Reklama

Reklama

Czy dziecko może bawić się bronią?

Czy dzieci powinny się bawić bronią? /123RF/PICSEL

Reklama

Dyskusja o tym, czy rodzice powinni pozwalać dzieciom na zabawy replikami broni palnej, rozpala emocje rodziców na całym świecie. Szczególnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie co roku kilkudziesięciu dorosłych ginie zastrzelonych przypadkowo przez własne dzieci, a strzelaniny w szkołach zdarzają się zdecydowanie zbyt często. Niedawny protest przed Kapitolem Stanów Zjednoczonych dobitnie pokazał skalę tego problemu. Przypomnijmy, od 2012 roku zginęło w nich 3500 dzieci.

Czy zatem dzieci powinny bawić się replikami broni? Spójrzmy na tę kwestię oczami nauczycieli i behawiorystów. Według nich, zabawa w strzelanie jest naturalną częścią rozwoju dzieci. Nawet jeśli nie będą posiadać plastikowych pistoletów, będą strzelać z palców, patyków czy innych przedmiotów, które tylko trochę będą przypominać broń palną. Jest to element odgrywania ról, gdzie dzieci przetwarzają kwestię władzy, jaką wydaje się dawać uzbrojenie. Jest to o tyle istotne, że małe dzieci już na poziomie przedszkola, są świadome, że nie mogą bezpośrednio wpływać na zachowania otoczenia. Muszą kłaść się spać o określonej godzinie, chodzić do przedszkola czy szkoły i generalnie podporządkowywać się regułom ustanowionym przez dorosłych.

Reklama

Władza i dominacja

Pedagodzy wskazują, że zabranianie dzieciom zabawy pistoletami jest nieskuteczne. W końcu zakazany owoc smakuje najlepiej. Co więcej, wielu nauczycieli uważa, że taka forma zabawy jest lepsza od symulowanej walki na miecze. W wielu przedszkolach wprowadza się zasadę, że zabawa w strzelanie może mieć miejsce tylko wtedy, gdy obie strony wyrażą na nią zgodę. Z kolei rodzice wprowadzają reguły wskazujące, że nie wolno celować w ludzi, ani zwierzęta.

Według psychologów również płeć ma tu duże znaczenie. Nie od dziś wiadomo, że chłopcy chętniej skupiają się na zabawach w walkę, które osadzone są w realiach "władzy i dominacji". Nie wiadomo do końca, dlaczego tak się dzieje. Część naukowców skłania się do stwierdzenia, że wynika to wyższego poziomu androgenów.

Co przekłada się na przemoc?

Okazuje się również, że zabawa pistoletami nie przekłada się bezpośrednio na przemoc. Nauczyciele uczeni są dostrzegania oznak prawdziwej agresji, czyli działań, których celem jest skrzywdzenie innych dzieci. Takie zachowania są całkowicie nieakceptowalne. Podobną zasadę powinni stosować rodzice, zaczynając od obserwacji. Jeżeli jedno z dzieci ciągle pełni rolę czarnego charakteru i nie następują zmiany, to jest to poważny powód do niepokoju.

Bardzo interesujące wnioski płyną z książki Nancy Carlsson-Paige i Diane Levin "Who’s Calling the Shots?: How to Respond Effectively to Children’s Fascination with War Play, War Toys and Violent TV". Autorki stwierdzają wprost, że przemysł zabawkarski psuje zabawę w wojnę. Zabawki, które narzucają dzieciom konkretne role, obierają wartość zabawy. Dzieci odtwarzają sytuacje z filmów czy komiksów, nie wkładając w nie własnej inwencji. Skutecznie zabija to w nich kreatywność. Warto o tym pamiętać, gdy następnym razem w sklepie dziecko będzie chciało nabyć np. zabawki z Gwiezdnych Wojen.

Ważny jest zdrowy rozsądek

Jednak podstawą zrozumienia przez dzieci znaczenia broni jest wskazanie im, do czego tak naprawdę służy. Może niekoniecznie od razu pokazujmy młodzieży skutki strzelanin w amerykańskich szkołach, ale wyjaśnijmy, że pistolety służą do ranienia i zabijania. Warto wskazać też, że nie należy celować w innych ludzi czy zwierzęta, o sięganiu po broń wyglądającą jak prawdziwa nie zapominając. W naszym kraju istnieje niewielkie ryzyko, że dziecko trafi na prawdziwy pistolet, ale nawet zabawką można zrobić sobie krzywdę.

W większości przypadków dzieci wyrastają z fazy strzelania. Warto jednak obserwować poczynania naszych pociech, czy zabawy z pistoletami nie przeradzając się w obsesję. Warto też kontrolować dostęp dzieci do gier, w których strzela się do innych ludzi. Choć nie ma jednoznacznych wyników badań, wiążących gry wideo z rzeczywistą przemocą, to część pediatrów sugeruje, że gry tego typu nie powinny trafiać w ręce osób niepełnoletnich.

Jak zawsze, najważniejszą granicę powinien wytyczać rodzicielski zdrowy rozsądek. Jeden czy dwa zabawkowe pistolety nie powinny wyrządzić większej szkody. Trochę inaczej będzie w przypadku, gdy na ścianie dziecięcego pokoju będzie wisiał arsenał, którego nie powstydziłby się Rambo. 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: dziecko i broń | broń

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje