Reklama

Reklama

Radosław Majdan zaprzecza oskarżeniom Latkowskiego

W sobotę, 16 maja, premierę miał film dokumentalny braci Sekielskich pt. „Zabawa w chowanego”, poruszający temat pedofilii w polskim kościele. Można oglądać go za darmo w serwisie YouTube.

Na kolejną produkcję Sekielskich postanowiła odpowiedzieć Telewizja Polska, która 20.05 wyemitowała dokument "Nic się nie stało" w reżyserii Sylwestra Latkowskiego, opowiadający o pedofilii w Trójmieście, a konkretnie przede wszystkim w klubie Zatoka Sztuki.

Twórca wychodzi od samobójstwa 14-letniej Anaid. Dziewczynka wcześniej została zgwałcona. Przytacza też zeznania innych nieletnich, molestowanych przez niejakiego Krystka.

Przy okazji prezentuje zdjęcia gwiazd i celebrytów związanych z Zatoką Sztuki (to tutaj Krystek zabierał nieletnie). Pojawiają się nazwiska Kuby Wojewódzkiego, Borysa Szyca, Natalii Siwiec, Nergala, Blanki Lipińskiej czy Radosława Majdana. Latkowski nie przedstawia jednak żadnych dowodów na to, że wiedzieli oni o wspomnianym przestępczym procederze.

Reklama

Nic dziwnego, że większość z nich postanowiła zabrać głos w sprawie.

- Absolutnie nie mamy związku ze sprawą. To ewidentne działanie tylko dla zrobienia szumu wokół filmu - powiedział Mariusz Raduszewski - mąż Natalii Siwiec.

- [Sylwestrze Latkowski] starałeś się wmieszać zarówno mnie jak i bliską mi osobę w brutalną aferę kryminalną Zatoki Sztuki. Próba przekonania świata, że bywając tam stawałem się uczestnikiem tamtejszych patologii tudzież ich cichym wspólnikiem to absurd i zwykłe przestępstwo - pisze na swoim profili Facebookowym Wojewódzki.

Z kolei Radosław Majdan upublicznił wiadomość, którą wysłał do Latkowskiego.

- Panie Latkowski, daję Panu szansę, żeby odwołał Pan moje nazwisko, które jak sądzę padło przez pomyłkę, gdyż ani z tymi ludźmi ani z tym miejscem nie miałem nic wspólnego. W innym przypadku skieruję sprawę na drogę sądową - napisał piłkarz.

- Reaguję tak stanowczo i zdecydowanie, gdyż każda forma przemocy seksualnej, a szczególnie pedofilii budzi moja odrazę i nigdy nie mógłbym czegoś takiego akceptować - dodał na swoim instagramowym profilu.

Myślicie, że dojdzie do procesu?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje