Reklama

Reklama

Cenny płomień

W wigilijny wieczór nie sposób wyobrazić sobie spotkania z bliskimi bez odrobiny ciepłego światła.

W czasach, gdy w większości domów, z plastikowej choinki mrugają do nas elektryczne światełka "made in china", nie powinniśmy rezygnować z powrotu do tradycji...

Tym bardziej, że paląca się świeca nie tylko wprowadza odpowiedni nastrój, ale - szczególnie wyprodukowana z naturalnego wosku - działa korzystnie na samopoczucie.

Trochę historii

Świece z pszczelego wosku znane były już w starożytności. Prawdopodobnie pojawiły się w II tysiącleciu p.n.e. w kulturze Etrusków, zamieszkujących obszary, na których później rozwinęło się Państwo Rzymskie.

Ok I wieku naszej ery zaczęto stosować świeczki łojowe, które lepiono z tłuszczu zwierząt. Aż do X wieku świece z wosku, znacznie droższe od łojowych, stosowano prawie wyłącznie do celów religijnych.

Reklama

Za "ojców"świec stearynowych uważa się natomiast francuskiego chemika Michela Eugene Chevreula i jego rodaka - również chemika i fizyka - Louisa Josepha Gay-Lussaca.

W 1825 roku obydwaj naukowcy otrzymali patent na produkcję kwasu stearowego. Dziewięć lat później po raz pierwszy zastosowano knoty plecione, które zdecydowanie przedłużały okres palenia się świeczek. W 1831 roku powstała paryska fabryka świec. W 1860 roku zaczęto wytwarzać "nowoczesne" świece z parafiny, pochodnej ropy naftowej. Pierwsze polskie fabryki świec istniały już w XVI wieku.

Naturalne i sztuczne

Obecnie rzadko można kupić świece wyprodukowane z czystej parafiny lub stearyny. Dostępne na rynku są przeważnie w 2/3 - parafinowe, w 1/3 - stearynowe, z bawełnianym knotem.

Ciekawostką mogą być świece liturgiczne: w kościele katolickim nadal "obowiązują" świece z naturalnego wosku, podczas gdy w prawosławiu powszechnie używa się świec ze sztucznego wosku, tzw. cerezyny (rafinowany wosk ziemny).

Najbardziej luksusowe świece, przypominające wyglądem alabaster powstają w sposób, który z pewnością nie przypadłby do gustu ekologom. Bielony wosk albo parafinę miesza się z...tłuszczem wielorybim.

Miodowy mikroklimat

Najkorzystniejsze dla zdrowia są świece z wosku pszczelego. Aby jednak odpowiednio zadziałały, powinny się palić od piętnastu do kilkudziesięciu minut dziennie.

Na czym polega ich dobroczynny wpływ? Zapalona świeca nasyca pomieszczenie jonami ujemnymi, które są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Jony ujemne stabilizują ciśnienie krwi i poprawiają naszą wydolność. Zwiększają też zdolność zapamiętywania i refleks, a w całym pomieszczeniu powstaje mikroklimat, który pozytywnie oddziałuje na samopoczucie. Dlatego przebywanie w pokoju, w którym pali się woskowa świeca, pomoże osobom cierpiącym na różne dolegliwości układu oddechowego np. nieżyt górnych dróg oddechowych, choroby płuc, astmę i alergie.

Na pewno warto zapalić świecę, gdy goście są palaczami - z powietrza wytrącą się wówczas metale ciężkie i zniknie uciążliwy zapach dymu tytoniowego. Palenie świec woskowych neutralizuje również promieniowanie komputera, telewizora i innych urządzeń elektronicznych. A więc...odkurzmy stare świeczniki i zanurzmy się w świątecznej atmosferze i zapachu miodu.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje