Reklama

Reklama

Chrissy Teigen: Koronawirus pokrzyżował jej plany

Ze względu na epidemię koronawirusa wiele kobiet musiało zrezygnować z wizyt u kosmetyczki, czy fryzjera. Jednak w przypadku Chrissy Teigen problem jest poważniejszy: modelka została zmuszona do rezygnacji z zabiegu usunięcia implantów piersi.

Chrissy Teigen powiększyła piersi gdy miała 20 lat. Dziś 35-letnia modelka uznała, że nadszedł czas na powrót do naturalnego wyglądu. Co więcej - zabieg usunięcia implantów to kwestia nie tylko urody, ale i zdrowia: zdaniem ekspertów, powinno się je wymieniać do 10 lat. Chrissy jednak długo zwlekała z tym obowiązkiem. Jak tłumaczyła w jednym z wywiadów: "Kiedy masz małe dzieci, nie ryzykujesz i nie poddajesz się dobrowolnie operacji" - wyjaśniałą.

Reklama

Teraz jednak, gdy maluchy nieco podrosły, Teigen znalazła odpowiednią klinikę, umówiła termin i już miała poddać się zabiegowi usunięcia implantów, gdy plany pokrzyżował jej koronawirus.

W Stanach Zjednoczonych, podobnie jak w wielu innych krajach, obecnie wykonywane są wyłącznie zabiegi ratujące życie, a do takich wyjmowanie implantów piersi raczej nie należy.

Chrissy pozostaje więc czekać. Modelka nie kryje rozżalenia: "Bardzo chcę się ich pozbyć. Kwarantanna byłaby ku temu idealną okazją, ale podobno nie jest to zabieg niezbędny" - napisała na Instagramie, zaraz obok swojego archiwalnego zdjęcia z wybiegu.

Zdaniem epidemiologów, kryzys związany z koronawirusem potrwa jeszcze co najmniej kilka tygodni. Chrissy nie pozostaje więc nic innego, jak  uzbroić się w cierpliwość. 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje