Reklama

Reklama

Ewa Kuklińska: Podoba mi się moje życie

Skupia się na tym, co przed nią, nie rozpamiętuje przeszłości. SHOW sprawdził, jak wygląda życie gwiazdy, która znikła z pierwszych stron gazet.

Wszyscy, którzy myśleli, że Ewa Kuklińska wycofała się z życia publicznego, są w błędzie. Artystka ma się świetnie, a jej świat kręci się wokół pracy i... golfa.

Reklama

"Mam ten luksus, że mogę wybierać to, co mi odpowiada. To oczywiście powoduje, że nie ma mnie ››wszędzie‹‹, ale za to wieczorem zmywam makijaż, patrząc w lustro z uśmiechem. Rozpoczynając karierę, miałam znakomitych mistrzów, wystarczy wspomnieć zaszczyt współpracy z »Kabaretem Jeszcze Starszych Panów«. To mnie nauczyło, że najważniejszą wartością w każdych czasach jest praca, profesjonalizm i uczciwość wobec widza", mówi w rozmowie z SHOW.

W szale pracy

Grafik Kuklińskiej pęka w szwach. "Zajmuję się dokładnie tym samym, co całe życie, czyli sztuką. Od pewnego czasu nie można mnie zobaczyć w stałym zespole teatralnym, ale to nie oznacza, że nie pracuję. Wręcz przeciwnie! Od momentu, kiedy odeszłam z Teatru Syrena, pracuję bardzo intensywnie, choć bez tej regularności czasowej, którą determinuje angaż teatralny. Pracuję jako choreograf, mam własne recitale, z którymi jeżdżę po Polsce, a także występuję gościnnie w spektaklach teatralnych", wymienia artystka.

"Poza tym sama zajmuję się produkcją. Moje najnowsze »dziecko«, to spółka EQ IMAGE (EQ inicjały E - Ewa, Q - Kuklińska) założona w 2014 roku. Podczas jubileuszu pracy artystycznej, który obchodziłam w Teatrze Syrena doszłyśmy z moją wspólniczką do wniosku, że warto zrobić coś dla innych, robiąc przy tym coś dla siebie. Zajmujemy się produkcją spektakli teatralnych, wydarzeń artystycznych, naszym sztandarowym projektem jest obecnie cykl »Heroina Polskiego Kina«. Doradzam także w kwestii wystroju wnętrz, co od zawsze było moja pasją", dodaje.

Szczęśliwa singielka

Ewa przyznaje, że praca zajmuje w jej życiu ważne miejsce, ale zawsze znajduje czas na przyjemności. Artystka spędza dużo czasu ze znajomymi i na grze w ukochanego golfa. I chociaż nie ma w tej chwili mężczyzny u boku, nie czuje się samotna.

"Oczywiście, że inaczej wygląda życie w związku, w małżeństwie, kiedy odpowiedzialność dzieli się na dwoje, czy więcej, w przypadku, gdy pojawiają się dzieci. Moje życie ułożyło się inaczej. Nie jestem z natury samotnikiem, uwielbiam towarzystwo, spotkania. Ale lubię też swoją niezależność i te dni, kiedy mogę po prostu zamknąć się w mieszkaniu, słuchać muzyki i nie przejmować się światem dookoła. Samotność to nieumiejętność przebywania ze sobą, a ja lubię towarzystwo Ewy Kuklińskiej", mówi z uśmiechem.

A jaka jest, gdy schodzi ze sceny? "Taka sama, tylko bez makijażu i szpilek. A poważnie - zupełnie zwyczajna. Lubię dobrą muzykę i, ponieważ jestem absolutnie uzależniona od rzeczy pięknych, szperam w sklepach z antykami. Energiczna. Jestem otwarta, a czasami trochę szalona", tłumaczy.

Nie boi się upływającego czasu

"Estrada to bardzo wymagające miejsce, na którym pojawiają się co chwilę młodsi, bardzo utalentowani koledzy, którym gorąco kibicuję. Nie ma we mnie żalu z powodu upływu czasu, współpracuję na co dzień z młodymi ludźmi, widzę ich zaangażowanie, pasję. Staram się im pomagać swoim, bądź co bądź, wieloletnim doświadczeniem", mówi.

Kuklińska śmiało może konkurować z młodymi, bo wygląda znakomicie i jest w świetnej formie. Częściowo to zasługa jej hobby. "Od kilku lat z wielką przyjemnością oddaję się nowej sportowej pasji - golfowi", zdradza.

Zmarszczki nie spędzają jej snu z powiek. Przyznaje, że od lat korzysta z zabiegów medycyny estetycznej. "To dla mnie kwestia oczywista, jak mycie zębów. Medycyna estetyczna nie służy mi do oszukiwania czasu czy poprawiania niedoskonałości, ale do zapewnienia sobie warunków do wykonywania zawodu. Nie odczuwałam nigdy potrzeby korygowania swoich rysów czy figury, ale dbanie o siebie uważam za kwestię naturalną. Jestem osobą publiczną, występuję na scenie i to jest po prostu mój obowiązek wobec widza, który chciałby widzieć artystkę zadbaną, estetyczną, sprawną. Estrada jest nieubłagana. Artysta, oprócz techniki tanecznej i wokalnej, musi wyglądać. To jest jego obowiązek", tłumaczy Ewa.

Oprócz tego Kuklińska stara się żyć po prostu zdrowo. "Nie palę, nie piję, stosuję dietę bogatą w warzywa, owoce i ryby. Przede wszystkim jednak regularnie się badam, co powoduje, że łatwiej mi zapobiegać niż leczyć", dodaje. To wszystko sprawia, że ma i siłę, i mnóstwo energii do podejmowania kolejnych zawodowych wyzwań.

"Czekam na tekst nowej komedii, w której wezmę udział razem z moimi znakomitymi koleżankami, skończyłam zdjęcia do trailera promującego recital-monodram, napisany z myślą o mnie, którego premiera planowana jest na jesień tego roku i - co jest największą niespodzianką - przygotowuję się do szalonego projektu wokalnego, realizowanego wspólnie z młodymi rockmenami z grupy Osada Vida. Będzie płyta, będzie teledysk. Jak więc widać, życie nie stoi w miejscu", zapewnia.

Magdalena Makuch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje