Reklama

Reklama

Policja w domu Meghan Markle i Harry'ego!

Wyprowadzka z Wielkiej Brytanii do USA miała zapewnić spokój Meghan Markle i Harry'emu. Nic jednak bardziej mylnego, bo okazuje się, że w ich posiadłości policja jest częstym gościem.

Meghan Markle i Harry podjęli świadomą decyzję odłączenia się od brytyjskiej rodziny królewskiej. Po wywiadzie, jaki udzielili Oprah Winfrey, wiele stało się jasne i już znane są powody, dla który wyprowadzili się do Stanów Zjednoczonych. 

Na co dzień wiodą szczęśliwe życie w St. Barbara, ale okazuje się, że i tam mierzą się z poważnymi problemami. 

Po odejściu od monarchii nie mogli już liczyć na ochronę zapewnianą przez rodzinę królewską. Dlatego, gdy tylko wyszło na jaw, gdzie dokładnie mieszka para, pod ich domem zaczęli zjawiać się nieproszeni goście. 

Niektóre sytuacje były na tyle niebezpieczne, że Harry i Meghan zdecydowali się na wezwanie policji, która w ich posiadłości do tej pory zjawiała się już 9 razy. 

Jedna sytuacja była na tyle poważna, że przeraziła Meghan i Harry'ego - w grudniu na teren willi wtargnął 37-letni mężczyzna, który szybko został schwytany i obezwładniony przez policjantów. 

Jednak ta sytuacja sprawiła, że małżonkowie nie czują się bezpiecznie we własnym domu. Następne wezwania policji również łączyły się z naruszeniem alarmu zabezpieczającego dom. 

Czy w takiej sytuacji Meghan i Harry zdecydują się na kolejną przeprowadzkę?

Reklama

***
Zobacz również: 


Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ>>>     

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy