Reklama

Reklama

Zabójstwo Jaroszewiczów. Jak do tego doszło?

Niektóre prawdziwe historie przerażają bardziej niż fikcja. Przykładem jest sprawa zabójstwa premiera Piotra Jaroszewicza i jego żony - Alicji Solskiej. Dlaczego przez wiele lat policja i prokuratura nie potrafiły wskazać winnych? Jak to możliwe, że dopiero teraz na światło dzienne wychodzą fakty, które nigdy nie zostały ze sobą połączone? Przeczytaj fragment reportażu "Człowiek, który wiedział za dużo", autorstwa Moniki Góry.

Piotr siada w fotelu w pokoju telewizyjnym. Jak zwykle na stoliku obok kładzie swój pistolet Walther. Do ucha wkłada aparat wzmacniający dźwięk.

Słyszy, że Alicja na górze korzysta z łazienki. Na pewno, jak co wieczór, wyjęła z szuflady i położyła na stoliku obok łóżka lub wsunęła pod poduszkę broń Mauser z brązowo-białą rękojeścią przypominającą drewno.

Pies leży na swojej poduszce w jej sypialni. Ze spaceru na pewno wrócił w dobrej formie. Bo - według Andrzeja - gdyby rzygał albo powłóczył nogami, Alicja by powiedziała:

Reklama

- Zobacz, Piotr, coś się dzieje z psem. Co z nim jest? Może coś zżarł na spacerze? Zadzwońmy do weterynarza, niech przyjedzie.

Ale nic takiego się nie dzieje, więc Piotr spokojnie włącza Panoramę.

Pokój telewizyjny znajduje się dosłownie kilka metrów od drzwi wejściowych do domu. Fotel ustawiony jest w takim miejscu, że Jaroszewicz widzi zarówno wejście do pokoju, jak i dolne schody prowadzące na piętro. Innymi słowy - fotel stoi w miejscu strategicznym.

Tej nocy w Panoramie jest wywiad z Lechem Wałęsą. Piotr ogląda go z zainteresowaniem. Od dawna nazywa prezydenta "Bolek".

- Ojciec mi mówił, że Wałęsa na pewno nie przeskoczył przez płot w Stoczni Gdańskiej, a Sierpień ’80 to była inscenizacja polityczna - wspomina Andrzej Jaroszewicz.

Zabójcy wchodzą do domu.

Wspinają się po kracie na winorośl na pierwsze piętro i przez uchylone okno balkonu w saloniku Alicji wchodzą do domu? Czy raczej przystawiają do ściany dwie związane drabiny i wdrapują się po nich, aby wślizgnąć się do środka przez okienko w łazience? A może wchodzą do willi przez drzwi wejściowe?

Nie wiadomo. Żadna z tych hipotez do dnia dzisiejszego nie została potwierdzona.

Jedna z sąsiadek, przebywająca tej nocy w Instytucie Kardiologii w Aninie, ma pokój z oknami wychodzącymi na las, za którym znajduje się dom Jaroszewiczów. Około pierwszej w nocy słyszy od strony lasu krzyki, a potem wycie psa. Następnie dochodzi ją odgłos dwóch wystrzałów, jeden po drugim. Jak zapamięta, psy w okolicy długo potem szczekają.

Również dwoje innych sąsiadów słyszy dwa strzały, które padają w odstępie pięciu sekund, tyle że ich zdaniem dzieje się to krótko przed północą.

Dwa wystrzały słyszy też Wiesław D., ochroniarz pilnujący znajdującej się w pobliżu willi biznesmena Ryszarda Niemczyka, w 1992 roku najbogatszego Polaka na liście "Wprost".

- Spałem już, gdy obudziło mnie szczekanie psa, a właściwie natarczywe ujadanie - opowie w śledztwie inny sąsiad. - Oni mieli dużego czarnego sznaucera. Ten pies jednak nigdy nie zachowywał się w ten sposób.

Jak już wiemy, Remus jest bardzo czujny i bez litości atakuje obce osoby. Sprawcy muszą go szybko unieszkodliwić.

Potem prawdopodobnie dzieje się tak:

Jeden z napastników cicho zakrada się do pokoju, w którym Piotr ogląda telewizję. Jaroszewicz widzi go, zanim mężczyzna wejdzie do salonu, bo akurat wstał z fotela.

Zrobiło mu się zimno i sięga po sweter, który zostanie potem znaleziony na podłodze obok otwartej szafki? A może chce przejrzeć jedną z książek, które - zdjęte z półki - znajdą się na parapecie?

Napastnik patrzy na zaskoczonego Piotra, który w tym samym momencie łapie za broń. Być może nawet strzela. Nie wiemy tego, bo jego walther zniknął i śledczy nie mogą sprawdzić, czy brakuje w nim nabojów.

Na pewno premier dostaje potężny cios twardym przedmiotem w głowę. Zaczyna mocno krwawić. Sprawcy owijają mu głowę ręcznikiem i sadzają w fotelu. Krew brudzi oparcie i kapie na pantofle Piotra.

Drugi napastnik w tym czasie wchodzi do sypialni Solskiej. Czy Alicja strzela? Nie wiemy, bo jej broń też zniknęła. Sprawca obezwładnia kobietę i przenosi ją do łazienki wyłożonej białymi kafelkami w owalne niebiesko-granatowe wzory. W kącie pomiędzy wanną a ścianą układa kołdrę dla psa. Każe się kobiecie na niej położyć. Daje znać, że ma być cicho, bo w przeciwnym razie...

Alicja w liliowej koszuli nocnej kładzie się na podłodze. Napastnik bierze biały sznurek, związuje kobiecie dłonie i stopy z tyłu ciała. Pod głowę podkłada poduszkę. Wychodzi z łazienki.

Schodzi na dół, gdzie dołącza do nich trzeci napastnik. Chwytają Piotra - dwóch za ręce, jeden za nogi. Głowa ofiary przechyla się do tyłu.

Wchodzą po zielonej wykładzinie na górę. Z otwartych ran premiera kapie krew, zostawiając sznureczek kropel na jasnobrązowym parkiecie.

Wnoszą mężczyznę do gabinetu i sadzają na obitym jasnoszarą tkaniną drewnianym fotelu. Na oparciach układają kuchenne ścierki, wykazując zadziwiającą troskę, aby krzesło się nie ubrudziło. Lewą rękę Piotra w przegubie przywiązują do podłokietnika skórzanym paskiem od sztucera, a prawą telefonicznym kablem.

Rozwijają szeroki biały bandaż, którym opatrują broczące rany na głowie Piotra. Zdejmują mu zakrwawioną koszulę, zakładają nową - w biało-brązową kratkę.

Nie może jeszcze umrzeć. Jest im potrzebny żywy. Otwierają szafę pancerną za pomocą klucza i przeszukują ją. Na podłogę wyrzucają dokumenty, papiery, kolekcję banknotów, broń. Przetrzepują cały pokój, ale nie znajdują tego, czego szukają.

-  Mów! Gdzie to jest?!

Premier słabnie. Jeden z napastników na chwilę wychodzi, wraca z kubkiem wody i lekami. Podaje Piotrowi do ust.

-  Gdzie?! - krzyczy. Premier nie odpowiada.

Drugi ze sprawców bierze góralską ciupagę Jaroszewicza i w dwóch miejscach drewnianej rączki mocuje skórzany pasek od broni. Pętlę zakłada na szyję Piotra. Kręci. Pasek coraz bardziej zaciska się na jego szyi.

-  Gdzie?!

Jaroszewicz nie jest w stanie już nic powiedzieć. Jeden z mężczyzn uwalnia mu z więzów prawą rękę. Podaje kartkę i długopis.

-  Pisz!

Kolejny obrót ciupagi, pasek wrzyna się w ciało. Piotr otwiera usta, z trudem łapie powietrze.

Jeden ze  sprawców  bierze  korkociąg  przyniesiony z kuchni, staje przodem do Piotra. Rozpina mu koszulę. Przykłada korkociąg w miejsce między żebra. Zaczyna kręcić.

- Pisz!

Premier traci przytomność. Sprawdzają tętno. Nie żyje. Jeden z napastników wchodzi do łazienki, w której leży Solska. Celuje w kobietę z broni myśliwskiej. Strzela.

* Więcej o książce "Człowiek, który wiedział za dużo" przeczytasz TUTAJ.

***

Zobacz również:

Fragment książki

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Jaroszewicz | zabójstwo jaroszewiczów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje