Reklama

Reklama

Obawy przyszłych tatusiów

Wizja małego brzdąca, który wywraca świat do góry nogami sprawia, że nawet prawdziwy macho ma ciarki na plecach...

Kiedy mężczyzna słyszy, że wkrótce zostanie ojcem, uśmiecha się szeroko i kupuje ukochanej bukiet kwiatów. Jednak im mocniej zaczyna do niego docierać ta informacja, tym bardziej w jego głowie szaleje burza niepokojów. Oto nasz subiektywny przegląd tych, które pojawiają się najczęściej.

Skąd ja wezmę pieniądze?

Ta myśl potrafi budzić przyszłych ojców w środku nocy. Sprawia, że - zamiast cieszyć się oczekiwaniem na dziecko - nerwowo zastanawiają się, jakby tu uruchomić kolejną linię kredytową. - Dla mojej żony najważniejsze było to, czy dziecko będzie zdrowe - wspomina Marek, grafik komputerowy z Łodzi.

Reklama

- Wciąż czytała książki i sprawdzała, czy prawidłowo przybiera na wadze, czy wymiary maluszka z ostatniego USG odpowiadają normie. Boczyła się na mnie, bo nie umiałem dzielić jej radości i nerwów. Jedyne, o czym potrafiłem myśleć, to pieniądze.

Rzeczywiście, wyliczenia specjalistów mogą zjeżyć włos na głowie. "Wychowanie dziecka to pół miliona złotych przez 20 lat", stwierdzili eksperci z Centrum im. Adama Smitha. Ich analizy dotyczą co prawda zamożnych rodziców, którzy są w stanie wydać na potomka ok. 2 tys. złotych miesięcznie, jednak nawet 650 zł na miesiąc, które przeznacza na dziecko statystyczny Polak, nie brzmi dla przyszłych ojców najlepiej.

- Jakie 650 zł?! - denerwuje się Michał, warszawski przedstawiciel handlowy, który zostanie tatą tuż po Nowym Roku. - Najpierw wydatki na opiekunkę, ubranka, wózek. Później prywatne przedszkole, angielski, basen, wakacje.... Obliczyłem, że średnio to ponad 1200 zł miesięcznie! Mam dobrą pracę, ale boję się, że mogę nie dać rady.

Lęk pod kontrolą: Przyjrzyj się swoim sąsiadom, kolegom z pracy. Wielu z nich zarabia mniej niż ty, a jednak jakoś sobie radzą z wychowywaniem dzieci. To wcale nie musi kosztować aż tak dużo! Używane ciuszki można przecież kupić od znajomych, wózek na aukcji internetowej. Poza tym, nie musisz kupować wszystkiego naraz. Noworodek potrzebuje naprawdę niewiele. A na obóz językowy i zajęcia na basenie zdążysz jeszcze zaoszczędzić. Zacznij odkładać od razu po 100 zł miesięcznie na specjalnie założone konto dla dziecka, a poczujesz się pewniej.

Jak znajdę czas dla kumpli?

Z badań amerykańskiej psycholog, Lorreine Francis, wynika, że aż siedmiu z 10 mężczyzn nie mających jeszcze dzieci uważa narodziny potomstwa za definitywne zakończenie życia towarzyskiego. Czterech z 10 przyznaje się, że właśnie z tego powodu nie spieszy im się do ojcostwa.

- Wstyd się przyznać, ale gdy usłyszałem, że będę tatą, moja pierwsza myśl brzmiała: "A co z Ligą Mistrzów?"

- wspomina Olaf, rehabilitant z Katowic, tata rocznego Bartka. - Mecze zaczynają się o 20.45. O tej porze trzeba dziecko myć i kłaść spać, a potem chodzić na palcach, żeby się nie obudziło.

Lęk pod kontrolą: Mając dziecko, nie musisz wcale rezygnować ze spotkań ze znajomymi. Musisz je tylko planować lepiej niż dotychczas. Olaf zawarł z żoną układ: w meczowe wtorki i środy kąpie małą i wychodzi. Za to w czwartki i piątki żona ma wolny wieczór na spotkanie z koleżankami. Tym sposobem każde z nich ma nadal swoje życie towarzyskie i odrobinę oddechu od domowych obowiązków. A jak chcą wyjść we dwoje, proszą wcześniej teściową, by zajęła się dzieckiem.

Co z seksem?

- Sam zrezygnowałem ze współżycia z żoną, gdy ciąża zaczęła być widoczna. Bałem się, że zrobię krzywdę dziecku - wspomina Paweł z Radomia, urzędnik, tata trzyletniej Karolinki. Wielu mężczyzn obawia się też, że po urodzeniu dziecka żona skupi się tylko na nim, że nie będzie już tą samą namiętną kochanką, co kiedyś.

Lęk pod kontrolą: Dobra wiadomość: aż 90 proc. par może bezpiecznie uprawiać seks niemal do dnia porodu! Po narodzinach dziecka przez 6 tygodni faktycznie współżyć nie wolno, ale większość mężczyzn nawet tego nie zauważa. Są zmęczeni i skupieni na niemowlęciu tak samo, jak kobieta.

Potem jednak wszystko wraca do normy. Maleńkie dziecko śpi nawet 20 godzin na dobę. Szybko poznacie jego rytm i w końcu znajdziecie doskonały moment na seks. Możecie też zostawić malucha na kilka godzin u babci albo niani, by w spokoju nacieszyć się sobą.

Czy wreszcie dorosnę?

Bez względu na to, czy mężczyzna ma lat 20 czy 45, rzadko który czuje się dostatecznie dojrzały, by zostać ojcem. - Do tej pory mogłem fantazjować: że nagle rzucę wszystko i napiszę książkę, albo namówię żonę, żebyśmy sprzedali mieszkanie i wyjechali w podróż dookoła świata.

Kiedy dowiedziałem się, że moja żona jest w ciąży, pomyślałem: czas dorosnąć!

Co prawda nigdy nie zamierzałem realizować swoich fantazji, ale mogłem je sobie mieć. Teraz jakoś mi głupio snuć takie nierealne wizje - mówi Marcin, tata dwuletniej Oli.

Lęk pod kontrolą: Owszem, podejście do życia po narodzinach dziecka bardzo się zmienia. Trzeba brać je pod uwagę codziennie w swoich planach i wyborach. Tyle tylko, że kiedy maluch już jest na świecie,

wszystko to nie stanowi problemu. Niektórzy ojcowie twierdzą nawet, że dziecko otworzyło im różne, nowe możliwości: są więcej na świeżym powietrzu, zaczęli uprawiać sport razem z synem czy córką,

stali się bardziej radośni. - A jeśli ktoś naprawdę chce wyruszyć na pół roku do Azji autostopem, to zrobi to nawet mając troje dzieci - przekonują psychologowie.

Będę taki jak mój ojciec

Jeśli układy w domu rodzinnym nie były idealne, lęk przed przeniesieniem ich na własne relacje z dzieckiem jest najzupełniej normalny.

- Mój ojciec był chłodnym człowiekiem, którego bałem się przez całe dzieciństwo - wspomina Rafał, nauczyciel z Gdyni, tata 8-miesięcznej Paulinki. - Przez dziewięć miesięcy nie było chyba dnia, żebym nie myślał, czy zdołam okazywać mojej córce uczucia, czy będę potrafił ją całować i nosić na rękach, skoro sam tego nie zaznałem.

Dziś Rafał jest zakochanym w córce ojcem, który chodzi po mieście z nosidełkiem, bo uważa, że Paulinka w wózku "czuje się samotna".

Lęk pod kontrolą: Adrienne Burgess, dyrektor ds. badań w brytyjskim Instytucie Ojcostwa, twierdzi, że właśnie mężczyźni, którzy mieli trudne relacje ze swoimi rodzicami, bardzo często okazują się najczulszymi, najlepszymi ojcami.

"Chcą dać dziecku wszystko to, czego sami nie zaznali", mówi. A więc, zamiast się zamartwiać, zapisz na kartce to, co najbardziej denerwowało cię we własnym ojcu. Mając to czarno na białym, będziesz wiedział, czego chcesz uniknąć i zastanowisz się, jak to zrobić.

Czy pokocham dziecko?

Mężczyzna nie nosi malca pod sercem, nie rośnie mu brzuch, nie powiększają się piersi. Trudno mu więc poczuć, że naprawdę lada chwila zostanie ojcem. To, co dla kobiety jest naturalne, dla niego wciąż stanowi abstrakcję.

- Koleżanki głaskały moją żonę po brzuchu i mówiły o dziecku tak, jakby już leżało obok, w łóżeczku - wspomina Michał z Opola, tata rocznej Zuzi. - A do mnie wciąż nie docierało, że ono naprawdę gdzieś tam rośnie? Nie potrafiłem kochać kogoś, kogo nie ma.

Nawet po porodzie potrzebowałem kilku dni, by w pełni poczuć, że to moja córka i zwariować na jej punkcie.

Lęk pod kontrolą: Idź ze swoją partnerką na USG. Posłuchaj przez stetoskop bicia serca malucha. - Wielu mężczyzn zaczyna wtedy płakać, bo po raz pierwszy dziecko staje się dla nich rzeczywiste, namacalne

- twierdzą ginekolodzy. A jeśli nawet widok ruszającego się kształtu na USG nie wywołuje w tobie żadnych głębszych przeżyć? Nie przejmuj się i nie obwiniaj.

Aż 1/3 mężczyzn reaguje tak samo. A gdy dziecko przychodzi na świat, biorą je w ramiona i... natychmiast się zakochują.

Mam dziecko
Dowiedz się więcej na temat: żona | USG | świat | lęk | dziecko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje