Reklama

Reklama

Kendall Jenner - twarz ruchu "skin positivity"

Odnosząca spektakularne sukcesy gwiazda wybiegów przez wiele lat zmagała się z trądzikiem - Gdy na mojej skórze pojawiły się niedoskonałości, wpadłam w panikę - wyznaje w wywiadzie Kendall Jenner. Dziś staje w obronie naturalności i namawia kobiety do samoakceptacji.

Kendall Jenner to jedna z najpopularniejszych obecnie modelek. Na koncie ma udział w niezliczonej ilości pokazów mody uznanych designerów i kampanii reklamowych dla luksusowych marek. Jej twarz zdobiła okładki prestiżowych magazynów, takich jak "Harper's Bazaar" czy "Vogue", a na Instagramie śledzi ją rekordowa liczba 112 mln użytkowników. Trudno więc uwierzyć, że doceniana za nienaganną figurę i urodę gwiazda borykała się z kompleksami dotyczącymi wyglądu.

Jenner, zanim trafiła na wybiegi i rozpoczęła błyskotliwą karierę w modelingu, zdobyła popularność dzięki występom w reality show "Z kamerą u Kardashianów". Jako jedna z najmłodszych przedstawicielek celebryckiej rodziny Kendall spędziła dzieciństwo i okres dorastania pod czujnym okiem kamer. Kiedy pojawił się u niej problem z trądzikiem - który skądinąd dotyczy wielu nastolatek - świadomość bycia nieustannie obserwowaną i ocenianą przez pryzmat wyglądu odcisnęła piętno na jej psychice.

Reklama

- Gdy na mojej skórze pojawiły się niedoskonałości, wpadłam w panikę. Chciałam pójść do apteki i kupić wszystko, co leczy trądzik. Po prostu pragnęłam się go pozbyć za wszelką cenę. Moi przyjaciele naśmiewali się ze mnie, bo pod żadnym pozorem nie mogłam pójść spać bez umycia twarzy. Nadal jeśli nakładam danego dnia makijaż, usuwam go później bardzo precyzyjnie. Obsesyjnie unikałam wówczas dotykania twarzy, bo wierzyłam, że w ten sposób problemy z cerą drastycznie się pogorszą - wyznaje modelka w rozmowie z "Elle".


Jak sama przyznaje, dzięki rygorystycznej pielęgnacyjnej rutynie i stosowaniu antykoncepcji hormonalnej, przez kolejne lata udało się jej utrzymać trądzik pod kontrolą. Gdy jednak w 2018 r. jej kariera w modelingu nabrała rozpędu, trądzik powrócił w pełnym rozkwicie. 

- Myślę, że miało to wiele wspólnego z wysokim poziomem stresu. Czułam się naprawdę przytłoczona. Nie odżywiałam się wtedy dobrze, co prawdopodobnie również znalazło odzwierciedlenie w wyglądzie mojej skóry - dodaje.

Jenner otwarcie mówi o swoich zmaganiach z trądzikiem, będąc aktywną propagatorką ruchu zwanego "skin positivity", którego celem jest oswajanie kompleksów związanych z wyglądem i zachęcanie - zwłaszcza młodych osób - do zaakceptowania niedoskonałości swojej cery. Dla Kendall trend ten polega nie tylko na kontestacji obowiązującego kanonu urody, ale również skupieniu się na zdrowiu skóry, zamiast obsesyjnego maskowania wszelkich mankamentów cery, do czego zmusza kobiety panujący kult piękna.

- Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie padłam ofiarą kompleksów z powodu negatywnych komentarzy na temat stanu mojej cery. Choć może to brzmieć banalnie, moja walka z trądzikiem pomogła mi zaakceptować siebie taką, jaka jestem; uświadomiło mi to moją wartość i wzmocniło pewność siebie. Dzięki stoczeniu tej walki jestem dziś tu, gdzie jestem - konstatuje gwiazda.


PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje