Reklama

Reklama

Skandal czy oszczerstwo? Zamieszanie wokół znanej modelki

Wokół Cary Delevingne ostatnio rozpętała się mała afera. Dziennikarka Vogue’a skrytykowała jej zachowanie w czasie wywiadu, pisząc że modelka spóźniła się na rozmowę i przysypiała w trakcie opowiadania na pytania. Cara w ostrych słowach odpiera zarzuty.

Nikomu nie trzeba tłumaczyć roli jaką magazyn Vogue odgrywa w świecie mody. Wyrocznia, która decyduje o tym co nosić i ile ważyć ostatnio zaprosiła na wywiad modelkę Carę Delevingne. Jednak "nowa Kate Moss" niewiele robi sobie z autorytetu magazynu. Na wywiad przyszła spóźniona, a w trakcie rozmowy kilkakrotnie zdarzyło jej się "zdrzemnąć."

Reklama

Opis całej sytuacji znalazł się w najnowszym numerze pisma. Plum Sykes, która rozmawiała z Delevingne opowiedziała w artykule jak bardzo Cara się spóźniła, jak często przysypiała i jak trudno się z nią rozmawiało. "Zasnąć raz podczas wywiadu dla Vogue to pech. Ale zasnąć dwa razy to już brak szacunku." - pisała Sykes

Modelce najwyraźniej nie spodobała się rola "śpiącej królewny".  W odpowiedzi na zarzuty dziennikarki zamieściła na Twitterze wpis, w którym wyjaśnia przyczyny zmęczenia. "Wszystko co mogę powiedzieć to to, że jestem wykończona. Przysypianie jest dowodem na to, że czasem pracuję za ciężko. Przepraszam, że jestem taka ambitna." "Zasypiam wszędzie. Jestem wiecznie zmęczona."  - pisała.

W kolejnych twittach Cara zaatakowała redakcję magazynu i cały modowy światek. "Dlaczego ludzie w tym przemyśle tak kłamią??? Widzą tylko twoje porażki, a nie zauważają sukcesów. Gdzie się podziało wzajemne wsparcie?"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje