Reklama

Reklama

Dzień z życia buntownika

Dziecko walczy o własną niezależność, ty - o swój autorytet. Od rana do wieczora zdarzają się sytuacje, kiedy próba sił jest nieunikniona. Jak zażegnywać te codzienne kryzysy?

Masz wrażenie, że twoje dziecko robi wszystko, by doprowadzić cię do białej gorączki? Nie jesteś sama!

Takie odczucia towarzyszą wszystkim rodzicom kilkulatków. W wieku mniej więcej dwóch lat dzieci zaczynają manifestować własne zdanie, chcą podkreślić swoją odrębność.

Robią to w najprostszy sposób: sprawdzając, co się stanie, kiedy nie podporządkują się regułom narzuconym przez rodziców.

Dlatego ulubionym słowem małego buntownika jest "NIE". Tego NIE będę jadł, tej czapki NIE włożę, NIE położę się teraz spać... I tak od rana do wieczora!

Reklama

To trudny okres dla was obojga. Każdy dzień jest pełen kolejnych potyczek o drobiazgi. Ale - wbrew pozorom - każda z nich jest ważna.

Służy wyznaczeniu granic pomiędzy tym, czego chce dziecko, a tym, czego wymagają od niego rodzice.

Mądry rodzic powinien zaakceptować to, że pociecha chce być bardziej niezależna, ale też sam określić zakres jej samodzielności. Sprawdź, jak to zrobić bez płaczu, krzyków i wzajemnej złości.

Rano

Mamo, przytul mnie...

Godzina 7. Wstajesz cicho, aby nie obudzić córeczki. Masz 30 minut na prysznic, ściągnięcie z łóżka starszego syna i wyszykowanie go do przedszkola.

Nagle słyszysz płacz małej, która chce się przytulić.

• Moment kryzysowy: Zaczynasz się denerwować. Żeby zdążyć, musisz pozostawić płaczącą córeczkę w pokoju. Ale ci jej żal, więc zajmujesz się małą, jednocześnie starając się namówić starszego synka, by umył zęby. Wreszcie spóźniona wybiegasz z domu.

• Co czuje dziecko: Mała nie rozumie zamieszania. Myśli: "Chciałam być blisko mamy. Dlaczego się za to złości?".

• Co robić: Nie oczekuj od dziecka, by dopasowało się do twojego rozkładu zajęć. Wstań wcześniej, by się wyszykować i zdążyć pobyć chwilę z córeczką, gdy się już obudzi. Ucz starsze dziecko samodzielności, a wasze poranki będą wtedy łatwiejsze.

Sam się ubiorę

Wychodzicie do przedszkola. Chcesz założyć kurtkę i czapkę synkowi, ale on nagle stwierdza, że chce ubrać się sam. Robi to baaaardzo wolno...

• Moment kryzysowy: Wiesz, że synek będzie się guzdrał, więc próbujesz go wyręczyć. On się denerwuje, ucieka i krzyczy, że nigdzie nie idzie. Macie mało czasu, więc go poganiasz i ubierasz na siłę.

• Co czuje dziecko: Myśli: "Jestem już duży, nie potrzebuję niczyjej pomocy. Dlaczego mama nie daje mi się ubrać?".

• Co robić: Nie pomagaj dziecku w zakładaniu kurtki, choć trwa to dłużej i efekt pozostawia wiele do życzenia. To krok do samodzielności malucha.

Staraj się ubierać równocześnie z malcem.

Jeśli zrobisz to wcześniej - zdenerwujesz się, bo pot będzie spływał ci po karku. Jeśli później - to dziecko się spoci i rozchoruje na zimnie.

Po południu

Strasznie się nudzę

Chodzisz po supermarkecie, zastanawiając się, co tu jeszcze kupić. Chciałabyś szybko wrócić domu. Tymczasem twoje dziecko ściąga z półki puszki, marudzi, domaga się zabawki, w końcu zaczyna płakać i natychmiast chce wyjść z wózka.

• Moment kryzysowy: Nie zgadzasz się na zachcianki malca, próbujesz go uspokoić. Frustracja dziecka sięga szczytu, więc urządza awanturę. Wszystkie oczy zwrócone są na was, a ty pąsowiejesz ze wstydu.

• Co czuje dziecko: Jest zmęczone. Myśli: "Tu jest okropnie, nie ma zabawek i niczego nie można dotykać".

• Co robić: Jeśli możesz, nie zabieraj malucha do sklepu. Bierne siedzenie w wózku nie tylko go męczy, ale i strasznie nudzi.

Kiedy jednak nie masz wyboru, postaraj się sprawnie zrobić zakupy. Wcześniej przygotuj listę rzeczy, podzieloną według działów (nabiał, mięso, chemia).

Zabierz butelkę z piciem dla malca i jego ulubioną zabawkę (zgłoście je przy wejściu, aby nie posądzono was o kradzież).

Spróbuj namówić dziecko do pomocy (może np. wkładać wskazane produkty do wózka).

Teraz dobrze się bawię

Posprzątałaś i zabierasz się za robienie obiadu. Twoja pociecha grzecznie się bawi. Nagle słyszysz hałas.

Wchodzisz do pokoju i widzisz, że wszystkie samochody, książki, a nawet ubrania leżą na podłodze, a maluch zadowolony z siebie siedzi na tym pobojowisku i bawi się w najlepsze.

• Moment kryzysowy: Wpadasz w złość. Dopiero co zdążyłaś tu posprzątać. Zaczynasz krzyczeć na dziecko i karzesz mu zbierać zabawki.

Ono kategorycznie odmawia. Grozisz więc, że nie dostanie dziś żadnych słodyczy. Malec zaczyna płakać, a ty układasz porozrzucane rzeczy.

• Co czuje dziecko: Nie rozumie twojego wybuchu złości. Myśli: "Przecież się bawię i nie przeszkadzam. Dlaczego mama znowu na mnie krzyczy?".

• Co robić: Większość małych dzieci nie potrafi samodzielnie się bawić dłużej niż kilka minut i, z braku dostatecznej uwagi ze strony rodziców, zaczyna bałaganić, uważając zresztą, że to świetne zajęcie.

Kiedy zastaniesz w dziecięcym pokoju porozrzucane rzeczy, nie krzycz na malca. Spróbuj razem z nim zaprowadzić ład w pokoju.

Nie mów mu jednak: "Posprzątaj", bo dla niego to nic nie znaczy, lecz dawaj mu konkretne polecenia: "Włóż klocki do pudełka".

Możesz też zamienić sprzątanie w zabawę, np. niech dziecko udaje kierowcę, wjeżdża samochodami na półkę i ustawia je równiutko, jak na parkingu.

Wieczorem

Nie oddam pilota

Maluch całe popołudnie oglądał bajki. Ty w tym czasie przygotowałaś posiłek, zrobiłaś pranie. Teraz chcesz odpocząć i obejrzeć wiadomości w telewizji.

• Moment kryzysowy: Zmieniasz kanał, a twój malec wpada w furię: płacze i kopie. Próbujesz go uspokoić, w końcu, zdenerwowana, wyprowadzasz go do drugiego pokoju, by się uspokoił. Z relaksu nici.

• Co czuje dziecko: Złość. W trakcie napadu furii nie słyszy, co mówisz. Myśli: "To fajne bajki, chcę je oglądać!".

• Co robić: Nikt nie lubi, gdy nagle zmienia mu się kanał, a małe dzieci szczególnie nie chcą być zaskakiwane.

Jeśli 5 minut przed wiadomościami powiesz mu: "To już ostatnia bajka. Potem chcę obejrzeć swój program", nie zareaguje tak impulsywnie.

Zastanów się, czy maluch nie ogląda za dużo telewizji. Jeśli tak, zmień to. Zamiast sadzać go przed ekranem, daj mu kredki, poczytaj książeczkę.

Nie chcę iść spać!

Zbliża się pora spania, ale malec nie zamierza iść do łóżka i wciąż wymyśla nowe zabawy. Wiesz, że jeśli nie zaśnie przed 21., będzie miał następnego dnia problemy ze wstaniem do przedszkola.

• Moment kryzysowy: Smyk czeka, że położysz się obok niego. Robisz to, czytasz mu bajkę, a on i tak nie zasypia, tylko się z tobą droczy. Po godzinie pada, a ty (w ubraniu) razem z nim. Jesteś zła i na dziecko, i na siebie.

• Co czuje dziecko: Jest zmęczone. Myśli: "Chcę się poprzytulać, ale szkoda mi zostawiać zabawki...".

• Co robić: Obserwuj, o której godzinie twój maluch zaczyna być zmęczony. Jeśli dzieje się to zbyt późno, rozważ czy nadal jeszcze powinien spać po południu. Ustal stałą porę, o której kładziesz go do łóżka, i konsekwentnie się jej trzymaj.

Koniecznie wprowadź rytuały towarzyszące przygotowaniom do snu, np.: zabawę wyciszającą, jedzenie lekkiej kolacji, kąpiel i bajka do snu.

Wieczorem nie dostarczaj dziecku nadmiaru bodźców (np. nie pozwalaj na zbyt długie oglądanie telewizji), bo smykowi trudno będzie się wyciszyć i zapaść w sen.

Mam dziecko

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: rana | przedszkola | zabawki | rzeczy | łóżka | maluch | myśli | dziecko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje