Reklama

Reklama

"Miasto gniewu"

Wchodzący na polskie ekrany 22 lipca 2005 film "Miasto gniewu" to pełna nietuzinkowych zabiegów narracyjnych historia tajemniczego morderstwa. Skąd wzięło się zmasakrowane ciało i kto jest sprawcą zbrodni?

Musimy cofnąć się 24 godziny wstecz, by poznać los ósemki mieszkańców Los Angeles, których łączy ze sobą tylko to, że mogą mieć coś wspólnego z morderstwem.

Reklama

Film wyreżyserował autor scenariusza do oscarowego "Za wszelką cenę" - Paul Haggis. Obraz zyskał spory rozgłos wśród wielu amerykańskich krytyków, którzy chwalili osiągnięcie Haggisa za brawurową i celną obsadę oraz za wyrazisty pomysł i sprawną realizację.

Na pytania dotyczące filmu odpowiedzieli aktorzy występujący w "Mieście gniewu", m.in. Sandra Bullock, Matt Dillon, Don Cheadle i Thandine Newton.

Dlaczego zdecydowaliście się na udział w tym przedsięwzięciu?

Don Cheadle(w filmie gra Grahama): Spotkałem się z Paulem Haggisem i Bobbym Moresco - autorami scenariusza - i powiedziałem, że nawet jeśli w tym filmie nie będzie dla mnie roli, chciałbym pomóc w jego nakręceniu. Omówiliśmy moją rolę jako producenta, udział w budowaniu obsady, pracy nad scenariuszem. Był to naturalny proces, bo scenariusz bardzo mnie poruszył i chciałem zrobić wszystko co w mojej mocy, żeby ten film powstał.

Thandine Newton (Christie): Jednym z elementów, które mnie zaintrygowały, był realizm i ironia losu, dzięki której drogi tych postaci przecinają się w tak dziwny sposób, a nic nie wydaje się wymuszone. To wielkie osiągnięcie scenarzysty, ale znalazłem w tym również wiele prawdy. Życie takie właśnie bywa.

Sandra Bullock (Jean): Wszyscy reżyserzy powtarzają, że ich dzieła są ważne i aktualne. Ta historia jest faktycznie ważna i przypada na okres, w którym znowu poczuliśmy się bezpieczni, a prawda jest przecież inna. Brakuje nam bezpieczeństwa, sami stanowimy dla siebie zagrożenie, m.in. przez nasze uprzedzenia. Rzadko można przeczytać coś, co zachęca do wyjścia z domu i naprawy sytuacji. Zdarza się, że zostajemy zaszufladkowani, ale gdy ktoś oferuje taką rolę, trzeba stanąć na wysokości zadania. Z tych samych powodów co inni, bardzo chciałam wystąpić w tym filmie.

Co jest takiego wyjątkowego w tym scenariuszu?

Jennifer Esposito (Ria): Ludzie po przeczytaniu scenariusza mówią, że jest przygnębiający, albo że przypomina "Zostawić Las Vegas" i inne tego typu filmy. Mnie zupełnie nie przygnębił, znalazłam w nim wiele humanizmu i piękna. To jeden z najbardziej wnikliwych scenariuszy, jakie czytałam.

Sandra Bullock: Reżyser i współscenarzysta tego filmu są niesamowici. Pracowałam na planie dość krótko.

więcej >>

Dowiedz się więcej na temat: film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje