Reklama

Reklama

Marta Wierzbicka nie była w stanie patrzeć na partnera

Przygotowując się do nowej roli - w spektaklu "Czarna komedia" - Marta Wierzbicka chodziła po domu z opaską na oczach. Ma to związek z tym, że w sztuce wystawianej przez Teatr Kamienica, gdy zapalają się reflektory, aktorzy poruszają się jakby po omacku.

"Czarna komedia" Petera Shaffera jest jedną z najpopularniejszych sztuk na świecie. Spektakl, który od 17 września będzie można zobaczyć na deskach Teatru Kamienica zaplanowano dokładnie 50 lat od polskiej pierwszej prapremiery. Niegdyś obsadę spektaklu stanowili Jan Nowicki, Anna Seniuk czy Zdzisław Maklakiewicz, dziś na scenie zobaczymy m.in. Mateusza Damięckiego, Jana Wieczorkowskiego i Martę Wierzbicką.

Reklama

Oryginalność tego przedstawienia polega przede wszystkim na odwróconej logice. Gdy na scenie gaśnie światło, aktorzy poruszają się swobodnie, jakby w ich świecie panowała jasność. Kiedy jednak na scenie zapalają się reflektory, wszyscy bohaterowie "wpadają w ciemność" i poruszają się po omacku. Wierzbicka wkracza do akcji przy drugiej z tych konwencji. Swoją rolę gra na przemian z Marietą Żukowską.

Za namową reżysera Tomasza Sapryka, Wierzbicka ćwiczyła w domu z opaską na oczach. "Przez kilka wieczorów próbowałam przemieszczać się po mieszkaniu, nalewać sobie napoje, wieszać pranie. I nie jest to łatwe. Nawet, jeśli bardzo dobrze zna się topografię jakiegoś miejsca" - mówi aktorka. A jak wyglądało to na scenie. "Początki były bardzo trudne. Nie byłam w stanie nie patrzeć na partnera" - zdradza Wierzbicka.

Damięcki kreuje główną rolę w spektaklu. Wciela się w rzeźbiarza, Brindsleya Millera, któremu wizytę w mieszkaniu ma złożyć bogaty kolekcjoner. "Jestem dziewczyną głównego bohatera. Przez wiele lat byłam z nim w związku. Podjęłam decyzję o rozstaniu się i wyjechałam. Ale po niecałym miesiącu stwierdziłam, że to był życiowy błąd, wracam. I zastaję zupełnie nową sytuację. Mój chłopak ma narzeczoną. Postanawiam wziąć sprawy w swoje ręce i zrobić z tym porządek" - wyjaśnia Wierzbicka.

"Moja postać jest taką typową dziewczyną z lat 70., taką postrzeloną, trochę hippiską, odważną, pewną siebie. Ponieważ jest artystką, to stwierdziłyśmy obydwie z Marietą, że trzeba jej dodać takiego paryskiego szyku. Wymyśliliśmy, że jest artystką, która zna się na modzie, więc nosi buty, które sama sobie przerobiła, jakieś porwane spodenki dżinsowe" - aktorka opisuje Cleę. (PAP Life)

autor: Andrzej Grabarczuk


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje