Reklama

Reklama

Emma Stone uważa, że jest szczęściarą

Aktorka uważa, że ma szczęście, ponieważ w swojej branży zarabia tyle, co mężczyźni.

Gwiazda filmu "Birdman" uważa za niesprawiedliwe to, że kobiety nie dostają tyle samo pieniędzy za swoje role co mężczyźni. Mimo to aktorka przyznała, że ma szczęście, ponieważ ostatnio nie doświadczyła na sobie różnicy w wynagrodzeniu.

Powiedziała:

Reklama

 - Wszyscy powinniśmy być traktowani sprawiedliwie i powinniśmy być sprawiedliwie wynagradzani. Mam dużo szczęścia, ponieważ zarabiam tyle samo, co moi koledzy. Jednak zdarzyło się to tylko w przypadku kilku ostatnich filmów. Jednak nasza branża bierze teraz pod uwagę inne rzeczy np. to, jak jesteś w stanie przyczynić się do większej sprzedaży biletów lub to, czy potrafisz przyciągnąć publiczność.

- Nie czułam się komfortowo, gdy rozmawiam na ten temat z moim agentem czy prawnikiem, ponieważ pytałam samą siebie: 'Czy ludzie będą mnie chcieli oglądać chętniej niż Steve'a Carella?' To dziwne rozmowy, ponieważ trzeba spojrzeć na siebie z zewnątrz. O jakie różnice chodzi? Siedemdziesiąt dziewięć centów czy dolar? To szaleństwo. Nie ma to żadnego usprawiedliwienia.


27-letnia aktorka przyznała, że martwi się o to, że kiedyś ludzie nie będą chcieli jej już zatrudniać.

Dodała:

 - Zawsze czuje się coś takiego. Martwię się, że coś może mnie wykluczyć z branży, że stanie się coś, przez co ludzie nie będą chcieli mnie już zatrudniać.

Emma jest obecnie singielką po tym, jak rozstała się z Andrew Garfieldem. Aktorka przyznała, że ostatni rok był "interesujący".

W rozmowie z listopadowym numerem magazynu "Vogue" powiedziała:

 - Nadal bardzo go kocham... Ten rok był interesujący. To był dobry rok. I smutny zarazem. Wydarzyło się wiele dobrego i złego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje