Reklama

Reklama

David Beckham najseksowniejszym żyjącym mężczyzną

Sławny piłkarz od lat jest uważany za bożyszcze kobiet. Jednak teraz, ten miły epitet, zostało oficjalnie potwierdzony. Magazyn „People” uznał Beckhama za najseksowniejszego żyjącego mężczyznę.

Beckham jest jednym z najpopularniejszych piłkarzy wszech czasów, wiernym mężem, ojcem czwórki dzieci i, od niedawna to już oficjalne, najseksowniejszym żyjącym mężczyzną. Taki bowiem tytuł został mu przyznany przez redakcję magazynu "People".

Mimo że, kolorowe magazyny od ponad dwóch dekad nazywają Beckhama symbolem seksu, David, jak twierdzi, nie spodziewał się takiego wyróżnienia.

- Nigdy nie czułem się szczególnie atrakcyjny. Lubię nosić ładne rzeczy, eleganckie garnitury, wyglądać i czuć się dobrze, ale nigdy nie myślałem o sobie w ten sposób - stwierdził -   To zamiłowanie do mody sprawiło, że Beckham niedawno zaangażował się w kampanię promocyjną jednej z marek odzieżowych.

Reklama

Zaskoczenie było tym większe, że w tym roku za pewnego kandydata do miana "najseksowniejszego", uważano Bradley’a Coopera.

Wybór magazynu "People" Beckham skomentował też na swoim profilu na Facebooku

 - Myślałem, że już wypadłem z obiegu, ale dziękuję magazynowi People za to wyróżnienie. Zawsze czuję się onieśmielony, kiedy otrzymuję takie wyróżnienia, ale myślę, że moja mama będzie szczęśliwa z tego powodu. Poza tym, dzieci pewnie będą miały niezły ubaw, bo one doskonale wiedzą, jak wygląda ich tata zaraz po przebudzeniu.

Najstarszy syn Beckhama, Brooklyn, już robi sobie żarty z ojca. Po ogłoszeniu rewelacji miał ponoć powiedzieć:  - Tato, jesteś pewny, że to nie mnie przyznali ten tytuł?

A jak na wiadomość o wyróżnieniu zareagowała jego żona Davida, Victoria?

 - Mam nadzieję, że ona również ciągle uważa mnie za atrakcyjnego - powiedział Beckham - Kiedy powiedziałem jej o decyzji "People", ucieszyła się i złożyła mi gratulacje.

Honorowy tytuł najseksowniejszego mężczyzny świata, magazyn "People" przyznaje od 1985 roku. Jego zdobywcami byli m.in. Patrick Swayze, Mel Gibson i Sean Connery.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje