Pierwsza córka Francji

Francuzi nie przepadali dotąd za Carlą Bruni, żoną prezydenta. Ale dla nowo narodzonej córki pary, Giulii, stracili głowę!

Świeżo upieczona mama odebrała w imieniu córeczki prezenty od przywódców niemal wszystkich państw świata. Angela Merkel, kanclerz Niemiec, wysłała maleńkiej Giulii misia, David Cameron, premier Wielkiej Brytanii - różową kołderkę. Carlę Bruni (43) najbardziej cieszą jednak życzenia i upominki od Francuzów. Żona poprzedniego prezydenta republiki, Bernadette Chirac, poinformowała media, że "przesłała panience Sarkozy sukienkę od Diora". Codziennie do Pałacu Elizejskiego i apartamentu Carli Bruni płyną setki podarunków i życzeń od zwykłych obywateli. Francuzi, którzy do tej pory nie znosili żony prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego (56), w okamgnieniu zakochali w jego córeczce!

Francuzi pokochali Giulię

Reklama

Giulia przyszła na świat 19 października w paryskiej klinice La Muette. Jak podaje jeden z francuskich tygodników, po urodzeniu ważyła 2,9 kg i mierzyła 49 cm. Po czterech dniach razem z mamą opuściła klinikę. Jej bardzo ważny tata razem z innymi politykami obradował tamtej niedzieli nad kryzysem ekonomicznym w Europie. Carla zabrała Giulię do swojego prywatnego mieszkania w kamienicy niedaleko Łuku Triumfalnego. Tam maleństwo zostało przedstawione całej swojej rodzinie. A jest ona niemała!

Oprócz mamy i taty, Giulia ma aż czterech braci. Aurélien (10) to syn Carli z poprzedniego związku z filozofem Raphaëlem Enthovenem. Pierre (26), Jean (25) i Louis (14) są przyrodnimi braćmi ze strony taty. Nicolas Sarkozy miał przed Carlą Bruni dwie żony. Pierwsza urodziła mu dwóch, a druga - jednego potomka. Pod domem Carli nieustannie czatują paparazzi. Giulia jest bowiem nie tylko pierwszą córką Carli i Nicolasa, ale przede wszystkim pierwszą córką Francji. Wszyscy chcieliby ją zobaczyć! Ale na razie rodzice ukrywają dziecko przed światem. Gdy mama i córka wychodziły z kliniki, maleństwo było szczelnie zawinięte w becik. Nie dało się zauważyć nawet rączki! Pierwszy raz od początku związku Bruni i Sarkozy'ego prasa jest im przyjazna. Przez ostatnie lata para nie cieszyła się przychylnością ani mediów, ani opinii publicznej.

Tak rodziła się ich miłość

Poznali się na przyjęciu w listopadzie 2007 roku i natychmiast w sobie zakochali. Nicolas Sarkozy od kilku miesięcy był prezydentem Francji. Właśnie rozwiódł się z Cécilią, z którą spędził 11 lat życia. Rozwód konserwatywnego polityka był ukrywany przed opinią publiczną. Wyszedł na jaw dopiero wtedy, gdy Nicolas w świetle reflektorów zaczął adorować Carlę. Od samego początku zachowywał się jak rażony piorunem. Jego zdjęcia z pełnych czułości spacerów z eksmodelką pod piramidami Egiptu natychmiast obiegły świat.

Poważne międzynarodowe dzienniki donosiły, że Sarkozy oświadczył się swojej kochance, darując jej niezwykle drogi pierścionek, zaprojektowany przez Victoire de Castellane z Diora (Carla zrewanżowała się prezydentowi zegarkiem Patek Philippe). Francuzi byli oburzeni! "Obywatele nie wybrali go po to, by udawał gwiazdę rocka" - komentowały francuskie media.

Powszechnie uważano, że prezydent za dużo czasu poświęca kochance, a za mało - pracy dla kraju. Popularność Sarkozy'ego spadła. Przyglądający się życiu publicznemu socjolodzy tłumaczyli to zjawisko "efektem Carli". Dlaczego nowa miłość prezydenta budziła taką niechęć?

Panna z bogatego domu

Urodzona w bogatej włoskiej rodzinie Carla drażniła swoim stylem życia. Wychowana w domu zamożnego producenta opon i kompozytora Alberto Tedeschiego (był jej ojczymem) oraz pianistki Marisy Borini, Carla od początku wiodła życie beztroskiej panny z bogatego domu. Kiedy była mała, rodzice przyjechali z nią do Francji. Kształciła się w najlepszych szkołach. Władająca trzema językami obcymi piękna dziedziczka zaczęła robić karierę jako modelka. Najbardziej popularna była w latach 90. Pracowała dla największych domów mody jak Chanel czy Dior. Około 250 razy trafiła na okładki magazynów!

Kiedy skończyła z modelingiem, zajęła się muzyką. Wydała kilka albumów, m.in "No Promises" (2003), który w samej Francji sprzedał się w milionie egzemplarzy. To rekord!

Jej romanse

Ale to nie sukcesy Carli były solą w oku wielu ludzi. Dużo gorsze były jej liczne romanse. Przez lata jej nazwisko łączono m.in. z muzykami Mickiem Jaggerem i Erikiem Claptonem. Na salonach plotkowano o uroku, który rzuca na mężczyzn i... spojrzeniu, którym zabija rywalki. Carla brała z życia to, na co miała ochotę. Kiedy zakochała się w słynnym filozofie Raphaëlu Enthovenie, nie przeszkadzało jej, że ma on żonę. Urodziła mu nawet syna!

Jeszcze kilka miesięcy przed tym, jak poznała Nicolasa Sarkozy'ego, Carla bez ogródek mówiła w wywiadzie: "Jestem wierna - sobie. Śmiertelnie nudzi mnie monogamia". Prowokowała każdą wypowiedzią. Bezceremonialna szczerość charakteryzuje zresztą pierwszą damę Francji o dziś. Na miesiąc przed porodem wyznała, że ma już dość ciąży, bo nie może palić papierosów ani pić wina! Słowa Bruni cytowały wszystkie media na świecie, ale tym razem nie potępili jej nawet krytyczni zwykle Francuzi. Wiedzieli, że niesforna Carla lada chwila sprawi im wielką radość. Dzięki maleńkiej Giulii po raz pierwszy zaczęli patrzeć na nią z sympatią...

Helena Soszyńska

Dowiedz się więcej na temat: Carla Bruni

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje