.

Reklama

Za kolebkę tej dziwacznej mody można uznać Stany Zjednoczone, gdzie nastolatkowie wysyłają sobie wzajemnie tak skąpe SMS-y, co oznacza, mniej więcej: "Odczytałem twoją wiadomość, ale nie mam nic więcej do powiedzenia".

Nic w tym dziwnego, że młodzi ludzie przechwytują zdobycze techniki. Ale i z nich korzystają w dość osobliwy sposób. Na szczęście te ponure rozważania nie dotyczą wszystkich nastolatków, jednak zjawiska podobne do wyżej opisywanego są już na tyle rozpowszechnione, że każą zastanowić się nad kompetencjami lingwistycznymi współczesnej młodzieży i zasobnością jej słowników. 

Osobne, szeroko komentowane zjawisko związane z niepozornym znakiem interpunkcyjnym, to tzw. kropka nienawiści. Nad tym przedziwnym fenomenem pochylili się m.in. użytkownicy Facebooka na fanpage'u poświęconym owej kropce. O co w tym chodzi?

Podobno wiadomość tekstowa zakończona kropką to wyjątkowo ponury omen. Dlaczego? Zobacz sam:

Kropka, choć tak pożądana w piśmiennictwie i stanowiąca nieodłączny element sztuki pisania listów, stawiana na końcu zdania w SMS-ach i wiadomościach słanych przez social media jawi się jako coś wręcz zagrażajacego. Podobno nadawca kończąc zdanie w ten sposób chce wzmocnić przekaz, a nawet nadaje mu agresywny charakter.

Językoznawcy, puryści językowi, a także przedstawiciele starszego pokolenia łapią się za głowy - przecież kończenie zdań kropką jest zabiegiem jak najbardziej poprawnym, jak może nieść negatywną treść? Skąd to się w ogóle wzięło?

Badacze social mediów analizując bogaty materiał źródłowy i przepytując młodzież na tę okoliczność, doszli do wniosku, że powodem jest coraz uboższy, coraz bardziej oszczędny sposób komunikacji - minimum treści, szybkość przekazu. Każdy dodatek pozostawia szerokie pole do interpretacji. Takie wypowiedzi oceniane są jako mniej życzliwe, niepokojące.

Zdaniem wielu użytkowników internetu kropka na końcu krótkiej wiadomości wygląda po prostu nienaturalnie. Jeśli ich rozmówca zawsze kończył zdania w ten sposób, wszystko w porządku, problem rodzi się wtedy, gdy kropka pojawia się nagle. Robi się poważnie.

Zdaniem wielu to kolejny wydumany "problem pierwszego świata" - wszak należy dbać o poprawność wypowiedzi zawsze i wszędzie, a ignorowanie zasad poprawnej interpunkcji czy zaczynanie zdań małą literą świadczy o niechlujstwie. Są i tacy, którzy odczytując wiadomości w ogóle nie zwracają uwagi na obecność czy nieobecność kropki. I dzięki temu z pewnością żyje im się choć trochę spokojniej.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje