Reklama

Reklama

Miley Cyrus twierdzi, że przez serial "Hannah Montana" nabawiła się dysmorfofobii

22-letnia piosenkarka przyznała, że występowanie w disneyowskim serialu dało jej nierealne wyobrażenie o pięknie i sprawiło, że miała problemy z zaakceptowaniem własnego ciała.

- Gdy miałam 11 lat wszyscy mówili, że jestem gwiazdą popu, więc muszę być blondynką, mieć długie włosy i nosić błyszczące oraz obcisłe ubrania. A tymczasem byłam tylko kruchą dziewczynką wcielającą się w postać szesnastolatki, w peruce i tonie makijażu. Czułam się jak na wyborach małej miss. To było czyste szaleństwo - powiedziała.

 - Przez długi czas mówiono mi jak mam się zachowywać na planie. Wyglądałam jak ktoś kim naprawdę nie byłam i to prawdopodobnie przyczyniło się do dysmorfofobii, ponieważ gdy schodziłam z planu zdjęciowego, nie wiedziałam kim tak naprawdę jestem - opowiadała Cyrus.

Miley spędzała na planie tak dużo czasu, że jej matka sprowadziła na plan specjalne lampy, które miały pomóc jej w walce z depresją wywołaną przez sezonowe zaburzenie afektywne.

W rozmowie z amerykańskim wydaniem magazynu "Marie Claire" Miley powiedziała:  - Każdego ranka piłam kawę, aby się obudzić. Musiałam jakoś funkcjonować, być twarda, silna. Plan był dla mnie wszystkim.

Twórczyni hitu "Wrecking Ball" była przerażona, gdy podczas kręcenia jednego z odcinków dostała pierwszej miesiączki.

Powiedziała:  - To było zawstydzające, ale nie mogłam przerwać zdjęć. Płakałam, błagałam mamę, aby dała mi tampon, ponieważ musiałam zostać na planie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje