Reklama

Reklama

Patricia Arquette była na randce z mężczyzną, który okazał się gwałcicielem i mordercą

Laureatka Oscara podzieliła się z fanami wspomnieniem na temat swojej „najgorszej randki w życiu”. Mężczyzna, z którym się umówiła, zrobił na niej tak nieprzyjemne wrażenie, że gdy spotkanie dobiegło końca, aktorka podała mu fałszywy numer telefonu. Być może dzięki temu ocaliła życie, bo po latach okazało się, że ten człowiek został skazany za gwałt i morderstwo.

Badania naukowe dowiodły, że w ciągu zaledwie 11 sekund jesteśmy w stanie wyrobić sobie zdanie na temat swojego rozmówcy. Choć pierwsze wrażenie może okazać się mylne, często podświadomie czujemy, że osoba, z którą mamy do czynienia, jest godna zaufania lub nie. O tym, że warto w tej kwestii ufać własnej intuicji przekonała się przed laty Patricia Arquette. 

Reklama

Pytana przez jednego z użytkowników Twittera o "najbardziej niezręczną randkę życia", aktorka podzieliła się mroczną historią z przeszłości. Gwiazda filmu "Boyhood" opowiedziała o spotkaniu z pewnym znanym wówczas skateboardzistą.

 "Wydawał się naprawdę słodki. I przyjaźnił się z moimi przyjaciółmi" - zaczęła swoją opowieść Arquette. 

Gdy ich spotkanie nabrało rumieńców, aktorka natychmiast poczuła się nieswojo. 

"Zaczęliśmy się całować. Sposób, w jaki mnie pocałował, przeraził mnie. Był strasznie agresywny, miałam wrażenie, że kipi złością. Podałam mu więc fałszywy numer telefonu. Po latach dowiedziałam się, że zabił swoją znajomą. Morał z tej historii jest taki, że warto ufać instynktowi" - wyjawiła aktorka.

Dowiedz się więcej na temat: Patricia Arquette

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje