Reklama

Reklama

Benedict Cumberbatch zawstydzony swoją sławą

Czyżby wciąż nie mógł przyzwyczaić się do swojej popularności?

Brytyjski aktor jest na liście najbardziej pożądanych aktorów w Hollywood, ale wyjawił, iż nie uważa siebie za przystojnego i nie rozumie dlaczego ludzie są nim tak zainteresowani, podając jako przykład ostatnią wizytę Baracka Obamy w UK, podczas której jego osoba była także w centrum zainteresowania.

Wspominając to wydarzenie Cumberbatch powiedział: - Stałem zaraz na przodzie dziennikarzy z olbrzymimi aparatami. Kiedy zdali sobie sprawę, że Barack potrzebuje jeszcze 5 minut, wszystkie obiektywy skierowały się na mnie.

- Pomyślałem sobie: Jak dużo zdjęć można zrobić niezbyt atrakcyjnemu profilowi? To znaczy, dzięki bogu byłem z moją żoną Sophie, co także przyciągnęło uwagę fotoreporterów, ale i tak było to zawstydzające.

Kolega z planu "Sherolocka Holmesa" Benedicta, Martin Freeman, który gra Dr Watsona, wyznał, iż stara się nie dać złapać w sidła sławy, ale docenia ludzi, którzy są fanami ich serialu.

Wyjaśnił:  - To miłe, że ludziom się podoba. Wolę być lubiany, niż nienawidzony - co oczywiście też się zdarza.

- Ale dobrze jest pracować przy czymś, co podoba się ludziom. Staram się nie przywiązywać zbyt dużo wagi do niektórych rzeczy. Najpierw trzeba zrobić dobrą robotę, aby potem móc zbierać tego owoce i cieszyć się dobrą sławą.

Reklama

Bang Showbiz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy