Reklama

Reklama

Anna Cieślak: Ludzie zastanawiają się, czy będzie ich stać na dziecko. To materializm

Anna Cieślak

Według Anny Cieślak rodzina to największa wartość w życiu człowieka. Dzięki bliskim nikt nie czuje się słaby ani osamotniony. Aktorka uważa jednak, że obecnie ludzie obawiają się zakładania rodziny i posiadania dzieci. Wynika to zarówno z sytuacji materialnej, jak i introwertyzmu, który cechuje coraz większą liczbę Polaków.

W serialu "Na Wspólnej" Anna Cieślak od 2014 roku wciela się w postać Joanny Budzyńskiej-Berg, żony Bogdana Berga. Para wspólnie wychowuje córkę Michalinę oraz trójkę dzieci Bogdana z poprzedniego małżeństwa: Franka, Kasię i Jarka. Aktorce podoba się, że wątek, w którym występuje, jest tak rodzinny, dla niej również rodzina jest największą życiową wartością.

Reklama

- Dwór buduje króla, nie król sam siebie. Bez dworu króla nie ma. Tak samo bez rodziny jesteśmy słabi, samotni i możemy budować swoją autokreację, ale czy to nie jest pewnego rodzaju maska? - zastanawia się Anna Cieślak.

Zdaniem aktorki rodzina może stanowić źródło siły dla każdego człowieka. Ludzie potrzebują bowiem drugiej osoby, której mogą powierzyć swoje sekrety i podzielić się własnymi słabościami. Przed bliskimi nie trzeba się wstydzić tego, że jest się słabym lub zmęczonym - rodzina zapewnia bowiem niezbędne wsparcie w takich sytuacjach. Aktorka jest zdania, że często wystarczy prosty gest, przytulenie lub wspólne milczenie, by człowiek poczuł, że nie jest sam ze swoimi problemami.

- Uważam, że nie ma większej siły niż drugi człowiek. Nie ma większej wartości niż support drugiego człowieka, to jest bardzo ważne. I cieszę się, że naszą rodziną możemy coś takiego opowiadać - mówi Anna Cieślak.

Gwiazda serialu "Na Wspólnej" zauważa jednak, że ludzie odczuwają coraz większy opór przed zakładaniem rodziny i posiadaniem dzieci. Wynika to w dużej mierze z sytuacji materialnej - wiele małżeństw stwierdza, że nie stać ich, by utrzymać się z dzieckiem na odpowiednim poziomie. Aktorka nie ocenia takiej postawy i rozumie dylematy Polaków.

- Myślę, że się boimy, ale dlatego, że mimo otwartości, mimo że możemy powiedzieć, co czujemy i co myślimy, to ja odczuwam pewnego rodzaju introwertyzm w ludziach. Bo ludzie najpierw zastanawiają się, czy będzie ich stać na dziecko, a dopiero potem myślą o dziecku. Jest to pewnego rodzaju materializm - uważa Anna Cieślak.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje