Reklama

Reklama

Koniec kłopotów z apetytem

Twoje dziecko grymasi przy posiłkach? A może je zbyt mało lub wybiera nie to, co powinno? Pomożemy ci znaleźć sposób na brzdąca.

Kiedy słyszymy, że niemowlę lub kilkulatek ma kłopoty z jedzeniem, zwykle myślimy, że jest niejadkiem.

Problemów może być jednak więcej, np. nietypowe upodobania kulinarne, domaganie się posiłków o późnej porze, niechęć do próbowania nowych smaków. W takich sytuacjach rodzice czują się bezradni i uciekają się najczęściej do popularnych, ale nieskutecznych metod (np. przymuszają lub starają się malucha przekupić).

Tymczasem nie tędy droga. Psychologowie i dietetycy uważają, że w naszej kulturze jedzenie jest silnie związane z emocjami i bywa wyrazem rodzicielskiej kontroli nad dzieckiem. Rodzice zwykle nie zastanawiają się, ile pokarmu maluch faktycznie potrzebuje (objętość żołądka małego dziecka jest niewielka), tylko kierują się swoim wyczuciem.

Reklama

A zdrowe dziecko je wtedy, kiedy czuje głód. Jak zaradzić problemom z jedzeniem?

Układajcie menu nie tylko zgodnie z zaleceniami żywieniowców - choć to bardzo ważne - ale także biorąc pod uwagę upodobania brzdąca.

I to jemu pozostawcie decyzję, jak dużą porcję zje tym razem. Część kłopotów z dietą smyka zależy od jego wieku i da się łatwo rozwiązać.

1. Problemy z niemowlęciem

Pierwszy rok życia jest dla dziecka bardzo ważny - maluch poznaje nowe smaki, zapamiętuje je, a jednocześnie kształtują się jego nawyki żywieniowe. Zwykle przez pierwsze pół roku jedzenie nie sprawia większych kłopotów: brzdąc chętnie pije mleczko z piersi lub butelki. Problemy zaczynają się w chwili rozszerzania diety.

Wprowadzenie dziecka w świat nowych smaków i konsystencji nie jest proste. Jeśli półroczny maluch wzbrania się przed nowymi daniami, nie zmuszaj go do jedzenia. Widać nie jest jeszcze gotów.

Najlepsze, co możesz zrobić, to systematycznie ponawiać próby wprowadzenia nowych dań. Gdy malec stanowczo odmawia, odpuść i spróbuj kolejnego dnia, a jeśli ponownie się nie uda, odczekaj jeszcze kilka.

Aby zachęcić brzdąca do jedzenia, podawaj mu potrawy o konsystencji gładkiego, dość rzadkiego kremu. Zaproponuj odrobinę kleiku ryżowego na mleku swoim lub modyfikowanym, przecier z ziemniaka lub marchewki (na początek wystarczą 1-2 łyżeczki).

Jeśli malec zamiast połykać, wypluwa jedzenie, zachowaj spokój. Widać brzdąc potrzebuje więcej czasu. Podpowiadamy, co robić gdy...

Zupki jada tylko z butelki i nie akceptuje łyżeczki

Specjaliści są zdania, że nowe posiłki należy dziecku podawać łyżeczką, gdyż zbyt długie karmienie butelką niepotrzebnie przedłuża okres ssania i niekorzystnie wpływa na zgryz. W drugim półroczu niemowlę powinno nauczyć się nowego sposobu jedzenia: przeżuwania i gryzienia. Picie zupki przez butelkę opóźnia ten proces.

Poza tym smyk dostaje potrawę rozcieńczoną (tylko taka przeleci przez smoczek), a zatem o obniżonej wartości odżywczej.

Warto więc dołożyć starań, by brzdąc polubił jedzenie łyżeczką. Najpierw niech się z nią zaprzyjaźni - pozwól mu ją wkładać do buzi, uderzać nią o miseczkę.

Potem możecie jeść na dwie łyżeczki - jedną dla malca do zabawy, drugą dla ciebie do karmienia. Nie przejmuj się tym, że zupka będzie lądować na stoliku, śliniaczku i podłodze. Cierpliwie trenujcie, a niebawem dziecko będzie całkiem sprawnie jadło.

Nie wypija całej porcji mleka zalecanej w schemacie żywienia

Warto pamiętać, że schemat żywienia podaje informacje orientacyjne. Dlatego nie trzymaj się sztywno tabel, tylko dopasuj normy do indywidualnych potrzeb maluszka. Kieruj się jego tempem rozwoju i apetytem.

Niektóre dzieci jedzą rzadziej, ale większe porcje. Inne potrzebują mniejszych posiłków, za to częściej. Jeśli twój malec zostawia mleko w butelce, nie zmuszaj go, aby wypijał mieszankę do końca. Według specjalistów, ilość spożywanych jednorazowo kalorii podlega dość dużym wahaniom.

Jeśli dziecko wygląda na zadowolone, a jego waga i wzrost rosną proporcjonalnie, to znaczy, że zjada odpowiednie ilości.

Szybko męczy się przeżuwaniem i wypluwa jedzenie

W 8. miesiącu w zupkach powinny się pojawić grudki. Muszą być miękkie, aby dziecko poradziło sobie z ich rozdrobnieniem.

Przeżuwanie pokarmu dziąsłami nie jest łatwe, więc początkowo brzdąc może wypluwać jedzenie. Wtedy nie złość się, lecz przerwij karmienie i po chwili ponów próbę. Pamiętaj, że maluch potrzebuje czasu, by zaakceptować bardziej gęste i mniej przetarte dania. Aby mu pomóc, wspomagaj jego trening gryzienia.

Jeśli lubi potrawy o słodkim smaku, zacznij zagęszczać deserki i dodawać do nich kawałki dojrzałych owoców. 9-miesięcznemu brzdącowi dawaj do rączki kawałki ugotowanych warzyw (np. różyczki kalafiora, brokuły), większe kawałki miękkich owoców (np. obrane ze skórki i pokrojone morele lub brzoskwinie), a na deser proponuj chrupki lub ciasteczka dla niemowląt.

Taki trening przygotuje smyka do gryzienia większych i twardszych kawałków, z którymi przyjdzie mu się zmierzyć już niedługo.

2. Kaprysy starszaka

Drugi rok życia to okres kształtowania się różnych upodobań dziecka, w tym gustu kulinarnego. Bywa, że po 18. miesiącu maluch staje się bardziej wymagający niż dotychczas i trudno sprostać jego wymaganiom.

Jada tylko wybrane produkty i unika wszelkich nowości

Okaż zrozumienie, nawet jeśli maluch od kilku dni domaga się na obiad makaronu czy parówek. Podawaj mu te potrawy dość często, ale nie rezygnuj z nowości.

Uważa się, że dziecko musi spróbować nowego dania kilkanaście razy, by docenić jego smak. Bądź więc wytrwała.

Na początek proponuj malcowi potrawy, które zawierają przynajmniej jeden składnik lubiany przez dziecko (nowe w połączeniu ze znanym jest łatwiejsze do zaakceptowania). Konsystencja nowości powinna być zbliżona do tej, którą aprobuje mały smakosz.

Jeśli więc chętnie je makaron z jagodami, podaj mu go z truskawkami, twarogiem, sosem pomidorowym. Jeśli, mimo zachęt, reaguje buntem, nie karm na siłę.

Przeczekaj. Pozwól dziecku uspokoić się, a potem ponownie zaproponuj posiłek. Jeśli kilkulatek wciąż odmawia zjedzenia obiadu, ulegnij, ale uprzedź, że do podwieczorku nie dostanie nic innego do zjedzenia.

Ma swoje dziwactwa, np. nie tknie niczego, co czerwone

Zgódź się na drobne kaprysy malca. Niektóre dzieci akceptują tylko kilka wybranych dań (np. przecedzoną zupę pomidorową i suche naleśniki) lub piją herbatkę wyłącznie przez słomkę. Są też takie maluchy, które wszczynają awanturę, jeśli dostaną posiłek na innym talerzu niż zwykle. Dlatego przyjmuj irracjonalne pomysły dziecka spokojnie.

Jeśli jesteś mamą malucha wzdrygającego się na widok czerwonej papryki czy pomidorów, przeczekaj.

Przez pewien czas - np. dwa tygodnie - nie podawaj mu tych warzyw, a potem spróbuj ponownie. Jeśli jednak brzdąc przekroczy granice zdrowego rozsądku i przestanie jadać także produkty zielone albo w inny sposób drastycznie zawęzi swoje menu, interweniuj, np. mieszając coś nielubianego z lubianym.

W nocy domaga się mleka lub kaszy z butelki

Niektóre maluchy, choć są już na to za duże, budzą się w nocy głodne i głośnym płaczem domagają się butelki.

Aby zmienić ten obyczaj, postaraj się zapewnić dziecku sycącą kolację z mleka modyfikowanego, kaszki lub kleiku i zrezygnuj z jednego nocnego karmienia butelką.

Kiedy po przebudzeniu maluch zacznie domagać się mleka, podaj mu do picia wodę i nic innego, aż do pory następnego posiłku. Z czasem zrezygnuj z kolejnego karmienia, ale wtedy zwiększ ilość posiłków w ciągu dnia (np. zacznij podawać podwieczorek).

Odzwyczajanie dziecka od nocnego biesiadowania może ci zająć kilka tygodni.

Pamiętaj też, że nie każdy nocny płacz oznacza głód, a dawanie maluchowi jedzenia w chwili dyskomfortu psychicznego czy fizycznego to przekazanie mu informacji, że jedzenie nie tylko wypełnia brzuszek, ale także jest sposobem na różne smuteczki.

Zanim więc podasz malcowi butelkę, upewnij się, czy nie potrzebuje zmiany pieluszki lub po prostu przytulenia.

Najchętniej jadłoby parówki, chipsy słodycze i fast food

Niektóre mamy ulegają swoim dzieciom i zgadzają się na takie żywienie, bo nie chcą, żeby brzdąc chodził głodny.

Wprawdzie jest to sposób, by wypełnić brzuszek brzdąca, ale taka dieta na pewno nie zaspokoi zapotrzebowania jego organizmu na białko, witaminy, sole mineralne. W zamian dziecko zje mnóstwo składników, bez których mogłoby się obejść. W parówkach znajdzie przede wszystkim duże ilości tłuszczu i mięso gorszego gatunku.

Z kolei chipsy zawierają szkodliwy związek akryloamid, dużo soli, przypraw, sztucznych dodatków, a hot-dogi to nic innego jak biała bułka, parówka, musztarda lub keczup. Kupowana pizza to także potrawa tłusta, kaloryczna, przyprawiona niezdrowymi dla dziecka sosami. Warto więc zmodyfikować nawyki żywieniowe brzdąca.

Zrezygnuj z tradycyjnych parówek na rzecz tych dla dzieci i serwuj je tylko od czasu do czasu. Zamiast chipsów zaproponuj malcowi np. wafelki ryżowe czy suszone jabłka.

Pizzę czy hamburgera możesz zrobić w domu i podać z dużą ilością warzyw.

Jego apetyt wzrasta, gdy ogranicza mu się jedzenie

Dobry apetyt u dziecka nie jest powodem do wprowadzenia diety ograniczającej ilość spożywanych produktów.

Kilkulatka nie wolno i nie trzeba odchudzać. Psychologowie uważają, że ograniczanie jedzenia może powodować obniżenie samooceny u dziecka, a także prowadzić do nadmiernego koncentrowania się na jedzeniu.

Wtedy maluchy, gdy tylko mają możliwość, potrafią jeść "na zapas", jakby się obawiały, że niebawem nie będą miały takiej możliwości.

W efekcie jedzą większe ilości. Jeśli jesteś mamą małego grubaska, nie wprowadzaj "żywieniowego reżimu", tylko zapewnij dziecku odpowiednią ilość ruchu i zmodyfikuj jego dietę, eliminując z niej przede wszystkim słodycze i słodkie napoje.

Proponuj je dziecku tylko po posiłkach, nie częściej niż 1-2 razy w tygodniu. Ponieważ dziecko rośnie, nawet utrzymując tę samą wagę, po pewnym czasie znajdzie się w normie.

3. Kłopoty z niejadkiem

Dzieci odmawiają jedzenia z różnych przyczyn - nie są głodne, potrawa im nie smakuje, są zbyt zajęte zabawą, próbują w ten sposób zwrócić na siebie uwagę. Sprawdź, z jakich powodów kaprysi twoje dziecko.

Jest ciągle w ruchu, więc trudno go nakarmić

Niektóre dzieci, zwłaszcza w 2. i 3. roku życia, są tak zajęte odkrywaniem świata, że nie odczuwają głodu, a czas spędzony nad miseczką uznają za stracony. Z kolei inne na widok talerza z jedzeniem chowają się za łóżkiem lub uciekają do drugiego pokoju.

Choć twój maluch żyje w biegu, ty się zatrzymaj.

Nie podążaj za nim z miseczką pełną jedzenia, bo brzdąc uzna to za świetną zabawę i będzie uciekał podczas każdego posiłku.

Spróbuj raczej nauczyć go jedzenia w wysokim krzesełku (najlepiej zacząć przyzwyczajanie, zanim dziecko nauczy się chodzić).

Jeśli jednak twój ruchliwy smyk za nic nie chce usiąść w krzesełku, za to podczas karmienia w miarę cierpliwie stoi obok niego, pozwól mu na to.

Sposobem na "unieruchomienie" malucha jest przesadzenie go do rodzinnego stołu. W towarzystwie zupa smakuje lepiej i łatwiej jest usiedzieć w jednym miejscu.

Je bez protestów tylko przed telewizorem lub gdy jest zabawiany

Rodzice, którzy uważają malca za niejadka, często go zabawiają, snują opowieści, odgrywają przed brzdącem teatrzyk, a kiedy dziecko ze zdziwienia otwiera buzię, wkładają mu pełną łyżeczkę do ust. Takie karmienie to pułapka, z której trudno się wydostać.

Smyk szybko przyzwyczaja się do domowego cyrku i potem bez niego nie jest w stanie nic zjeść. Dlatego jak najszybciej zacznij uświadamiać brzdąca, że pora posiłku to nie czas zabawy, lecz jedzenia.

Pozwól też malcowi na samodzielność. Nie karm go, niech próbuje jeść sam. Wiedz, że nauka jedzenia to dla niektórych niejadków moment przełomowy. Często dzieciom wraca wtedy apetyt.

W przedszkolu je z apetytem, w domu odmawia posiłków

Niektóre maluchy mają kłopoty z jedzeniem tylko przy rodzicach, a w towarzystwie innych dzieci czy u babci ich nastawienie do posiłków się zmienia. Przyczyną może być np. stresująca atmosfera panująca w domu.

Dziecko szybko ją wyczuwa i reaguje właśnie kłopotami z apetytem. W takiej sytuacji warto popracować nad miłym nastrojem w domu, a zwłaszcza podczas posiłków. Zadbaj, by przy stole nie poruszać drażliwych tematów, które mogą wywołać rodzinne spory.

Atmosfera w czasie posiłków powinna być pogodna, sympatyczna, a stołownicy odprężeni i zadowoleni.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje