Agata Kornhauser-Duda: Na straży ogniska domowego

Pierwsza dama doskonale wie, co jest tak naprawdę najważniejsze w życiu.

Nie lubi blasku fleszy, mediów ani szumu dokoła siebie. Nie ukrywa, że najchętniej wróciłaby razem z mężem do rodzinnego Krakowa. Wie jednak, że jako żona ma swoją misję.

Reklama

Agata Kornhauser-Duda przysięgała przed Bogiem być wsparciem dla męża - nieważne, czy prawnika, adiunkta, czy głowy państwa. Nigdy nie zapomina, że jej miejsce jest u jego boku.

Odpowiedzialność

Pochodząca z inteligenckiej krakowskiej rodziny przyszła prezydentowa była oczkiem w głowie rodziców, a szczególnie mamy - polonistki. To pani Alicja Wojna-Kornhauser przekazała córce tradycyjne wartości, uczyła pacierza i zabierała do kościoła. To po niej córka odziedziczyła niezwykłą urodę, inteligencję, gust, szyk i obycie.

Po studiach germanistycznych pani Agata zaczęła pracę w elitarnym krakowskim liceum. Przepracowała tam 17 lat. Była wymagająca. Uczniowie potwierdzają, że na jej lekcjach nie było gadania ani szemrania, tylko nauka i ćwiczenia. W szkole wciąż budzi powszechny szacunek swoją wiedzą, zaangażowaniem w edukację i troską o uczniów. A także oczytaniem, które odziedziczyła po ojcu.

Julian Kornhauser to profesor, pisarz i poeta. Pani Agata kocha go całym sercem. Zwłaszcza teraz, gdy ciężko choruje, a ona jest dla niego największym oparciem. Jednak to właśnie z nim wiąże się najbardziej dramatyczna historia z dzieciństwa żony prezydenta.

Miała 9 lat, gdy wieczorem rozległ się dzwonek do drzwi. To ona otworzyła i wpuściła do mieszkania esbeków, którzy brutalnie wyprowadzili tatę. Był 13 grudnia 1981 r., a jej ojciec został internowany za wspieranie KOR i wiersze, które uderzały w komunę. Pamięta łzy matki i lament babci, a także puste miejsce przy wigilijnym stole ze zdjęciem taty przed talerzem. To dlatego nie lubi polityki...

Mimo to gdy Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie, zgodziła się przenieść do Warszawy. Wiedziała, że nie może zostawić go z tym samego. Są przecież rodziną, a rodzina jest najważniejsza. Stanie na straży ogniska domowego to najważniejsza misja w jej życiu. - Mój mąż jest moim największym przyjacielem - wyznała kiedyś.

Co ciekawe, ich miłość nie narodziła się od razu, raczej wykluwała się stopniowo i przy różnicy ich temperamentów, rozwijała dzień po dniu. Jak zdradził kiedyś prezydent, poznali się w III klasie liceum na urodzinach wspólnego kolegi. - Pamiętam, że Andrzej odprowadził wtedy mnie i moją koleżankę do domu. Potem nastąpiły kolejne spotkania. Od września 1990 r. jesteśmy parą do dziś - opowiada Pierwsza Dama.

Ślub wzięli w 1994 r., a rok później urodziła się ich ukochana córka Kinga. Tak jak kiedyś jej mama, teraz ona przekazała dziecku najważniejsze wartości i wychowała ją w wierze. Dziś pani Agata i jej mąż podkreślają, że są dumni ze swojej córki, która nie wstydzi się mówić o tym, że wierzy w Boga.

Pytana o tajemnicę małżeńskiego szczęścia 46-letnia pierwsza dama odpowiada dziś, że sekret tkwi w życzliwości i wzajemnym szacunku. To one pozwalają jej, mimo niechęci do polityki, wspierać męża na każdym kroku i w sposób elegancki, a zarazem nienachalny, dawać świadectwo swojej wiary i małżeńskiego powołania.

Karolina Piwowska




Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje