Reklama

Reklama

Dziś łączą ich tylko dzieci

Każde z nich poszło w inną stronę. Deklarują, że są szczęśliwi w nowych związkach. Kiedyś to oni tworzyli idealną parę i pięknie mówili o miłości.

Pani Małgorzata zostawiła sobie nazwisko po drugim mężu. To ze względu na wspólne dzieci: Stanisława (12) i Tadeusza (8). Ale po ślubie z Radosławem Majdanem (45), dodała też drugi człon, nazwisko obecnego ukochanego. Od dwóch lat wiedzie nowe - publiczne i szczęśliwe - rodzinne życie.

Reklama

Jej były mąż Jacek Rozenek (49) od rozwodu w 2013 roku unikał rozgłosu. Pytany o dawną miłość, mówił, ważąc słowa: że są w dobrych stosunkach, że życzą sobie jak najlepiej. Nie jest jednak tajemnicą, że starają się unikać spotkań, szczególnie tych oficjalnych. Teraz może to być trudne. Aktor "Barw szczęścia" zakochał się w młodszej, atrakcyjnej kobiecie, Roxannie Gąsce (27). I to z nią zaczął podbijać salony.

Czy wrócą dawne, niezagojone rany?

Ona była po rozwodzie, on miał żonę i syna. Spotkali się na grillu u aktora Piotra Adamczyka (46). Jacek Rozenek miał wtedy 34 lata, był żonaty z Katarzyną, która opiekowała się ich kilkuletnim synem Adrianem. Aktor pracował w serialu "Samo życie", a wieczory spędzał w teatrze. W pracy szło mu znakomicie, gorzej było w życiu osobistym. Coraz częściej dochodziło do nieporozumień, w relacjach panował chłód. Pan Jacek próbował o tym nie myśleć, zatracając się w pracy. Gdy na jego drodze pojawiła się Małgorzata, zmieniła wszystko.

Od razu zaproponował jej wspólne zamieszkanie. "Co za beznadziejny gość" - pomyślała ona. Aktorowi zaś przeszło przez głowę: "Co za złośnica". Na drugą randkę wybrali się na zawody jeździeckie do Warki. Rozmowa w samochodzie nie kleiła się. Dopiero temat o dzieciach, o jego synu sprawił, że uczucie wybuchło z zaskakującą siłą.

- Miesiąc po tym, jak się poznaliśmy, odeszłam ze świetnej kancelarii. Byłam w trakcie studiów. Jacek dużo grał. Wracałam po pracy, a on szedł do teatru. To nie było życie. Zdałam sobie sprawę, że tak bardzo kocham Jacka, że nie mogę się z nim minąć - mówiła po latach. Jedno małżeństwo już jej nie wyszło, z prawnikiem Łukaszem Bukaczewskim. Wolała nie popełniać tych samych błędów.

Jacek Rozenek rozwiódł się z pierwszą żoną i poprosił o rękę Małgorzatę. - Oświadczyłem jej się, podjeżdżając konno pod dom. Na karym rumaku, w strugach lejącego deszczu - wspominał. Życie jak w bajce, ale przeplatane smutkami. - Boję się, żeby Jackowi coś się nie stało. Już nigdy nie znajdę nikogo, kto chociaż w 10 proc. tak mi będzie odpowiadał i który tak mnie będzie akceptował - mówiła 6 lat po ślubie pani Małgorzata. Publicznie deklarowała, że jest trudna, bo nerwowa, uparta, trochę wariatka. On jednak na to nie zważał i spełniał wszystkie zachcianki pięknej żony. - Do niedawna mieszkaliśmy na wsi, bo chciałam mieć stajnię i własne konie. Jacek dojeżdżał codziennie 70 km do pracy, tracąc 3 godziny w samochodzie tylko po to, żebym mogła realizować swoje marzenia - wyznawała.

Ich największym pragnieniem było posiadanie dzieci. Życie szybko je zweryfikowało. Po dwóch latach oczekiwań na potomka, pani Małgorzata zapytała więc męża, czy pójdzie z nią do kliniki. Kilka dni później już tam byli. Ich wyczekiwany syn Stanisław urodził się w 2006 r. z metody in vitro. Małgorzata Rozenek całkowicie zatraciła się w macierzyństwie. - Chcę spędzać ze Stasiem każdą minutę dnia. Boję się przegapić pierwszy uśmiech synka. Staś nie płacze, bo rzucamy się na każde jego kwilnięcie. Ostatnio pani pediatra przykazała nam odkładać go na kwadrans przed kąpielą (...), żeby sobie popłakał, poćwiczył płuca - mówiła kilka tygodni po porodzie.

Jacek Rozenek też był szczęśliwy, choć z większym spokojem podchodził do życiowych zmian. Ale specjalnie dla żony i synka wybudował taras, by mogli tam odpoczywać. Sam jednak pracował coraz więcej, rozkręcał firmę szkoleniową, zabiegał o klientów. Odmienne charaktery dały o sobie znać. - Krzyczymy na siebie - mówiła pani Małgorzata publicznie, a jej mąż dodawał: - Trzaskam drzwiami, wychodzę, ruszam spod domu z piskiem opon. Oboje jednak zgodnie przyznawali, że potem godzą się, bo wciąż bardzo kochają.

Cztery lata później na świat przyszedł ich drugi syn Tadeusz, również poczęty metodą in vitro. - Na mojej głowie są remonty (...), robię też doktorat na UW, za to nie gotuję, nie piorę, nie pracuję zawodowo. Znajomi ostrzegają, że robię błąd, bo Jacek za 10 lat znudzi się mną, że muszę pracować, żeby nie zostać na lodzie. A ja wiem, że on mnie nie zostawi, a gdyby nawet tak się stało, to trudno - zwierzyła się kiedyś pani Małgorzata. Nie przypuszczała wtedy, że te jej słowa staną się prorocze.

Gdyby nie to, że w 2012 r. dostała pracę w nowym programie "Perfekcyjna Pani Domu", nikt nie dowiedziałby się, jak dalej potoczyły się jej losy. Już wtedy jednak plotkowano, że związek nowej gwiazdy TVN jest na zakręcie, a pani Małgorzata szuka pracy, aby móc się usamodzielnić i zapewnić dobre życie synom. Czy dlatego wkroczyła na salony jak tornado i wkrótce znała ją cała Polska? Mąż już wtedy rzadko jej towarzyszył.

Smutny koniec pięknej miłości na sali sądowej

Podobno dochodziło do częstych awantur, wyprowadzek, wzajemnych oskarżeń. Pod koniec 2012 r. było już pewne, że para rozstała się i szykuje do rozwodu. Aktor złożył dokumenty. Zaznaczył, że kryzys trwał od dwóch lat i chodzi o rozbieżność charakterów. Do podziału był spory majątek - 4 miliony zł, w tym m.in. 200-metrowy apartament i dwa samochody warte 500 tys. zł. - Byłam wrakiem. Runął mój cały świat. I wytłumacz teraz dzieciom, że zmieniasz swoje, ale także i ich życie (...). Z drugiej strony nie ma nic gorszego niż zgoda na niezgodę - mówiła publicznie.

Twierdziła, że rozwód był nieunikniony. W kwietniu 2013 r. w warszawskim sądzie okręgowym odbyła się rozprawa, na której małżeństwo Jacka Rozenka i Małgorzaty Rozenek przeszło do historii. Podzielili się majątkiem, opieką nad dziećmi i każde poszło w swoją stronę. Musiało minąć trochę czasu, by na nowo ułożyli swe relacje. Emocje wracały, były pretensje. Do dziś spotykają się tylko, gdy zachodzi konieczność. - Starają się nie wchodzić sobie w drogę, choć Małgosia robi piorunującą karierę, wszędzie jej pełno. Jednak tajemnice z przeszłości wolą zachować dla siebie - mówi nam ich wspólny znajomy. I może tak jest lepiej.

Historia ich miłości 

2003 r. Poznają się na imprezie u Piotra Adamczyka. Nie jest to jednak miłość od pierwszego wejrzenia. On zabiega o jej względy.

2004 r. Zamieszkują razem, biorą ślub. Starają się o dziecko. Pani Małgorzata rzuca pracę w kancelarii prawniczej.

2006 r. Rodzi się ich pierwszy syn Stanisław, poczęty metodą in vitro. Narodziny dziecka i nowe role powodują, że dochodzi do spięć. Na dom zarabia teraz mąż, grając w serialu i prowadząc firmę szkoleniową.

2008 r. Rodzi się ich drugie dziecko, syn Tadeusz, również poczęty metodą in vitro.

2012 r. Małgorzata Rozenek idzie do pracy. Zostaje gospodynią programu "Perfekcjna Pani Domu" w stacji TVN.

Listopad 2012 r. Pierwsze pogłoski o kryzysie.

Kwiecień 2013 r. Para rozwodzi się już na pierwszej sprawie sądowej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje