Reklama

Reklama

Dla kobiet z Zatoki dyplom studiów wyższych nie oznacza kariery

Dla Shammy al-Falasi, studentki ostatniego roku, planowanie kariery jest bardziej skomplikowane niż znalezienie pracy, która jej się podoba. 23-letnia mieszkanka Emiratów, która wyszła za mąż w zeszłym roku, udowodniła już, że umie dzielić czas między bycie młodą matką i pilną studentką. Utrzymanie tej równowagi jest dla niej ważne, ale nie jest pewna, czy zdoła ją zachować pracując w sektorze prywatnym.

Na początku mój mąż powiedział, że nie powinnam pracować. Rozumiem jego podejście - mam małe dziecko w domu - opowiada studentka Uniwersytetu Zayed, która właśnie odbywa staż w Emirates Petroleum. - Ale chcę zdobyć doświadczenie. Skłaniam się ku pracy w sektorze rządowym ze względu na lepsze godziny pracy i inne korzyści.

Reklama

Większość znajomych pani Falasi dokonuje podobnych wyborów w kwestii kariery. Mimo, że wszyscy się zgadzają, że zachęcanie kobiet do wspinania się po stopniach kariery jest niezbędne do rozwoju każdej ekonomii, odsetek kobiet kończących wyższe studia w krajach Zatoki nie przekłada się na zajmowane miejsca pracy w sektorze prywatnym. Analitycy twierdzą, że może to mieć poważny wpływ na przyszłość rynków pracy, ponieważ ekonomia w Zatoce wciąż się rozszerza.

- Czy to, że obywatele nie spełniają wymaganych norm, dobrze wpływa na państwo? - pyta Najla Faisal al-Awadhi, członkini Federalnej Rady Narodowej i jedna z dziewięciu kobiet w parlamencie Zjednoczonych Emiratów Arabskich. - Ze względu na nasz profil demograficzny, szaleństwem byłoby stwierdzenie, że kobiety powinny odgrywać marginalną rolę w społeczeństwie. Rozwój Zjednoczonych Emiratów Arabskich jest na tyle szybki, że musimy wykorzystać wszystkie talenty, jakie posiadamy.

Prawie 75 proc. absolwentów wyższych studiów w Emiratach to kobiety - według badań opublikowanych w tym miesiącu przez Raja al-Gurg, członka zarządu Dubajskiej Izby Handlu. Mimo, że jest to jeden z najwyższych odsetków na świecie, nie zmienił się od 2007 roku, kiedy jedynie 4 proc. miejscowych kobiet zatrudniono w sektorze prywatnym (według danych rządowych za rok 2007, które są najświeższymi oficjalnymi danymi dotyczącymi udziału kobiet w prywatnym sektorze pracy). Ta same dane pokazały, że kobiety stanowią prawie 60 proc. zatrudnionych w sektorze publicznym.

Podobne liczby kształtują się w całym regionie Zatoki Perskiej. Według badań Al. Masah Capital w Arabii Saudyjskiej 93 proc. kobiet skończyło liceum lub studia, w porównaniu do 60 proc. zatrudnionych mężczyzn. Lecz mimo że rząd wspiera kobiety i jest ich największym pracodawcą, kobiety stanowią niecałe 15 proc. siły roboczej w państwie według tegorocznego raportu firmy konsultingowej Booz & Co. Co więcej, według tego raportu, wskaźnik bezrobocia dla saudyjskich kobiet w 2008 roku wynosił 26,9 proc, prawie cztery razy więcej niż dla mężczyzn.

Według badań Oxford Strategic Consulting przeprowadzonych w lutym, w Bahrajnie i Omanie kobiety stanowią odpowiednio jedynie 18 i 19 proc. siły roboczej.

Dane od tej samej grupy badawczej za rok 2006, najświeższe z dostępnych, wskazują, że całkowita populacja w Radzie Współpracy Zatoki Perskiej wynosi około 36 milionów ludzi, z czego 48 proc. to kobiety. Jednak kobiety stanowią jedynie 20 proc. siły roboczej.

Powody, dla których kobiety nie pracują w sektorze prywatnym są złożone, ale analitycy twierdzą, że początkiem jest jakość edukacji.

- Musimy nawiązać dobre stosunki z uniwersytetami, by doradzać im, jakie są potrzeby rynku - tłumaczy pani Gurg, członkini zarządu izby handlowej, która pełni również funkcję prezesa Dubajskiej Rady Biznesu Kobiet. - To niezbędne działanie, jeśli chcemy by społeczeństwo rozwijało się finansowo i socjalnie.

Dr Lulu Abu-Shaban, profesor na wydziale medycyny Uniwersytetu Kuwejckiego, twierdzi, że studenci przychodzą na zajęcia, tylko dlatego, że obecność jest sprawdzana i nie cenią swojej edukacji.

- To brak ambicji zawodowych. Studentów trzeba pchać do nauki, a do frekwencji przywiązujemy taką wagę jak w podstawówce - narzeka dr Abu-Shaban, która ma prywatną klinikę, przeprowadza w miejscowych szpitalach nagłe zabiegi u niemowlaków z problemami kardiologicznymi, we współpracy z Uniwersytetem Harwardzkim przeprowadza badania dotyczące kardiologii płodowej i, oprócz pracy na uniwersytecie, zajmuje się czwórką dzieci. - Tutaj liczy się ten, który umie oszukać system. Możemy winić tylko studentów, ale to jasny sygnał, że trzeba wprowadzić zmiany.

Segregacja płciowa na studiach wymusza odbywanie staży tak by kobiety i mężczyźni mieli okazję wspólnej pracy w czasie, kiedy są studentami.

- Między emirackimi kobietami i mężczyznami nie ma interakcji, co powoduje wiele zahamowań w miejscu pracy - tłumaczy Murat Erogul, profesor na Uniwersytecie Zayed. - Kobiety powinny brać udział w tworzeniu strategii, która zwiększy ich udział w społeczeństwie.

Analitycy uważają, że firmy w sektorze prywatnym powinny same wychodzić z inicjatywą do kobiet, które właśnie skończyły studia.

- Młodsze pokolenie kobiet jest zainteresowane stanowiskami menadżerskimi, ale pozostaje kwestia, jak prywatni pracodawcy sprawią, że będzie to jeszcze atrakcyjniejsze dla kobiet - mówi Lynda Moore, profesor w Simmons School of Management w Stanach Zjednoczonych, która w 2008 roku przeprowadziła rozległe badania dotyczące kobiet na Bliskim Wschodzie. - To nie może być uniwersalna metoda. Polityka musi być dostosowana do lokalnej kultury.

Międzynarodowe firmy takie jak Microsoft zwykle monitorują równość płciową w miejscu pracy na Bliskim Wschodzie. Microsoft organizuje dni kariery, rekrutuje na uniwersytetach i szkoli stażystów. Mimo to, nie jest łatwo przyciągnąć kobiety do technicznej branży, która jest postrzegana jako typowo męska.

- Z czysto rekrutacyjnej perspektywy, znalezienie świetnych specjalistów, czy świetnych kobiet na Bliskim Wschodzie trwa dłużej, ale żadna firma nie pójdzie na kompromis jeśli chodzi o jakość talentu - mówi Paula Leech, dyrektor HR w Microsofcie na terenie Zatoki. - To biznesowa konieczność. Chodzi o różnorodność, włączanie i odzwierciedlanie rynku, na którym jesteśmy. Musimy to robić, by przetrwać.

Zachęcanie kobiet do obejmowania menadżerskich stanowisk jest również w planie. Mniej niż 10 proc. kadry zarządzającej w arabskim świecie stanowią kobiety - tak mówią badania przeprowadzone przez Al Bawaba Group, firmę konsultingową z Ammanu, zajmującą się informacjami, mediami i technologią.

- Brakuje kultury, która wspierałaby dobrą pracę, a nie płeć - uważa Maha al-Ghunaim, założyciel Global Investment House, firmy inwestycyjnej i zarządzającej aktywami w Kuwejcie. - Kobiety nie umieją nawiązywać kontaktów i są dodatkowo obciążone przez swoje rodziny. Rozwijanie kariery i utrzymanie równowagi z życiem rodzinnym jest właściwie niemożliwe bez wsparcia rodziny.

Mimo połączonych wysiłków uniwersytetów i firm, by zachęcić kobiety do pracy, powody ograniczonego udziału w rynku pracy mogą być głęboko zakorzenione w tradycji kulturowej. Od wielu kobiet oczekuje się, że rodzinę będą stawiać na pierwszym miejscu, że będą się zajmować dziećmi. Oxford Consulting uważa, że jest to główna bariera dla kobiet w tym regionie, obok nieodpowiednich warunków pracy, słabego przygotowania i zdominowanej przez mężczyzn kultury pracy.

- Pochodzimy z regionu, w którym kobiety nie są postrzegane jako naturalni przywódcy - tłumaczy pani Awadhi z emirackiej Federal National Council. - Musimy się wyzbyć niektórych tradycji, które nas powstrzymują.

To właśnie zamierza zrobić Fatma Fikree, koleżanka pani Falasi z roku na Uniwersytecie Zayed. - Społeczeństwo arabskie jest bardzo zorientowane na rodzinę. Jeśli ojciec mówi: "Nie możesz pracować", nie robisz tego - opowiada. - Wszystkie moje przyjaciółki zgadzają się na bycie gospodyniami domowymi. Ja chcę być menadżerem. Nie po to studiowałam cztery lata, żeby teraz nie móc pokazać na co mnie stać.

Sara Hamdan

Tłum. Małgorzata Turnau

Dowiedz się więcej na temat: Microsoft | społeczeństwo | studentki | analitycy | studia | dyplom

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje