Reklama

Reklama

Góral też płacze

Honorowy i uparty - jak góral. Mama nauczyła go, że mężczyzna nie musi wstydzić się łez. Zanim został architektem i liderem Zakopowera, buntował się i wagarował. Dzisiaj zawsze wraca w góry. To tutaj Sebastian Karpiel-Bułecka nauczył się, co jest w życiu najważniejsze. Opowiedział o tym Agnieszce Sztyler.

Gry na skrzypcach nauczył go sąsiad. Sebastian miał wtedy kilka lat. Gdy był nastolatkiem, nocami grał w knajpie, a do domu wracał nad ranem. Mama bała się, że źle skończy - na to się zanosiło. Dziś Sebastian Karpiel-Bułecka to nazwisko znane w całej Polsce. Muzyk, architekt i ambasador Podhala. Łączy góralską muzykę z nowoczesnym brzmieniem. Z zespołem Zakopower daje ponad sto koncertów rocznie. Udowadnia, że moda na góralszczyznę wcale się nie skończyła, a przy okazji, że sukces nie zawrócił mu w głowie. Nie traci czasu na stołeczne bankiety, nie czyta plotek na swój temat, a z Warszawy, jeśli tylko może, ucieka do rodzinnego Kościeliska. Wie, że pewnego dnia tutaj postawi własny dom.

Reklama

Twój STYL: Jak to jest z tym stereotypem górala: twardego, honorowego, który pije, bije i nigdy nie płacze?

Sebastian Karpiel-Bułecka: Zgadza się tylko jedno - górale są honorowi. A poza tym? Są jak wszyscy inni. Nie lubię idealizowania Podhala, bo są tu też ludzie beznadziejni, jak wszędzie. Denerwują mnie stereotypy, czasem myślę, że górale sami je wymyślają. Znam na Podhalu domy, w których to kobieta rządzi, a nie facet... Zresztą wolę mówić tylko o sobie. Ostatni raz biłem się z kolegą w podstawówce. Potem już nigdy nikogo nie uderzyłem. I płaczę. Nie na ckliwych filmach, ale w życiu, gdy jestem totalnie bezradny. Choć akurat ostatnio zdarzyło mi się to właśnie na filmie. W Pięknym umyśle jest taka scena, gdy główny bohater dostaje Nobla i dziękuje żonie, że wytrzymała z nim przez tyle lat. Choć był chorym na schizofrenię, bardzo trudnym człowiekiem... Więc jeśli miałbym górali oceniać po sobie, to powiem: płaczą. Zdarzyło mi się zapłakać nawet przy kobiecie. Ale jak mężczyznę stać na łzy, to dobrze o nim świadczy.

Mama Cię tego nauczyła?

Mama nauczyła mnie szacunku do kobiet. W dzieciństwie musiałem całować w rękę wszystkie ciotki, sąsiadki i znajome mamy, które przychodziły do naszego domu. Dziś kobiety bronią się przed tym. A szkoda. Uważam, że to bardzo fajny, elegancki zwyczaj. A co do płaczu - mama nigdy nie mówiła: "Przestań płakać! Bierz się w garść!". A ja płakałem, bo dostawałem od niej lanie. I to często, bo byłem niespokojnym duchem, niegrzecznym dzieckiem. Nie chciałem się uczyć, wychodziłem z domu nad ranem, wracałem w nocy. Teraz tyle się mówi, że cała Polska bije dzieci, jest ciśnienie, żeby dzieciom nawet klapsa nie dawać. Bzdura. Nie mam tego mamie tego za złe. Po prostu nie miała siły dźwigać niektórych sytuacji.

Dowiedz się więcej na temat: dziadek | górale | Sebastian Karpiel-Bułecka | karpiel-bułecka | śmiech

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje