Reklama

Reklama

Kim Kardashian rezygnuje z życia towarzyskiego

Kim Kardashian ukończyła właśnie pierwszy rok praktyki w jednej z amerykańskich kancelarii prawnych.

W ostatnim wywiadzie wyznała, że chciałaby móc porozmawiać o swoich doświadczeniach ze zmarłym przed laty ojcem, znanym prawnikiem Robertem Kardashianem. - Wiem, że byłby ze mnie bardzo, bardzo dumny - przekonuje gwiazda.

Gdy Kim Kardashian ogłosiła, że zamierza studiować prawo, jej fani przecierali oczy ze zdumienia. Gwiazda bijącego w USA rekordy popularności reality show "Z kamerą u Kardashianów" w zeszłym roku obwieściła światu, że zamierza studiować prawo karne, a następnie, po ukończeniu praktyk, podejść do odpowiednich egzaminów. Wiadomość o tym, że celebrytka, która w amerykańskim show-biznesie zadebiutowała swoim sekswideo, chce zostać prawniczką, wywoływała na ogół pełne politowania uśmiechy i kąśliwe komentarze. Kim udowadnia jednak, że studiowanie prawa nie było chwilową fascynacją, a zobowiązaniem, którego ma zamiar dotrzymać.

Reklama

Kardashian świętuje właśnie ukończenie pierwszego roku czteroletnich praktyk, które odbywa w jednej z kancelarii w San Francisco. Jak przyznała podczas niedawnej konferencji prasowej, w ramach której promowała nadchodzący dokument "Kim Kardashian West: The Justice Project", studia pozwoliły jej poczuć jeszcze silniejszą więź ze swoim zmarłym ojcem. Robert Kardashian, wzięty amerykański prawnik i przedsiębiorca, zyskał rozpoznawalność w Stanach Zjednoczonych, gdy został jednym z obrońców w słynnym procesie ówczesnej gwiazdy futbolu O.J. Simpsona, oskarżonego w 1995 roku o zamordowanie swojej byłej żony i jej przyjaciela. Kardashian zmarł w 2003 roku na nowotwór przełyku.

- Są chwile, kiedy czuję się sfrustrowana tym, że muszę się uczyć do późna i wcześnie wstawać. Zastanawiam się wtedy, jak on to robił, mając czwórkę dzieci. Jestem teraz w podobnej sytuacji i domyślam się, jak ekscytującym byłoby móc z nim o tym wszystkim porozmawiać. Wiem też, że byłby ze mnie bardzo, bardzo dumny - wyznała Kim. I dodała, że po ukończeniu praktyk, planuje "do końca życia walczyć o potrzebne zmiany w amerykańskim systemie wymiaru sprawiedliwości".

- Nie rozumiem, jak mogłabym powiedzieć "nie" komuś, kto potrzebuje pomocy, skoro wiem, że mogę jej udzielić? - pyta retorycznie gwiazda.

Żona rapera Kanye Westa przyznała jednak, że studiowanie prawa wiąże się dla niej z pewnymi poświęceniami. - Musiałam zrezygnować z wielu dodatkowych rzeczy, które robiłam, jak choćby chodzenie do kina czy dbanie o siebie. Mam tu na myśli proste rzeczy, takie jak masaż, który zawsze robiłam o określonej porze, a teraz tego nie robię, bo nie mam na to czasu. Takimi rzeczami zajmuję się dopiero wtedy, gdy wszyscy w domu zasną - wyznaje Kim.

Ucierpiało na tym również jej życie towarzyskie. Gwiazda zdradziła, że aby sprostać nowym wyzwaniom, musiała także ustalić, ile dokładnie czasu jest w stanie poświęcić na rozmowy z przyjaciółmi.

- Dosłownie musiałem zmienić numer i zwyczajnie powiedzieć: "Wiesz, muszę skupić się na nauce. Wrócę za cztery lata" - wyjaśnia. I zaznacza, że choć poświęcanie czasu dzieciom i mężowi pozostaje dla niej priorytetem, to ma nadzieję, że nauczy swoje pociechy wartości pracy i zaangażowania w nią.

- Dzieci i mąż są moim życiem. Myślę jednak, że daję im przykład, pokazuję, jak bardzo jestem zmotywowana. Uwielbiam o tym z nimi rozmawiać i pokazywać ten swój świat - konkluduje.

Dokument "Kim Kardashian West: The Justice Project" zadebiutuje na antenie Oxygen 5 kwietnia 2020 roku.


PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Kim Kardshian

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje