Reklama

Reklama

Jan Peszek: Moje dzieci same wybrały, co chcą w życiu robić

Moje dzieci same wybrały, co chcą w życiu robić - mówi Jan Peszek, który wraz córką i synem jest gościem trwającego w Krakowie ósmego Festiwalu Conrada. Z kolei dzieci aktora wyznają, że ojciec nierówno je traktował i był surowym nauczycielem aktorstwa.

Syn Jana Peszka, Błażej, jest aktorem Narodowego Starego Teatru w Krakowie. Córce Marii również bliskie jest aktorstwo, ale zasłynęła przede wszystkim, jako piosenkarka.

Peszek, popularny aktor i pedagog krakowskiej PWST, zaznaczył na spotkaniu z publicznością w Pałacu Czeczotki, że jego dzieci swobodnie wybierały kierunki studiów.

 - Nigdy nie było z mojej strony nacisków, podpowiedzi, czy zakazów co do tego, jakie studia mają podjąć, kim mają być w przyszłości" - podkreślał aktor.

Jak wspominał, córka Maria kochała śpiew od najmłodszych lat.

Reklama

 - Od razu wiedziała, że chce być artystką  - mówił Peszek. Błażej nie był już tak zdecydowany. Decyzję o studiach w PWST podjął dopiero przed maturą. - Kiedy powiedział, że chce być aktorem - to był szok dla żony. Dla mnie był trochę mniejszy - opowiadał aktor.

Peszek przyznał, że jako nauczyciel akademicki w PWST, niezręcznie czuł się nauczając własne dzieci.

 - To przyjemność, gdy dzieci idą w ślady rodziców (...) Ale gdy Maria i Błażej byli moimi studentami, wymagałem od nich kilkaset razy więcej niż od innych, by nie posądzano mnie o nepotyzm. To było piekło - wspominał pedagog PWST.

Jak wyznał Peszek, na początku bał się, że może się okazać, że jego dzieci nie nadają się na aktorów.

 - W tym zawodzie porażki są szczególnie brutalne, jak w dżungli, nie chciałem, aby ich to spotkało - mówił. Wkrótce jednak Błażej i Maria udowodnili, że podjęli dobre wybory, że sprawdzą się w świecie sztuki.

 - Po okresie wstępnych lęków, zaczęły się same dobre rzeczy, i dziś cieszę się z ich sukcesów - powiedział aktor. Dodał także, że oczekiwania wobec najbliższych, nadzieja, że oni osiągną sukces, to są uczucia, "które czasami skazują na niepokoje".

Jan Peszek przyznał, że od Błażeja wymagał więcej, niż od Marii, był nawet dla syna "przykry" w czasie, gdy tamten studiował.

 - Gdyby mnie ktoś zapytał czy Maria jest dla mnie bardziej córką niż kobietą, to powiedziałbym, że kobietą. A Błażej bardziej mężczyzną niż synem. Z natury chroniłem tę kobietę, a od mężczyzny oczekiwałem, że musi sobie dać radę - wyjaśniał znany aktor.

Dzieci przyznały, że czuły różnicę w tym, jak ojciec je traktował.

 - Jak byłem młodszy, to był koszmar - powiedział Błażej i wyznał, że czasami puszczały mu emocje, raz nawet używając wulgarnego określenia kazał ojcu odejść, nie wtrącać się.

- Widziałam, że od Błażeja wymagał więcej, ja miałam taryfy ulgowe - powiedziała o ojcu młodsza od Błażeja od trzy lata Maria

Jan Peszek zaznaczył, że kiedyś uważał, że jako ojciec powinien zwracać uwagę synowi, z czasem jednak nabrał do Błażeja całkowitego zaufania, szanuje go i podziwia. Syn natomiast tak mówił o swoim stosunku wobec ojca:

 - Ja wyzbyłem się bałwochwalstwa, zbyt go szanowałem, respektowałem jego despotyczność. Zacząłem się też dystansować do pracy - wyzwoliłem się.

Zdaniem Marii ojciec jest brutalny w ocenie, sama spotkała się z jego strony z surowymi ocenami. Raz nawet krytyka doprowadziła ją do łez. Według dzieci słynnego aktora, krytyczne uwagi ze strony osoby, z którą jest się związanym emocjonalnie, są bardziej bolesne niż ze strony osoby, z którą nie łączy nas silna więź uczuciowa.

Dzieci Peszka zwróciły też uwagę, że są ważni dla ojca oraz że ich relacje w ich rodzinie są "normalne", ustabilizowane.

 - Tata z końca Polski przyjedzie na naszą premierę, koncert - podkreśliła Maria.

 - Dojrzeliśmy do przyjaźni. Nie ma między nami napięć, które prowadziłyby do rozstań, bójek. Staramy się pielęgnować to, co nas łączy" - powiedział Błażej o rodzinie.

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje