Trzeba umieć zwolnić

Odprężony i szczęśliwy wrócił właśnie z rodzinnych wakacji w Egipcie. Tylko SHOW mówi, jak udaje mu się odnaleźć w życiu równowagę między pracą a życiem prywatnym.

Czytasz w internecie plotki na swój temat? Można tam na przykład znaleźć informację o tym, że jesteś wyjątkowo rozrzutny...
Piotr Kupicha: - Kolorowy świat internetu raczej mnie nie interesuje. Ja czerpię energię z zupełnie innych rzeczy, więc nie czytam plotek na swój temat. Nikt nie jest też w stanie wyprowadzić mnie z równowagi historiami, które gdzieś tam o mnie wyczytał.

Reklama

A po co ci na przykład trzy harleye?
- To jest akurat moja największa pasja. Jedyna, którą udało mi się zrealizować dzięki zarobionym pieniądzom. Mam rzeczywiście trzy motocykle. Zwłaszcza ten, który ostatnio kupiłem, jest naprawdę szybki...

Jeździsz taką maszyną po polskich drogach?
-Tak. Na szczęście tu, gdzie mieszkam, na Śląsku, są bardzo dobre drogi, więc jest gdzie pojeździć (śmiech).

Sukces bardzo cię zmienił?
- Myślę, że po prostu z roku na rok staję się coraz bardziej dojrzały. Nabieram świadomości samego siebie.

Tylko tyle? Nie wierzę. Przecież popularność musi jakoś zmieniać. Albo chociaż męczyć!
- Jestem pewien, że nikt, kto mnie zna, nie ma poczucia, że obcuje z jakąś wielką gwiazdą. I cieszę się, że tym różnię się od innych artystów pop. Oczywiście popularność jest czasami bardzo męcząca. Szczególnie że na początku naszej kariery z Feelem wszystko działo się bardzo szybko, a ja byłem ufny i otwarty wobec ludzi. Teraz myślę sobie, że może zbyt ufny... Dlatego zacząłem bardziej chronić swoją prywatność.

Czyli poznałeś ciemne odcienie życia na świeczniku?
- Na początku płynęliśmy z falą, przyjmowałem wszystkie możliwe propozycje współpracy i rozmawiałem z każdym. Niemal codziennie pojawiałem się w różnych programach telewizyjnych i gazetach. Nie było dla mnie problemem, aby tego samego dnia rozmawiać z kimś o totalnych głupotach, a za chwilę dyskutować o rzeczach bardzo poważnych. Czułem, że muszę wykorzystać każdy moment. Ale pewnego dnia zorientowałem się, że wcale nie jest konieczne, żebym w telewizji odpowiadał na pytania w rodzaju: "Dlaczego małżonki zdradzają swoich mężów i co ty o tym sądzisz?".

Skąd przyszła taka refleksja?
- Uświadomiłem sobie, że wolę funkcjonować na scenie niż w przestrzeni popkulturowej. W świecie popkultury łatwo zatracić gdzieś swoją pasję i ciekawość, łatwo się zgubić. Jest na to wiele przykładów nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Genialni muzycy stawali się nagle celebrytami.

Czujesz, że inni artyści z branży ci zazdroszczą? Na przykład liczby sprzedanych płyt?
- Nie obchodzi mnie to. Razem z Feelem potwierdzamy naszą markę jakością koncertów. Pochodzę ze Śląska, gdzie wpojono mi, jak należy traktować innych. Dlatego staram się być przede wszystkim partnerem dla mojej publiczności. To od ciebie przecież zależy, czy jesteś otwarty dla ludzi, czy stajesz się jakąś obłąkaną gwiazda rocka.

Co często przychodzi razem ze sławą, to strach, że kiedyś nagle się ona skończy.
- Takie myślenie, że zawsze będziemy najlepsi i ciągle na szczycie, trochę przypomina błędne koło. Moim zdaniem artysta potrzebuje zmian. Tak przecież jest w życiu: raz jestem w smutnym nastroju, za chwilę w radosnym. Zdarza mi się też płakać ze szczęścia.

Zdarza ci się też być zmęczonym. Latem media donosiły nawet, że źle wyglądasz...
- W tym sezonie wakacyjnym, podobnie jak w poprzednich, zagraliśmy bardzo dużo koncertów. Kiedy ukazał się artykuł, o którym mówisz, to była już końcówka trasy i rzeczywiście byłem wyczerpany. Ale w końcu zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, że ważna jest nie tylko praca... Na szczęście wciąż jeszcze potrafię szybko się regenerować.

To twoja żona, Agata, kazała ci zwolnić i jechać na wakacje?
- Wspólnie doszliśmy do wniosku, że nadszedł czas na odpoczynek. Chcieliśmy trochę pobyć razem i nabrać sił. Więc pojechaliśmy do Egiptu.

Zespół Feel odpowiadał na pytania użytkowników CZATeria.pl. Zapis czata zobacz tutaj!

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Kupicha | Feel

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje