Anna Dymna: siadam sobie i patrzę w niebo

O świcie chodzi na bosaka po trawie, podczas pracy robi sobie pięciominutowe przerwy na wyciszenie, czyta wiersze, układa na komputerze kuleczki, bawi się z kotami. Te drobiazgi dają szczęście Annie Dymnej.

- Gdy wstaję o świcie, to chodzę sobie na bosaka po trawie. Nawet po śniegu czasem chodzę. Mam stopy po operacji, więc to bardzo dobrze działa przeciwbólowo - przyznaje Anna Dymna w książce "Całe szczęście jestem kobietą". Publikacja jest zbiorem rozmów, które z inspirującymi kobietami przeprowadziły aktorka Roma Gąsiorowska i dziennikarka Sylwia Stano. Porannym rytuałem Dymnej jest też śniadanie z domownikami.

Reklama

Ikona polskiego kina i teatru potrafi sobie radzić z brakiem snu. Robi sobie pięciominutowe przerwy na wyciszenie.

- Zatrzymuję się bez względu na to, co się dzieje - czy jestem na planie, czy w teatrze, gdziekolwiek. Siadam sobie i patrzę w niebo. Spoglądam też dokładnie, co się dzieje naokoło - deklaruje. Lubi patrzeć na świat, jakby go widziała pierwszy raz. Siada i patrzy, tak jak jej koty.

- Ja zawsze miałam koty, a one mnie - twierdzi. To jej terapeuci, którzy kochają ją bezwarunkowo.

Dowiedz się więcej na temat: Anna Dymna

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje