Reklama

Reklama

Sexbomby z "Rancza"

Zrobiły furorę na salonach! Zmysłowe kreacje i figury do pozazdroszczenia – tym skupiały uwagę. Gwiazdy serialu „Ranczo” udowadniają, że po 40. można wyglądać bardzo sexy.

"Zaczęłam bardziej dbać o swój wygląd", wyznała w rozmowie z SHOW Katarzyna Żak (51). Aktorka i jej koleżanka z planu "Rancza", Violetta Arlak (47), przykuwały wzrok na rozdaniu Telekamer. Obie wyglądały świeżo i promiennie, a dopasowane sukienki podkreśliły ich znakomite sylwetki.

W ten sposób gwiazdy pokazały, że po czterdziestce można wyglądać nie tylko dobrze, ale lepiej niż 10 lat wcześniej! I co najważniejsze nie trzeba decydować się na ingerencję chirurga plastycznego.

"Chciałam pokazać, że mój prawdziwy wizerunek różni się od postaci, którą gram", przyznaje Żak. W sexbombie, która pojawiła się na czerwonym dywanie, rzeczywiście nie sposób rozpoznać zaniedbaną Solejukową z "Rancza"!

Reklama

Aktorka przyznaje, że poprosiła o pomoc specjalistów. "Przy okazji większych wyjść korzystam z pomocy stylistów i makijażystów", mówi Katarzyna. Kreacja, którą zaprezentowała podczas gali Telekamer, nie jest pierwszą, który zbiera pochwały.

Aktorka pracuje jednak nie tylko nad stylem, ale i nad sylwetką. "Dbam o formę. Stwierdziłam, że w tym wieku nie można leżeć do góry brzuchem i nic ze sobą nie robić. Dlatego chodzę na basen, biegam na bieżni i przede wszystkim ograniczyłam słodycze, bo jestem ogromnym łasuchem", dodaje. Co jeszcze sprawia, że Żak zachwyca wyglądem? Gwiazda przekonuje, że to też zasługa pracy, dzięki której czuje się szczęśliwa i spełniona.

Podczas gali Telekamer furorę zrobiła także koleżanka Katarzyny z planu - Violetta Arlak (47), czyli serialowa Halina Kozioł. Aktorka wygląda smuklej niż kiedykolwiek! Już trzy lata temu pisano o jej spektakularnej metamorfozie - gwiazda schudła wtedy ponad 20 kilogramów.

"Kosztowało mnie to sporo pracy i konsekwencji. Systematyczna dieta, ćwiczenia, żadnej taryfy ulgowej", wyznała w wywiadzie dla "Tiny". "Co drugi dzień chodzę na steperze, robię 200 brzuszków, ćwiczę z hantlami. Jem mnóstwo warzyw i białka. Unikam cukru i węglowodanów, a więc także większości owoców. To dieta wysokobiałkowa, ale stosowana pod okiem lekarza! Jeśli miałabym komuś przyznać medal, to samej sobie. Za to, że mi się chce", opowiadała.

Widać, że wciąż nie odpuszcza - dziś zachwyca jeszcze szczuplejszą figurą. Obie panie stawiają na naturalność i bardzo o siebie dbają, ale nie są zwolenniczkami ingerencji chirurgicznych. Nie starają się odmładzać na siłę, ale wyeksponować swoją dojrzałą urodę.

"Nie sięgnęłabym po zabiegi inwazyjne. Nie neguję ich, bo wszystko w granicach rozsądku jest dla ludzi. Zdaję sobie sprawę z upływu lat, ale boję się, że mogłabym sobie tylko zaszkodzić taką ingerencją w organizm. Osobiście nie podoba mi się sztuczność niektórych hollywoodzkich gwiazd, które przesadziły z botoksem lub które chirurg źle zoperował. Poza tym jest tyle ról matek, ciotek etc., które nie wymagają bycia Joan Collins", wyznała Katarzyna Żak w jednym z wywiadów.

Magdalena Makuch

Show

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy