Reklama

Reklama

Marcin "Różal" Różalski przeprosił Polaków

Zawodowy kickboxer i były mistrz świata Konfrontacji Sztuk Walki (KSW) w wadzie ciężkiej, po tym, jak został pobity przez Josha Barnetta w sportowej walce na gołe pięści, opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie. Przeprasza w nim swoich fanów za to, że... "nie zdechł w ringu".

"Drugi dzień po praniu od Josha, oko pomału daje trochę wizji na świat" - napisał. "Wczoraj pisząc podziękowania i dzisiaj, oraz jak wygląda sytuacja, zapomniałem o przeprosinach dla was. Naprawiam to migiem. Przepraszam was za to, że nie zdechłem w ringu podczas piątkowej gali GENESIS, ale jest szansa, że jeszcze to nastąpi".

Reklama

Zawodnikowi, który jest też celebrytą (po udziale w telewizyjnym show "Ameryka Express 2") eksperci sportowi zarzucali, że przed występem w tej szumnie zapowiadanej walce, stawiał wszystko na jedną kartę, łącznie z tym, że umrze w ringu. Tymczasem już w trzeciej rundzie lekarz nie pozwolił kontynuować mu walki ze względu na tzw. "zamknięte oko", czyli opuchliznę, uniemożliwiającą widzenie w jednym oku. Po walce Różalski tłumaczył, że jest za stary na takie rzeczy, a poza tym przyznał, że cierpi na niedowład nóg. Swoim adwersarzom postanowił jednak odpowiedzieć kpiną.

"Mówiąc o śmierci w ringu w zapowiedziach, może powinienem dokładniej określić termin" - wyjaśnia teraz Różalski. "Przepraszam, mój błąd. Mówiłem ogólnie o tym, jak bym chciał zejść, jak to widzę, jak się czuję, będąc w obecnej sytuacji i miejscu, a że temat dla mnie jest delikatny, to i emocjonalnie łezkę uroniłem, czego w ogóle się nie wstydzę. Teraz pozwolicie, że chwilkę odpocznę i przepraszam, jak nie zejdę w tym okresie (...). Może na kolejnej bitwie, jak na taką dostanę papier, to zjadę. Voucher na zjazd ma termin otwarty, więc prędzej lub później. Obiecuję też w razie co zrobić szopkę, o której zapomniałem w piątek i jak mnie sędzia nie dopuści do walki, to nawet postaram się Go pobić albo może z...ć".

"Różal" stwierdził przy okazji, że skoro nie dał się zabić, to może jeszcze zrobi w życiu coś dobrego. Np. pomoże zwierzętom. "Głowa zawsze w górze" - kończy. "Rany się zaleczą, porażka będzie kuła do końca życia, bo tak jest, a nie szanowni przypomną z resztą o niej kiedy będą musieli wylać flustrację" (pisownia oryginalna). Do wpisu zawodnik dołączył swoje zdjęcie z mocno opuchniętym oczodołem.

Walki na gołe pięści zostały zalegalizowane dwa lata temu w USA. W Polsce promuje je m.in. Maciej Kawulski, współwłaściciel KSW, który powołał wspomnianą przez Różalskiego organizację Genesis. Starcie zorganizowane przez tę organizację, "Różal" okupił spuchniętym okiem.

Zobacz również:

 

Dowiedz się więcej na temat: Marcin 'Różal' Różalski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje