Reklama

Reklama

Benedict Cumberbatch: O jedno słowo za dużo

Gwiazdorowi ostro oberwało się za słowo „kolorowi”, którym nazwał czarnoskórych aktorów.

Nominowany do Oscara aktor zaliczył językowe faux pas. Podczas jednego z wywiadów telewizyjnych prowadzący zapytał Cumberbatcha, jakie szanse na zrobienie kariery mają  Afrykanie i Afroamerykanie w Wielkiej Brytanii.

Reklama

Choć sam sens wypowiedzi aktora nie był kontrowersyjny (stwierdził on, że szanse, które stoją przed czarnoskórymi w Hollywood są bez porównania większe), falę krytyki wywołało słowo "kolorowi", którymi Cumberbatch określił aktorów. W gronie krytyków znaleźli się zarówno anonimowi internauci, jaki przedstawiciele organizacji walczących z rasizmem.

Cumberbatch za to językowe potknięcie szybko i oficjalnie przeprosił. "Składam najszczersze przeprosiny. Nie znajduję usprawiedliwienia dla mojej głupoty i mojego zachowania" - cytuje aktora Guardian.

Być może słowa nie wywołałyby aż takiego oburzenia, gdyby nie przeszłość rodziny Cumberbatcha. Pradziadek aktora posiadał plantację cukru na Barbadosie, na której pracowali m.in. niewolnicy. Guardian pisze również, że matka Cumberbatcha miała doradzać synowi, by zmienił swoje nazwisko na pseudonim artystyczny. Ta zmiana miała uchronić go przed żądaniem ewentualnych odszkodowań przez potomków niewolników pracujących na plantacji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje