Reklama

Reklama

Polskie gwiazdy, które wygrały walkę z rakiem

Lekarze coraz częściej apelują, że największym orężem w walce z nowotworem jest profilaktyka. Nie sposób nie przyznać im racji – wcześnie wykryty rak piersi, jelit, płuc czy nerek jest w zdecydowanej większości przypadków wyleczalny. Motywacją do regularnych badań mogą być też historie osób publicznych, które wygrały walkę z chorobą. Ich przykład pokazuje, że słowo „rak” nie musi być jednoznaczne z wyrokiem. Zobaczcie, które polskie gwiazdy wyszły z tego starcia obronną ręką.

Przypadek Weroniki Książkiewicz pokazuje, że rak czyha na osoby w każdym wieku - także te prowadzące zdrowy tryb życia, wysportowane i tryskające optymizmem. 37-letnia dziś, piękna aktorka zachorowała prawie 10 lat temu. Przez jakiś czas utrzymywała to w tajemnicy. Dopiero, gdy miała pewność, że koszmar się zakończył, opowiedziała o nim publicznie.

Książkiewicz miała raka rdzenia kręgowego, który groził m.in. całkowitym paraliżem nóg. O niedyspozycji aktorki widzowie dowiedzieli się podczas jej występów w programie "Taniec z gwiazdami". Z dnia na dzień zrezygnowała z dalszego udziału w show, wymawiając się kontuzją. Okazało się, że przyczyną był wspomniany nowotwór, do czego Weronika przyznała się po czasie w "Dzień dobry TVN".

Reklama

Aktorka przeszła skomplikowaną operację kręgosłupa, która na szczęście przyniosła spodziewany rezultat. Jej synek Borys miał wtedy zaledwie kilkanaście miesięcy. "Doceniłam życie, doceniłam najprostsze czynności i to, że mogę je wykonać. Nigdy nie zapomnę ludzi, których spotkałam w szpitalu. Wielu z nich nie miało tyle szczęścia, co ja" - mówiła w dwa lata po zabiegu. Do dziś nie może uprawiać sportów wymagających zwiększonego wysiłku. Na szczęście aktorka czuje się i wygląda świetnie!

Jerzy Stuhr, uznawany za jednego z najlepszych polskich aktorów, jest ambasadorem akcji "Rak wolny od bólu". Sam zmagał się z ciężką chorobą nowotworową, a dziś uwrażliwia i edukuje innych za pomocą wywiadów i książek.

W jego przypadku pierwszym symptomem był (tak często przecież ignorowany) ból gardła, który poczuł po raz pierwszy podczas wakacji z żoną. Pani Barbara miała jednak złe przeczucia, postanowiła skrócić wyjazd i natychmiast zabrała męża do lekarza. Diagnoza - nowotwór przełyku - zmobilizowała całą rodzinę. Stuhr nie załamał się i stanął do walki z chorobą, choć początkowe rokowania były bardzo złe. Jeden z lekarzy dawał aktorowi cztery miesiące życia...

Pan Jerzy wspomina jednak, że trafiał także na bardzo dobrych, rzetelnych specjalistów. Na pytanie, czym jest choroba, odpowiedział: "Ważne doświadczenie życiowe. Jeśli człowiek odkryje, ile może z choroby zaczerpnąć dla własnego rozwoju, zbliży się do zwycięstwa". Aktor przetrzymał siedem ciężkich chemii i zwyciężył. Dużą motywacją były dla niego spodziewane narodziny wnuczki (o raku dowiedział się, gdy jego córka zaszła w ciążę). 

Kiedy Adam "Nergal" Darski usłyszał przerażającą diagnozę, był u szczytu popularności. Zespół Behemoth miał ugruntowaną pozycję nie tylko w Polsce, ale też za granicą. Muzyk ułożył sobie także życie prywatne - od roku był bowiem partnerem "królowej polskiego popu" - Doroty "Dody" Rabczewskiej (o co niektórzy fani mieli zresztą pretensje).

Objawy białaczki nie były w jego przypadkach typowe. "Na głowie wyrósł mi róg... Takie dziwne zgrubienie pod skórą" - mówił Darski. Szybko pojawiły się kolejne guzki, do których doszły problemy żołądkowe, duszności i bardzo wysoka gorączka. Z koszmarnych wakacji w Grecji pojechał na koncert, aż wreszcie do szpitala. Po trzech dniach dowiedział się, że musi stanąć do walki z nowotworem.

Na początku Darski przyjął cztery chemie, które bardzo źle znosił. "Pamiętam, że przez kilka dni byłem tak słaby, że nie mogłem się nawet wyprostować" - wspominał. Media bardzo nagłośniły chorobę muzyka, dzięki czemu wielu Polaków zaangażowało się w akcję "Zostań dawcą szpiku". Znaleziono odpowiedniego dawcę i muzyk przeszedł przeszczep, który uratował mu życie. Panowie poznali się dwa lata po zabiegu, a Nergal nie krył wzruszenia.

Choć od choroby Anny Seniuk minęło już 25 lat, aktorka znana z serialu "Czterdziestolatek", jej skutki odczuwa do dziś. By ratować życie, gwiazda zdecydowała się na usunięcie piersi i węzłów chłonnych. Na szczęście, w ten sposób udało się uniknąć przerzutów. Jak sama mówi, nadal ma kłopoty z lewą ręką, którą trzeba rehabilitować, masować i trzymać podczas snu w górze. Jednak cena, jaką zapłaciła za życie, i tak wydaje się stosunkowo niewielka.

W 1993 roku świadomość dotycząca nowotworów była dużo mniejsza. Kiedy pani Anna podczas kąpieli wyczuła guzek, zrobiło jej się słabo. W wywiadach podkreśla, że trafiła na świetnego lekarza, który nie tylko zajął się nią od strony medycznej, ale także dodał otuchy. Telefon Seniuk zamilkł. Straciła kilka kontraktów, ale mogła liczyć na teatr i niezastąpioną ekipę "Czterdziestolatka", a szybki powrót do pracy okazał się najlepszą terapią.

Zresztą w pracy aktorka ukrywała prawdę. W książce "Nietypowa baba" tak opowiedziała o tym okresie swojej córce - Magdalenie Małeckiej-Wippich: "Wróciłam do ekipy i nie miałam z tym problemu. Jeżeli idzie o garderobianą, o kostiumy, to mówiłam, że wolę bez dekoltu. Jeden z technicznych zapytał mnie któregoś razu: "A co pani robiła w lipcu?". Ja mówię: "Akurat w szpitalu byłam". A on na to: "No, mam nadzieję, że nie rak, bo moja mama znienacka poszła do szpitala na raka i umarła. Chwa­ła Bogu, że nie ma pani raka!".

69-letni Mieczysław Hryniewicz od wielu lat cieszy się niesłabnącą sympatią widzów. Niezwykłą popularność przyniosła mu rola u boku Ewy Błaszczyk w "Zmiennikach", ale na swoim koncie ma role u Zanussiego, Bajona czy Zaorskiego. Młodsze pokolenie może kojarzyć aktora przede wszystkim z serialu "Na Wspólnej", gdzie wciela się w pogodnego Włodka Ziębę.

Hryniewicz na co dzień tryska optymizmem i zaraża pozytywną energią. Dlatego niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że kilka lat temu stoczył walkę z nowotworem. O jego zmaganiach wiedziała tylko najbliższa rodzina oraz serialowa ekipa. Aktorowi nie przyszło bowiem do głowy, by na czas leczenia zrezygnować z pracy. Choć przyjmował chemię, dzielnie stawiał się na planie.

Pan Mieczysław kilka miesięcy musiał czekać na wiadomość, że jest w stu procentach zdrowy. Dzięki wsparciu ukochanej żony - Ewy Strebejko udało mu się przetrwać ten trudny czas. Dziś promuje akcję "Wczesne Wykrycie To Życie", bowiem w jego przypadku właśnie szybko postawiona diagnoza sprawiła, że nowotwór udało się wyleczyć.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: nowotwór | rak | gwiazdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy