Reklama

Reklama

​Tamara Gonzalez Perea zażywa szamańskiej tabaki

Dawna blogerka modowa (Macadamian Girl) oraz współprowadząca programów telewizyjnych, a dziś specjalistka od rozwoju osobistego, wyznała, że jest entuzjastką tabaki stosowanej przez Indian z Ameryki Południowej, zwanej rape. Dzięki temu środkowi, który, jak podkreśla, nie jest narkotykiem, łatwiej jest jej się wyciszyć i uporządkować myśli.

Przez dziewięć lat Tamara Gonzales Perea, jako Macademian Girl, była jedną z najpopularniejszych w Polsce blogerek modowych. W międzyczasie robiła karierę telewizyjną. Między innymi współprowadziła "Pytania na śniadanie" i "Dance dance dance", doszła do finału programu "Agent - gwiazdy" i półfinału 9. edycji "Dancing with the stars. Tańca z gwiazdami". W 2020 r. zamknęła blog modowy i poświęciła się prowadzeniu strony o tematyce rozwoju osobistego, a także działalności szkoleniowej.

Najnowszy wpis na swoim Instagramie poświęciła dobroczynnym właściwościom indiańskiej tabaki, specyfikowi, który nie jest w Polsce zbyt dobrze znany. 

Reklama

"Rape to przepiękna medycyna, pochodząca od rdzennych Indian Ameryki Południowej. Osobie, która ją przyjmuje pozwala spojrzeć na życie oczami mędrca, odnaleźć w sobie spokój, 'ukorzenić się', zharmonizować czakry, a przede wszystkim oczyścić głowę z natrętnych, niepotrzebnych myśli, a ciało z energetycznych podpięć" - wyjaśnia Gonzalez Perea.

"Ja, odkąd medycyna rape jest obecna w moim życiu, odczuwam zdecydowanie więcej balansu, łatwiej mi o kontakt z własnymi emocjami oraz lepiej trzymam swoje własne granice - w tym te energetyczne" - pisze Tamara.

Zaznacza, że choć rape ma silne działanie, absolutnie nie jest narkotykiem! "Składa się na nią popiół z kory drzewa Pau Perereita i mapachi - święty tytoń Azteków, który nie ma nic wspólnego z tytoniem z zachodnich papierosów! W skład rape wchodzą także rozmaite mieszanki nasion i wysuszonych liści, a każde plemię przygotowuje swoją własną mieszankę, dlatego każda odmiana ma inny wpływ na ludzkie ciało i umysł" - tłumaczy. Czy to na pewno bezpieczne? - pytają ją fani. "Tak, o ile jest bezpieczne stosowane" - odpowiada.

Zażywanie tej tabaki to niecodzienny rytuał. "Można to robić na dwa sposoby: ceremonialny - pozwalając osobie siedzącej naprzeciwko wdmuchiwać ją za pomocą bambusowej rurki tzw. tepi albo robiąc to samodzielnie, za pomocą kurupe, czyli rurki zakrzywionej w kształt litery V" - dowiadujemy się z postu. W nagraniu dołączonym do postu, widzimy, jak Gonzalez Perea wdmuchuje proch do nosa uczestnika prowadzonych przez nią warsztatów.

Warto dodać, że rape może wpisywać się w tradycje przodków Tamary. Jej ojciec pochodził z Panamy. Zmarł, gdy miała dwa lata.

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje